Bloodborne: gra karciana – unboxing

W Bloodborne: grze karcianej uczestnicy rozgrywki wcielają się w Tropicieli, którzy wspólnie zejdą w głąb Lochu Kielicha. W jego czeluściach przyjdzie im walczyć z koszmarnymi potworami, a na koniec staną oko w oko z ostatecznym Bossem. Nie wszystkim tropicielom uda się jednak wydostać z lochu. Tak naprawdę, uda się to tylko jednemu z nich. Aby więc upewnić się, że tym tropicielem będziemy my sami, warto zapoznać się ze sprzętem i ekwipunkiem jakim będziemy posługiwać się w trakcie naszej misji. Tym miłym akcentem zapraszam na unboxing gry karcianej Bloodborne od Portal Games.

Bloodborne gra karciana oparta jest na konsolowym hicie o tej samej nazwie. O samej grze, wydanej w Polsce przez Portal Games mogliście przeczytać na łamach niniejszego bloga w ubiegłym miesiącu (recenzję gry znajdziecie TUTAJ). Dziś, w ramach uzupełnienia tamtego artykułu chciałbym przyjrzeć się zawartości pudełka.

Pudełko gry jest nieco mniejsze od standardowych, kwadratowych pudełek do jakich przyzwyczaiły nas wydawnictwa. Jest ono rozmiarze zbieżnym z pudełkami dodatków do karcianek LCG. Okładkę pudełka zdobi utrzymana w mrocznej tonacji grafika, przedstawiająca postać na tle gotyckich zabudowań. Jest to Tropiciel zmierzający na spotkanie z nieznanym na ulicach Yharnam – miasta w którym rozgrywają się wydarzenia przedstawione w grze.  Pudełko wykonane jest z solidnej tektury, a na jego odwrocie poza informacją o fabule gry dowiemy się także, że zawartość stanowi:

  • 1 instrukcja do gry
  • 87 kart
  • 5 plansz Tropiciela
  • 5 liczników zdrowia Tropiciela
  • 75 plastikowych żetonów Tętnień Krwi
  • 16 tekturowych żetonów,
  • 3 specjalne kości potworów

Pierwszą rzeczą jaką ujrzymy po otwarciu pudełka jest instrukcja z zasadami gry. Wydrukowana jest na błyszczącym papierze kredowym, a zasady opisano w niej na 16 stronach. Jednakże, podczas lektury odniosłem wrażenie jakbym obcował z tekstem który tłumaczył translator, a nie człowiek. W tekście znajdziemy wiele dziwnych sformułowań i niejasności. Na dodatek, pełno w nim także nietypowej terminologii, która sprawia trudności w poznawaniu gry i staje się jasna dopiero po kilkukrotnym przeczytaniu. Choć jestem w stanie zrozumieć, że pewne wyrażenia musiały współgrać z tekstem na kartach, stosowanie ich w instrukcji bez dodatkowego wyjaśnienia (np. krótkiego glosariusza na początku lub końcu tekstu) nie jest najlepszym rozwiązaniem i podnosi krzywą uczenia się gry.

Pod instrukcją znajdziemy dwa arkusze z żetonami oraz elementami tarcz do oznaczania poziomu zdrowia naszych Tropicieli. Te ostatnie wymagają montażu, który jednak nie przysporzy nikomu problemu. Żetony mają dobre nasycenie kolorów i nie zauważyłem w moim egzemplarzu żadnych przesunięć. Wykonane są ze sztywnej tektury, której powierzchnia ma wykończenie płótna, dzięki czemu powinny być bardziej odporne na ścieranie.

W pudełku znajdziemy także pięć identycznych plansz Tropiciela, na których za pomocą opisywanych powyżej żetonów będziemy oznaczać zdobyte w trakcie gry trofea, a także tętnienia krwi zebrane z pokonanych potworów. Podnosząc plansze, naszym oczom ukaże się wypraska skrywająca pozostałe elementy gry.

Jak wskazuje tytuł na pudełku, Bloodborne to przede wszystkim gra karciana. Kart w grze mamy kilka rodzajów:  5 dużych kart Ostatnich Bossów, 7 kart Bossów Lochu Kielicha, 18 kart Lochu Kielicha, 25 początkowych kart Tropicieli i 32 karty Ulepszeń Tropiciela. Karty Ostatnich Bossów mają rozmiar tarota, pozostałe zaś karty są w standardowym rozmiarze LCG, więc z doborem protektorów nie powinno być problemu. Powierzchnia kart jest gładka i ma dosyć dobry poślizg; nie powinno więc być problemu z ich tasowaniem jeśli zdecydujemy się nie zabezpieczać ich protektorami.

Na ilustracjach kart wykorzystano grafikę z elektronicznego pierwowzoru. W ostatnich latach grafika w grach komputerowych stała się tak zaawansowana, że wykorzystanie jej w grze karcianej w żaden sposób nie przeszkadza ani też nie rzuca się w oczy. Niektóre ilustracje są jednak dość makabryczne i przedstawiają stworzenia, których nie chcielibyśmy spotkać w prawdziwym świecie, więc lepiej nie pokazywać ich młodszym graczom.

Co jeszcze znajdziemy w pudełku ? 60 małych i 15 dużych żetonów Tętnień w kolorze krwi. Wyglądają niczym zamrożona krew i przyjemnie trzyma się je w rękach. Można je oczywiście wykorzystać także jako znaczniki w innych grach. Poza znacznikami, w pudełku znajduje się także komplet trzech kości w kolorach: żółtym, zielonym i czerwonym. Te posłużą nam podczas rozpatrywania ataków potworów w trakcie rozgrywki, a kolory oznaczają poziom trudności danego potwora.

Z Jakiegoś na obu stronach znacznika pierwszego gracza przedstawiono wizerunek Tropiciela widzianego od tyłu. Nie ma to jednak większego znaczenia w trakcie rozgrywki.

Jeśli nie liczyć instrukcji, Portalowi należą się gratulacje za świetne wykonanie gry. Komponenty prezentują się naprawdę dobrze, przyjemnie trzyma się je w dłoni i są naprawdę solidnie wykonane. Warto także nadmienić, że w pudełku znajdziemy rewelacyjną wypraskę, zaprojektowaną tak, aby pomieściły się w niej wszystkie elementy i wyglądało to dobrze wizualnie. Każdy zestaw żetonów, znaczniki i kostki maja swoje indywidualne miejsce. Przestrzeń na karty jest na tyle głęboka, że powinny w niej bez problemu zmieścić się zakoszulkowane karty, choć tak naprawdę dodatkowe miejsce przewidziane jest zapewne na karty z dodatku, który ukaże się w tym roku 😉 Nawet plansze graczy mieszczą się w wyprasce, przytrzymując pozostałe elementy na miejscu. Wszystko to sprawia niesamowicie dobre wrażenie i bardzo usprawnia przygotowanie do rozgrywki – elementy możemy pobierać bezpośrednio z pudełka.

Przejdź do recenzji gry

 


Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.