Castle: The Detective Card Game – recenzja

Gry tworzone w nawiązaniu do popularnych marek często kojarzone są z tandetą i oferują niewiele pod względem grywalności. Dopiero wydawnictwu Gale Force Nine udało się przełamać ten stereotyp świetnymi grami tj. Spartakus, Star Trek Ascendancy czy Firefly, które oparte było na popularnym serialu z Nathanem Fillonem w roli głównej. Tym razem jednak nie chodzi o to wydawnictwo, ani o tamten serial, choć przyglądać się będę grze nawiązującej do innego serialu z Nathanem Fillonem w roli głównej. Tylko czy gra będzie udana, czy  może raczej trafi na wysypisko z licznymi klonami Monopoly i Ryzyka? Zobaczmy…

Będąc pewnego dnia w sklepie z grami planszowymi zauważyłem tą grę na półce i kupiłem ją pod wpływem impulsu, z jednego tylko powodu – wraz żoną jesteśmy zagorzałymi fanami serialu Castle. Kilka lat temu mocno wkręciliśmy się w ten serial, w którym detektyw Kate Beckett, grana przez piękną Stanę Katic rozwiązuje sprawy morderstw inspirowanych opisami zbrodni z książek egocentrycznego pisarza podrzędnych kryminałów Richarda Castle (w tej roli znany z Firefly Nathan Fillon). Postanawiają więc połączyć siły i wspólnie odnaleźć sprawcę morderstw implikujących bogu ducha winnego pisarza, dając tym samym początek fabule pierwszego sezonu. Genialne dopasowanie aktorów odtwarzających główne role, lekka fabuła oraz fakt, że Castle subtelnie parodiował inne seriale kryminalne sprawiły, że szybko staliśmy się jego fanami, pochłaniając całe sezony w jeden tydzień. W przypadku gry, od samego początku nie miałem zbyt wygórowanych oczekiwań zakładając, że może się ona okazać totalnym gniotem, ale sentyment do serialu wziął górę i wkrótce powędrowałem do domu z grą pod pachą, pokazać żonie nowy zakup.

 

Set collection ze szczyptą morderstwa

Castle Detective Card Game to prosty filler, którego główną mechaniką jest zbieranie zestawów dowodów, za pomocą których będziemy mogli postawić zarzut jednemu z podejrzanych, w nadziei na wytropienie prawdziwego mordercy. Gra oferuje dwa tryby rozgrywki: można zagrać jedno rozdanie, co jest równoznaczne z „obejrzeniem” jednego odcinka serialu. Można też rozegrać kilka rozdań pod rząd, co będzie odpowiadało obejrzeniu całego sezonu. Choć brzmi to śmiesznie, drugi tryb to nic innego jak mini-kampania, w której wygrywa ten z graczy, który jako pierwszy osiągnie trzy zwycięstwa (na ogół od trzech do 5 rozdań/odcinków).

Wykonanie komponentów stoi na stosunkowo dobrym poziomie. Karty postaci wykonane są z grubej tektury, podobnie jak żetony z napisem „Solved”, którymi gracze zaznaczają ilość wygranych rozdań. W grze występują także plastikowe żetony pokerowe. Bardzo ładnie się prezentują, są ciężkie i zawierają ładny nadruk z logo serialu. Karty, których w grze jest 90, ilustrowane są kadrami z serialu i zaskakują w miarę dobrą jakością jak na produkt budżetowy. Nie powinno to jednak dziwić, gdyż grę wydało Cryptozoic Entertainment, którego gry kojarzone są raczej z poprawną jakością wykonania. Karty mają standardowy rozmiar CCG, a ich grafika wypełnia całą powierzchnię. Brak ramek sprawia, że uszkodzenia na krawędziach wynikające z tasowania nie powinny się rzucać w oczy.

Jak na filler przystało, grę możemy przygotować do rozgrywki w kilka chwil. Układamy na środku stołu pięć kart podejrzanych. Każda z nich to jeden z trzech typów kart z talii głównej, które są potrzebne do tego, aby postawić danej postaci zarzut morderstwa. Na kartach tych następnie umieszczamy żetony pokerowe. Jeden z tych żetonów zawiera napis „Winny”, oznaczający mordercę, a na pozostałych jak można się łatwo domyśleć, znajdziemy napis „niewinny”. Następnie każdemu z graczy należy rozdać trzy karty z talii kart akcji i jesteśmy gotowi do rozpoczęcia gry.

W swojej turze gracz może wykonać jedną z kilku akcji:

  • Dociągnąć jedną kartę z talii.
  • Odrzucić kartę z ręki, aby dociągnąć dwie karty z talii.
  • Zagrać kartę akcji, aby wykonać opisaną na niej akcję.
  • Użyć specjalnej zdolności swojej postaci, np. zdolność Richarda Castle pozwala graczowi odrzucić dwie karty, aby dociągnąć cztery.
  • Gracz może też zmierzyć się z podejrzanym, czyli spróbować wygrać odcinek/rozdanie.

Konfrontacji z podejrzanym dokonujemy poprzez wyłożenie kart o kolorach wymienionych na spodzie karty podejrzanego (np. „Zdradzająca żona” wymaga zestawu składającego się z kart brązowej, szarej i czerwonej). Po wyłożeniu odpowiednich kolorów kart w pobliżu karty podejrzanego, odsłaniamy leżący na jego karcie żeton pokerowy: jeśli na jego rewersie znajdziemy napis „Niewinny”, karty akcji i podejrzanego są odrzucane, zmniejszając tym samym liczbę potencjalnych sprawców na środku stołu. Jeśli jednak odkryjemy żeton z napisem „Winny”, wygrywamy daną rundę, prawidłowo odgadując złoczyńcę.

W grze dostępnych jest kilka znanych z serialu postaci. Możemy wcielić się w role detektywów: Esposito, Beckett, Ryana, doktor Lanie Parish czy kapitan Victorii Gates, nie wspominając o samym Richardzie Castle’u. Każda z tych postaci posiada specjalną umiejętność, którą może użyć raz na odcinek. W grze występują również specjalne karty akcji, które pozwalają np. wymieniać się kartami z innymi graczami czy podglądać żetony pokerowe na kartach podejrzanych.

 

Morderstwo (nie)doskonałe

Głównymi założeniami Castle Detective Card Game jest krótki czas i prostota rozgrywki. Strategii w działaniach graczy nie ma zbyt wiele, gdyż niewiele można zaplanować przy losowym dociągu kart oraz niewielkiej liczbie kart akcji (mój egzemplarz gry zawierał karty promo, ale nie wpływają one prawie w ogóle na rozgrywkę). Większość gry sprowadza się więc do prostego dociągania kart, aż do momentu gdy uzbieramy zestaw potrzebny do skonfrontowania się z danym podejrzanym. Nie mamy jednak żadnej pewności, że okaże się on winny zarzucanego mu czynu, przez co nasze ostateczne zwycięstwo w grze częściej jest wynikiem szczęścia niż faktycznej dedukcji. Rozgrywka nie trwa jednak zbyt długo. Pojedyncze rozdanie kończyliśmy na ogół w przeciągu 5-10 minut, dzięki czemu przy jednej sesji, na ogół ogrywaliśmy „cały sezon”, a czas umilały nam rozmowy o serialu i przypominanie sobie fabuły odcinków, których kardy zdobią awersy kart.

Na swoją obronę powiem, że grę kupiłem będąc fanem serialui razem z małżonką gramy w nią czasem na tarasie w leniwe letnie popołudnia, gdy nie mamy ochoty na bardziej rozbudowane gry. Niestety Castle The Detective Card Game pozostawia wiele do życzenia i ustępuje nawet najprostszym grom dla początkujących graczy, w związku z czym jako fan serialu mogę ją jedynie wrzucić do worka z napisem „dirty pleasure” i nie przyznawać się nikomu, że skusiłem się dobrowolnie na jej zakup. Jeśli ktoś szuka dobrych gier na licencji seriali, powinien raczej zainteresować się ofertą wydawnictwa Gale Force Nine.

Plusy:

  • Bardzo szybka rozgrywka.
  • Proste zasady.
  • Rozdania są na tyle krótkie, że można rozegrać kilka „odcinków”, czekając na zamówienie w pubie.
  • Gra posiada kilka wariantów rozgrywki, w tym kooperacyjny oraz rywalizacyjny.
  • Dobra jakość wykonania.
  • Pokerowe żetony, które miło poobracać w palcach.

Wady:

  • Ogromna losowość w dociągu kart oraz próbie odnalezienia mordercy.
  • Praktycznie brak interakcji między graczami.
  • Niewiele gry w grze. To raczej gadżet dla fanów serialu niż pełnoprawna gra karciana.

 


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.