Nowy York 1901 – unboxing

Nowy York, zwany także Dużym Jabłkiem oraz Miastem, które nigdy nie zasypia jest nie tylko jedną z największych ludzkich metropolii co skupiskiem kultury, transportu i handlu wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Choć historia miasta sięga 1524 roku, jego współczesny kształt uformował się u schyłku XIX i XX wieku, gdy granice miejskie poszerzono m.in. o dzielnice Brooklyn i Manhattan. Był to także okres największego wzrostu inwestycji w nieruchomości, a pośród nich także w nowy rodzaj budynków – drapacze chmur. To właśnie do tych czasów zabiera nas akcja gry Nowy York 1901, której poświęcę dzisiejszy unboxing. Zapraszam do lektury !

Gra mieści się w standardowych rozmiarów kwadratowym pudełku. Jednakże, cechą charakterystyczną jest tu piękna okładka, inspirowana ilustracjami książek z przełomu stulecia. Przedstawia ona panoramę Manhattanu z okolic 1901 roku, kiedy to osadzona jest akcja gry. Na pierwszym planie widzimy dwóch pracowników; jeden trzymający w ręku linę, drugi to uśmiechnięty, młody, pełny werwy chłopak, który stoi uśmiechnięty nad wielką przepaścią, jaka rozpościera się pod nim, gdyż znajduje się ewidentnie na placu konstrukcji drapacza chmur, kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Pudełko wykonane jest z solidnej tektury, oklejonej wysokiej jakości papierem.

Nowy York 1901 to gra produkcji Blue Orange Games; w Polsce wydana została przez wydawnictwo Bard Centrum Gier. Jej autorem jest Chénier La Salle natomiast za stronę graficzną odpowiada Vincent Dutrait. Na bokach pudełka widzimy panoramę przedstawiającą wieżowiec znajdujący się w trakcie konstrukcji. Być może to ten sam budynek, na szczycie którego stoi para bohaterów, którzy wieńczą okładkę gry. Warto nadmienić, iż panorama miasta jest matowa, natomiast tytuł oraz elementy pierwszoplanowe – postacie i budynek pokryto selektywnie folią. Tworzy to ciekawy efekt, gdyż skupia wzrok na pierwszoplanowych postaciach i uwydatnia tytuł, sprawiając, że gra od razu rzuca się w oczy na sklepowej półce.

Na odwrocie pudełka zobaczymy prezentację rozłożonej i przygotowanej do rozgrywki gry, krótki opis i informację o zawartych w zestawie komponentach. Jest tu także krótka metryczka informująca nas, że jest to gra przeznaczona dla 2-4 graczy od 8 roku życia, a czas rozgrywki powinien zamknąć się w przedziale 30-60 minut.

Po otwarciu pudełka pierwszym elementem, jaki ukaże się naszym oczom jest broszura z przepisami rozgrywki. Na jej pierwszej stronie ponownie widnieje ilustracja znana nam z okładki gry, przedstawiająca dwóch pracowników na tle panoramy Manhattanu. Zasady w języku polskim spisano na 8 stronach, w dodatku bogato ilustrowanych. Broszura ta wydana jest na gładkim papierze kredowym. Tekstu nie znajdziemy w niej aż tak wiele, natomiast na każdej stronie umieszczone zosały bogato ilustrowane przykłady pokazujące jak wykonywać poszczególne akcje. Jest także dosyć obrazowo przedstawiony przykład pokazujący jak gra wygląda po przygotowaniu do rozgrywki.



W dalszej części tekstu znajdziemy także opis kart akcji i informacje o dodatkowych budynkach dostępnych w grze. Są to tzw. Legendarne drapacze Chmur – budynki, które możemy zbudować przed zakończeniem gry dla uzyskania większej liczby punktów i przedstawiają one najczęściej konstrukcje, które zapisały się w historii miasta, aczkolwiek niekoniecznie dotrwały do czasów współczesnych. Na ostatniej, ósmej stronie umieszczono skrócony opis wyzwań dodatkowych i skrót zasad. W oryginalnej wersji gry wydanej przez Blue Orange Games książeczek instrukcji było kilka sztuk, gdyż pierwotnie gra została wydana w wydaniu wielojęzycznym. W pudełku znajdowały się więc co najmniej 4 instrukcje, natomiast osobno dodana była niewielka broszurka, w której na dwóch stronach rozpisano skrót zasad. W polskim wydaniu tego nie znajdziemy. Jest tu tylko jedna ośmiostronicowa instrukcja, brakuje broszury ze skrótem zasad, który jak pisałem wcześniej, umieszczono na końcu instrukcji. Widocznie polski wydawca uznał takie rozwiązanie za wystarczające.

Przed moimi oczami prezentuje się plansza, która mieści się w ciekawej szarej wyprasce. Plansza jest dosyć specyficzna, gdyż ma kształt kwadratu i składa się na cztery mniejsze części. Na każdej z ćwiartek widnieje inny motyw, opatrzony logo z tytułem gry. Jest to ciekawy zabieg, który sprawia, że rewers planszy jest bardziej bogaty. Daje nam tak naprawdę alternatywne, można by rzec, okładki do gry. Na dwóch górnych ćwiartkach widzimy postaci ubrane w stroje z początku 20 wieku. Na dolnych ćwiartkach z kolei znajdują się motywy z gry. Widać tu elementy planszy oraz sceny prawdopodobnie z kar. Widzimy tu statki cumujące w zatoce, budynki.

 

Odwracając mapę ukazuje nam się kwadratowa, klasyczna mapa do gier euro, z torem punktacji biegnącym wzdłuż zewnętrznej krawędzi. Na centralnej części planszy przedstawiono fragment Manhattanu z wyraziście zaznaczonymi ulicami tj. Broadway, Wall Street, Cedar street, Liberty street. Jest to więc ta część wyspy, na której stały ówcześnie najwyższe budowle z początku XX wieku. Kierunek artystyczny mapy przypomina ten z okładki i przywodzi na myśl ilustracje z książek, które pamiętam z lat dziecięcych. W jednej części widzimy pięknie narysowany kościół – prawdopodobnie Grace Church, biorąc pod uwagę lokalizację na mapie. Resztę planszy wypełniają różnokolorowe parcele, które w trakcie gry będziemy zabudowywać. Mapa zdaje się być stylizowana na plan miasta rozłożony na stole kreślarskim w biurze architektonicznym, gdyż w prawym dolnym rogu widać przybory kreślarskie oraz kartki na których widnieją jakieś plany. Natomiast na samej mapie widzimy pojazdy i postacie poruszające się po ulicach, co mogłoby także sugerować, że są to modele rozłożone na makiecie.

Pod mapą pudełko skrywa niesamowicie ładną i pomysłową wypraskę. Jest ona koloru szarego, a stylistyką przypomina element konstrukcji budynku. Widzimy tu poszczególne pojemniki w których umieszczono elementy gry dla poszczególnych graczy. W górnej części wytłoczony jest tytuł gry Nowy York 1901. Pod nim znajduje się miejsce na karty a po obu stronach tytułu znajdują się omawiane nieco dalej pionki w kolorach graczy będące miniaturami Empire State Building. Ciekawym elementem, który wskazuje na to, że wypraska imituje elementy konstrukcji budynku są wypustki przypominające nity, które wykorzystywano do łączenia stalowych elementów konstrukcji w tamtym okresie, gdyż spawanie nie było wtedy rozpowszechnione i z tego powodu powszechnie używano nitów do łączenia wielkich beli stali w konstrukcjach nośnych budynków. Jest to drobny szczegół, aczkolwiek podoba mi się, że wydawca pomyślał nawet o takiej drobnostce, dbając w ten sposób o odbiór estetyczny gry.

Każdy gracz znajdzie w pudełku woreczek z przygotowanymi komponentami gry, w którym znajdzie figurki przedstawiające robotników opartych o stalową belkę. Figurki te będziemy umieszczać na planszy w trakcie gry w celu rezerwacji parceli.

Do zasobów graczy należą także żetony przedstawiające tekturowe budynki, których kształty przywodzą na myśl klocki Tetris. Wszystkie budynki wykonane są z grubej, blisko dwu milimetrowej tektury i co ciekawe – są od razu wypchnięte więc można przystąpić do gry niemal od razu po otwarciu pudełka. Ci z was, którzy lubują się w czynności związanej z wypychaniem żetonów z wyprasek mogą w związku z tym poczuć lekki zawód. Niemniej jednak jest to ogromnym plusem i warto powinszować wydawcy takiej decyzji.

Niezwykle tematycznym rozwiązaniem są także mierzące blisko cztery centymetry wysokości repliki Empire State Building. Posłużą nam one w trakcie rozgrywki do oznaczania postępów na torze punktacji. Uważam, że prezentowane powyżej figurki są o wiele lepiej pasującym do ducha gry rozwiązaniem w porównaniu do zwykłych drewnianych dysków, które na ogół wykorzystuje się w roli znaczników punktacji. Miniaturki znanego drapacza chmur wyglądają bardzo ładnie, choć są wykonane są z miękkiego plastiku przez co wyginają się nieznacznie pod naciskiem palców, podobnie jak figurki pracowników. Nie jest to jeszcze winyl, ale też nie standardowy plastik jak np. w modelach do składania. Nie ma to jednak najmniejszego wpływu na rozgrywkę, dlatego nie będę tego zaliczał w poczet wad gry.

Kolejnymi elementami gry są planszetki dla graczy, na których znajdziemy infografiki przypominające nam o dostępnych w trakcie gry akcjach. Planszetek tych jest łącznie pięć, a ich awersy przedstawiają deweloperów w których wcielimy się w trakcie gry. Wykonane są z tej samej grubej tektury co żetony budynków.

Ostatnim, lecz nie mniej ważnym komponentem są karty. Dzielą się na dwa rodzaje, większe, na których znajdziemy informację dotyczącą wyzwań oraz ulic za które gracze będą mieli szansę otrzymać dodatkowe punkty, jeśli postawią najwięcej budynków we wskazanych regionach mapy. Drugą talię stanowią małe karty na których mieszczą się symbole oznaczające wielkość i kolor budynku. W trakcie gry gracze będą kolekcjonowali je w zestawy, niczym karty wagonów we Wsiąść do Pociągu, a następnie zagrywać w celu postawienia na mapie swojego budynku.

 

Ogólne wrażenia

Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem jakości wykonania każdego komponentu tej gry. Choć ma ona przeciętną jak na grę euro cenę, jest to bez wątpienia ekskluzywny produkt. Nie znajdziemy tu bowiem niczego, co nie wzbudzałoby natychmiastowej fascynacji obserwatora. Każdy element wykonany jest z pieczołowitą starannością, a od strony wizualnej gra przypomina mi klasyczne produkcje Days of Wonder. Co prawda gra została wydana została przez innego wydawcę, widać jednak, że przyjętym przez Blue Orange Games standardem były produkcje wspomnianego francuskiego wydawcy. Na każdym kroku widzimy bowiem piękną grafikę nawiązującą do przełomu XIX i XX wieku. Komponenty w czterech kolorach graczy: żółtym, zielonym, niebieskim i czerwonym, a także piąty kolor – otoczone czarną ramką budynki ekskluzywne, wykonane są z ogromną dbałością o szczegóły i tak naprawdę nie ma się do czego przyczepić, bo nawet to, że żetony są już wypchnięte i posegregowane w zestawy dla poszczególnych graczy jest genialnym rozwiązaniem. Każdy aspekt wykonania gry przemawia za tym, że jest to produkt, który warto dołączyć do swojej kolekcji. Pytanie jednak, czy pod względem przyjemności z rozgrywki tytuł ten sprosta wysoko postawionej poprzeczce ? Moimi wrażeniami z rozgrywki podzielę się już wkrótce w formie recenzji niniejszej gry!

 


Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu

 


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.