Najciekawsze gry dla poszukiwaczy skarbów

Od kilku tygodni w naszym domu królują gry familijne z racji na coraz większe zainteresowanie planszówkami, które przejawia starszy syn. Począwszy od prostych gier karcianych aż po te bardziej rozbudowane, najchętniej sięgamy po gry których celem jest zdobycie jakiegoś skarbu. Przy tej okazji pomyślałem, że dobrze byłoby zrobić małe zestawienie najciekawszych gier o tej tematyce – nie tylko dla młodocianych ale i tych starszych poszukiwaczy skarbów. Choć kolejność jest przypadkowa, przy każdym z tytułów zamieściłem krótki opis dlaczego akurat ta pozycja znalazła się w zestawieniu. Zapraszam do lektury!

 

Awanturnicy: Świątynia Boga Chuc

Gdy myślę o poszukiwaniu skarbów, za każdym razem mam przed oczami Indianę Jonesa – dzielnego archeologa, który przemierzał najdalsze zakątki świata w poszukiwaniu zaginionych sakrbów, często popadając w konflikt z lokalnymi plemionami albo nazistami próbującymi zagarnąć dla siebie starożytne artefakty. Dlatego też niniejsze zestawienie otwieram grą, którą można by podsumować jako Indiana Jones the board game. Zawiera ona w sobie bowiem bardzo dużo elementów znanych z filmów przygodowych z Indianą w roli głównej, ale także posiada klimat przygody, który towarzyszy nam od pierwszych chwil zabawy, aż po jej koniec. W trakcie rozgrywki gracze wcielają się w awanturników, którzy zapuścili się do czeluści pradawnej świątyni Majów. Ponosząc ryzyko śmierci, awanturnicy ci podejmą się próby dotarcia do wyjścia, zbierając po drodze tyle skarbów, ile się odważą. Sęk w tym, że im więcej skarbów niosą, tym mniej działań mogą wykonać w danej rundzie. Na domiar złego, świątynię wypełniają śmiertelne pułapki, a naszych poszukiwaczy w każdej chwili może rozgnieść na miazgę ogromna tocząca się kula. Awanturnicy to jedna z najbardziej rozpoznawalnych gier przygodowych traktująca o poszukiwaniu skarbów. Szalony wyścig dopełniają tu całkiem nieźle wykonane figurki czy elementy pułapek tj. wspomniana kula albo zamykające się ściany. Starając się pokonać kolejne przeszkody będziemy się całkiem nieźle bawić, łąpiąc po drodze tyle skarbów ile tylko się da, jednocześnie starając się znaleźć równowagę pomiędzy zdrowym rozsądkiem a naszą chciwością – w końcu co nam po skarbach, jeśli nie uda nam się wydostać na czas aby się nimi nacieszyć ?  Pozycja godna polecenia zarówno do grania z dziećmi jak i do rozkręcenia większej ekspedycji wśród bardziej dojrzałych awanturników. Dobra zabawa gwarantowana !

 

Sabotażysta

Ilekroć mowa o Sabotażyście zawsze przychodzi mi na myśl refren piosenki „I am a dwarf and I’m digging a hole”. Celem gry jest doprowadzenie drużyny chciwych krasnali do skarbu znajdującego się w pewnej odległości od miejsca, w którym nasze drużyny rozpoczynają kopanie. W trakcie gry, każda z drużyn będzie dążyć do celu kopiąc kolejne korytarze i wykorzystywać różne specjalne narzędzia, które pomogą w doprowadzeniu ekipy kopaczy do złota. Ale, jak to zwykle bywa w grach imprezowych, nie wszystkim zależy na osiągnięciu tego samego celu. Uczestnicy rozgrywki posiadają bowiem ukryte tożsamości, a część z nich, zgodnie z nazwą gry wcieli się w role sabotażystów. Zadaniem tej grupy będzie nie dopuszczenie do tego, aby pozostali gracze odkryli skarb (w tym wypadku, sabotażyści zbierają złoto dla siebie jako nagrodę za udaremnienie misji kopaczom). Sabotażysta od wielu lat cieszy się ogromną popularnością pośród graczy na całym świecie, dzięki prostym zasadom i mechanice opartej na zagrywaniu kart, na których znajdują się kolejne segmenty korytarzy, które można zagrywać na wiele różnych sposobów. To co czyni grę jeszcze ciekawszą jest możliwość gry nawet w 10 osób z podziałem na licznych kopaczy i sabotażystów, przez co ciężar rozgrywki opiera się na odgadnięciu kto jest w czyjej drużynie i osiągnięciu celu zanim jedna drużyna zniweczy starania tej drugiej.

 

Burgle Bros.

Kolejny tytuł przenosi nas do bardziej współczesnych czasów Burgle Bros. to symulator napadu utrzymanego w konwencji kina sensacyjnego lat 60-tych. Gra czerpie całymi garściami z takich filmów jak Włoska robota, Tokapi czy Ocean’s Eleven. Gracze wcielają się tu w rolę jednego z kilku potencjalnych włamywaczy, którzy przechodzą przez trzy kondygnacje wieżowca wypełnionego laserowymi pułapkami, skanerami odcisków palców, skarbcami i wieloma innymi niespodziankami, nie wspominając o wszędobylskich strażnikach. Gra zgrabnie łączy elementy kooperacji, eksploracji i skradania się po obranym za cel napadu budynku. Doskonałego napadu nie da się przeprowadzić w pojedynkę, więc na drodze do sukcesu potrzebna okaże się współpraca bandy kuriozalnych indywiduów z których każdy ma specjalną zdolność, która ułatwi osiągnięcie celu jakim jest otwarcie po jednym sejfie na każdej kondygnacji budynku. Burgle Bros. to wyjątkowa gra o bardzo mocno wyczuwalnym klimacie poszukiwania skarbu, choć nieco bardziej konwencjonalnego niż w przypadku pozostałych gier z tego zestawienia. Zdecydowanie jest to tytuł, który ubarwi każdy wieczór z grami planszowymi, zwłaszcza jeśli w tle puścimy ścieżkę dźwiękową np. z Ocean’s Eleven.

 

Isla Dorada

Poszukiwacze skarbów swą popularność zawdzięczają niewątpliwie komiksom i powieściom przygodowym z lat 30-tych ubiegłego wieku. To właśnie wtedy wykształcił się obraz awanturnika na wzór Indiany Jone’sa, przemierzającego dzikie i niedostępne tereny w poszukiwaniu skarbów dawno zapomnianych cywilizacji. Akcja Isla Dorada rozpoczyna się właśnie w momencie gdy nasz Zeppelin, główny środek transportu awanturników z lat 30-tych rozbija się na nieznanej tropikalnej wyspie – niegdyś zamiesznanej przez starożytne plemiona, które pozostawiły po sobie liczne skarby. Tak się składa, że nasza ekipa posiada mapy, które naprowadzą nas na trop zaginionych bogactw. W Isla Dorada gracze poruszają się wspólnie, przesuwając po planszy unikalny pionek przedstawiający ekspedycję odkrywców. Każdy z uczestników rozgrywki zbiera karty różnego rodzaju (karty ruchu, akcji, miejsc docelowych, klątw itp.) i w trakcie rozgrywki, której czas zamyka się w określonej liczbie rund, gracze będą wzajemnie zagrywać karty, próbując w ten sposób pozyskać możliwie najwięcej skarbów i uniknąć przeklętych miejsc. To co odróżnia tę grę od pozostałych w tym zestawieniu jest unikalny sposób poruszania naszej drużyny. Gracze starają się zrealizować ogólny cel, jakim jest odkrywanie skarbów, jednocześnie starając się powstrzymać pozostałych członków ekspedycji przed zrealizowaniem własnych zamierzeń, co często gęsto prowadzi do różnego rodzaju śmiesznych sytuacji, wynikających z rozmijających się celów. Wyobraźcie sobie ekipę odkrywców, skaczących sobie do gardeł tak zażarcie, że przypominają wirujący zgiełk rąk i nóg (niczym Diabeł Tasmański z bajek Warner Bros.), którym każdy z uczestników zabawy stara się pokierować w innym kierunku. Niby chaos, ale w tym szaleństwie tkwi ogromna doza dobrej zabawy!

 

Tikal

Tikal to gra o eksploracji w dżunglach Ameryki Środkowej w trakcie której gracze oddają się poszukiwaniom zaginionych świątyń i znajdujących się w ich wnętrzu skarbów. Wysyłając nasz zespół poszukiwaczy będziemy odkrywać kolejne tereny dżungli, kontrolować odnalezione świątynie i zbierać punkty za znajdujące się wewnątrz skarby. Tikal to pierwsza gra w tzw. trylogii Masek i choć jest już pozycją wiekową jak na standardy w świecie gier planszowych, wciąż jest bardzo dobrą grą, do której warto zachęcić rodzinę i znajomych zwłaszcza, że ma w sobie wiele ciekawych mechanik jak choćby układnie planszy z kafelków, punkty akcji, kontrolę obszarów czy kolekcjonowanie zestawów, które to mechaniki połączono w tym tytule po mistrzowsku. Dzięki odświeżonej grafice polskiego wydania, które ukazało się kilka lat temu nakładem wydawnictwa Egmont możemy przeżyć niesamowitą przygodę w dzikich ostępach Jukatanu nie ruszając się z domu i świetnie się przy tym bawić.

 

Amazonas

Jak sama nazwa wskazuje, akcja gry Amazonas umiejscowiona jest w dżungli amazońskiej. W grze przyjdzie nam podróżować po lasach tropikalnych w celu odkrywania i zbierania do badań gatunków fauny zamieszkującej Amazonię. Nie uświadczymy tu co prawda typowego wyścigu po skarb, niemniej jednak motyw przygody i odkrywania nieznanego, który jest nieodzownym atrybutem gier o poszukiwaniu skarbów jest tu wszechobecny.  Kolorowa plansza przedstawia ponad 30 miejsc badań, połączonych ze sobą szeregiem ścieżek wiodących przez dżunglę lub przepraw przez rzekę. W trakcie rozgrywki, gracze będą poruszać się z jednego miejsca na drugie programując swoje ruchy za pomocą kart akcji. Docelowo gracze muszą osiągnąć wskazane na początku gry lokacje w których założą swoje stanowiska badawcze, a także zebrać możliwie jak największą liczbę okazów tropikalnych zwierząt. Zadanie to nie należy jednak do łatwych, a sama gra choć przeznaczona do rozgrywek familijnych, w moim odczuciu jest trudniejsza od popularnych tytułów tj. Cesarki Kurier czy Wsiąść do Pociągu. Podobnie jak w wymienionych powyżej tytułach, tutaj także wytyczamy szlaki do określonego celu. Niemniej jednak, odnalezienie alternatywnej trasy nie przychodzi tak łatwo jak w Cesarskim Kurierze czy Wsiąść do Pociągu, dlatego uważam, że choć w dużej mierze Amazonas przeszło przez nasz rodzimy rynek niemal kompletnie niezauważone, gra oferuje o wiele ciekawsze wybory i budzi więcej emocji w wyścigu po najrzadsze okazy zwierząt niż np. doręczanie poczty 😉 Warto się nią także zainteresować ze względu na atrakcyjną oprawę graficzną, proste zasady i przyjemność z rozgrywki, którą w równym stopniu będą czerpali zarówno początkujący jak i zaawansowani gracze.

 

DungeonQuest: Smocze Lochy

Poszukiwanie skarbów nieodzownie kojarzy mi się z wędrowaniem nie tylko po niedostępnych rejonach dżungli, co przemierzaniu mrocznych korytarzy podziemnych lochów. Wszakże wszystkie niemal przygody D&D mają na celu dotarcie do centrum lochu, zabicie czyhającego na nas smoka i zgarnięcie jego skarbu. Nie inaczej jest w DungeonQuest – grze planszowej o wyprawie do lochów, których układu nie pamięta najstarszy krasnolud. Jest to więc wyprawa tylko dla najodważniejszych śmiałków, posiadających unikalne zdolności i szaleńczą odwagę. Smocze Lochy to wydana kilka lat temu gra przygodowa osadzona w krainach Terrinoth (świat znany choćby z serii Descent czy Runebound). W trakcie rozgrywki misją graczy jest przemierzenie niebezpiecznych lochów, odnalezienie skarbu i powrót na powierzchnię zanim upłynie czas i loch zawrze się na zawsze stając się naszym grobowcem. Przemierzając planszę gracze dokładać będą kolejne segmenty lochu, na które składają się mroczne komnaty z pułapkami, ślepe zaułki czy tunele. Aby pokonać przeciwności losu, gracze korzystać będą z licznych umiejętności i unikalnych przedmiotów, po drodze wyładowując swoje sakwy znajdowanymi po drodze skarbami. DungeonQuest nie należy jednak do prostych gier. Czas rozgrywki jest ograniczony, a na domiar złego nie ma gwarancji że dotrzemy do serca lochu żywi, nie wspominając o tym, że aby wygrać, należy się jeszcze z niego wydostać. Pod tym względem gra dostarcza na pewno wielu skrajnych emocji, ale dzięki jakości wykonania komponentów, do jakiej przyzwyczaiły nas produkcje Fantasy Flight Games, będziemy ochoczo podejmować kolejne wyzwania Smoczych Lochów, starając się zgarnąć możliwie najwięcej skarbów i zdążyć do wyjścia zanim zrobią to nasi rywale.

 

Martynique

Starożytna legenda głosi, że na wyspie Martynika znajduje sięwielki piracki skarb. Przez lata piraci, którzy atakowali lokalne statki handlowe, rabowali ich ładunki, a następnie zwozili i zakopywali skradzione klejnoty, przedmioty i monety na wyspie. Przybywszy na Martynikę, po zrzuceniu kotwicy, wyruszamy rano łodzią w kierunku wyspy z czterema najbardziej lojalnymi piratami, by odnaleźć legendarne skarby. Gra ma prostą mechanikę i prosty cel: zebrać jak najwięcej fantów w trakcie poszukiwań głównego skarbu. W trakcie rozgrywki gracze będą starali się odgadnąć jego lokalizację posługując się elementami mapy i przesuwając swych piratów po wyspie aby zebrać kolejne elementy układanki, które doprowadzą ich do celu. Martynique jest grą przeznaczoną dla dwóch graczy i posiada prosty zestaw reguł. Dzięki temu idealnie nadaje się zarówno jako filler, ale niebanalna strategia, którą skrywa sprawia, że będą się przy niej dobrze bawić zarówno dorośli jak i nieco młodsi poszukiwacze skarbów. Kolejnym atutem jest ładne wykonanie i niska cena. Gra ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Axel.

 

Diamant

Diamant to jedna z tych gier, w które można zagrać praktycznie z każdym. Zasady można wyjaśnić dosłownie w kilku zdaniach, a jej główną zaletą jest krótki czas rozgrywki i możliwość zabawy nawet w 8 osób, co czyni Diamant świetnym fillerkiem na rozpoczęcie wieczoru. W grze wcielamy się w poszukiwaczy skarbu, którzy wspólnie zapuścili się w głąb starożytnych ruin znajdujących się w bliżej nieokreślonej lokacji w Ameryce południowej. Z każdą rundą poszukiwacze wchodzą coraz głębiej, ale jednocześnie stają przed wyborem, czy chcą wrócić do obozu i zakończyć poszukiwania tego dnia, jednocześnie zbierając po drodze odkryte dotąd skarby, czy wolą iść dalej i wystawić się na potencjalne niebezpieczeństwo utraty znalezionych po drodze rubinów i diamentów.  Choć wybory jakie oferuje ta gra z pozoru są dosyć proste, to jednak ta nutka hazardu w podejmowaniu decyzji sprawia, że emocje podczas gry rosną. Czy pójdziemy dalej licząc na większe zyski, czy może uciekniemy do obozu, zabierając zgromadzoną fortunę i wystawimy do wiatru pozostałych członków ekipy ? Jakie pułapki czyhają na nas w czeluściach tej świątyni ? Ile drogocennych kamieni znajdziemy po drodze, jeśli ruszymy dalej. Dodatkowym atutem Diamentów jest bardzo ładna szata graficzna i solidnie wykonane elementy, co w połączeniu z niską ceną sprawia, że warto zainteresować się tą pozycją w kontekście zarówno rozgrywek w gronie rodziny jak i ze znajomymi.

 

 

Tobago

Tobago swego czasu było jedną z najbardziej popularnych gier o tematyce zaginionych skarbów. Gracze wcielają się w niej w poszukiwaczy starających się zagrywać wskazówki, aby przybliżyć lokalizację ukrytego gdzieś na wyspie skarbu, dopóki nie zawężą jej do tylko jednego możliwego miejsca. Następnie rozpoczyna się wyścig o to, kto pierwszy odnajdzie skarb. Głównymi atutami gry, poza emocjonującą rozgrywką jest możliwość ułożenia mapy na 32 różne sposoby, dzięki zastosowaniu kafelków jako terenu po którym poruszają się nasi poszukiwacze. Bardzo ładnie prezentują się także totemy, przypominające posągi z Wyspy Wielkanocnej, choć wygląd to nie wszystko – wywierają istotny wpływ na rozgrywkę! Tobago to naprawdę łatwa gra, której nauczenie się nie powinno zająć zbyt wiele czasu, ale różnorodność mechanik oraz elementów występujących w grze gwarantuje świetną zabawę dla całej rodziny. Jedynym mankamentem gry jest natomiast brak dostępności, gdyż nakład wyczerpał się kilka lat temu i jak dotąd żaden z polskich wydawców nie podjął się rodzimej lokalizacji tego tytułu (a szkoda!).


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

  • Sebastian Lamch

    Buuuuuuuuuu! 😛
    Jak mogło Fortune and Glory zabraknąć 🙁
    😉

    • Bardzo długo zastanawiałem się nad tą grą, bo pasuje do tej listy jak ulał. Powód dla którego ostatecznie nie znalazła się w zestawieniu to spora ilość tekstu na kartach w j. angielskim, a listę komponowałem z myślą o osobach średnio zaawansowanych lub rodzinach, którym bardziej po drodze grać w zlokalizowane produkcje. Myślę, że jeśli będę rozbudowywał tę listę w kolejnych odsłonach kierowanych do bardziej zaawansowanych graczy, F&G na pewno się na niej znajdzie 🙂

  • Marcin Rzeszutkowski

    U nas ostatnio wrócili na stół „Poszukiwacze Skarbów”. Lekka, fajna gierka w sam raz z juniorami 7 czy 8 lat.

    • To jedna z bardziej przyjemnych gier rodzinnych z mechaniką programowania ruchów. A próbowaliście może Pirate’s Cove ?

  • Jarek W

    Mam TIKAL od Egmontu ale nie ma tam takich ładnych świątyń ani mipi tylko zwyczajne kafelki i drewniane kosteczki jako pionki. Może to jakaś wersja eco?