W górę rzeki – recenzja gry Upstream

Wzbicie się w powietrze nie zawsze wymaga skrzydeł, ale kto z nas na co dzień zdaje sobie sprawę, że do tej czynności równie dobrze nadają się płetwy? Istnieje jednak pewna grupa ryb, która właśnie za ich pomocą spędzają sporą ilość czasu w powietrzu, wyskakując z wody nawet kilkadziesiąt razy na minutę, wzbijając się za każdym razem nawet na wysokość do trzech metrów! Pokonują w ten sposób liczne przeszkody, płynąc pod prąd, gdyż kierowane silnym instynktem rozrodczym zmierzają do miejsca swego pochodzenia. Mowa tu o łososiach, które choć na co dzień pływają w oceanach, każdej wiosny przebywają nawet tysiące mil, by złożyć jaja w tarliskach z których same pochodzą. Ale czy tak nietypową tematykę da się przełożyć na język gier planszowych? Hiszpańskie wydawnictwo 2 Tomatoes podjęło się tego zadania w grze Upstream. O tym jak ta próba im wyszła dowiecie się z dalszej części tekstu!

W Upstream gracze przyjmują role łososi, które próbują przeprawić się w górę rzeki aby dotrzeć na swe tarliska. Zadanie to nie będzie należeć do łatwych, a wręcz będzie to całkiem wyboista kąpiel, gdyż na swej drodze nasze łososie będą miały do czynienia z głodnymi niedźwiedziami, drapieżnymi ptakami i różnymi ograniczającymi pojemność koryta rzeki obstrukcjami, które nasze rybki muszą skutecznie ominąć, aby zapewnić przetrwanie gatunku i sprowadzić na świat kolejne pokolenie. Gdyby to nie było wystarczająco trudne, nasz wyścig utrudni nam dodatkowo mechanika przesuwającej się planszy, bowiem pod koniec każdej rundy część elementów rzeki będzie się odłączać, uniemożliwiając niektórym rybom dalszą drogę w górę rzeki.

Upstream zostało zaprojektowane przez Víctora Samitiera i opublikowany przez 2Tomatoes, podczas gdy za grafiki odpowiada Serigiej Marcett. Pudełko gry to niewielkich rozmiarów prostokąt, rozmiarem zbliżony do pudełek takich gier jak Duże i Włochate czy Blueprints. Wykonane jest ono ze sztywnej tektury, oklejonej bardzo miłym w dotyku gładkim papierem o wysokiej jakości nadruku. Trzymając je w rękach ma się poczucie, że jest to produkt wysokiej jakości. Wszystkie napisy na pudełku nadrukowane są bardzo klarownie. Na tylnej odwrocie widnieje ilustracja przedstawiająca sytuację w trakcie gry, natomiast przód pudełka zdobi przepiękna, przypominająca dzieło sztuki nowoczesnej ilustracja niedźwiedzia łapiącego rybę w locie, a także inne otaczające go ryby, które które wzbijają się w górę wodospadu, starając się ominąć tę naturalną przeszkodę, jak i stojącego na jej szczycie drapieżnika. Obraz ten przypomina kadr z programu przyrodniczego na kanale National Geographic. Cechą charakterystyczną tego obrazu jest jednak styl graficzny w jakim został on przedstawiony. Przypomina bowiem cyfrową grafikę, gdzie królują kształty trójkątów i wielokątów nachodzących na siebie. Obraz jest utrzymany w mniej więcej jednolitej tonacji, natomiast barwy dosyć ciekawie się przenikają. Tworzy to naprawdę zapadający w pamięć całokształt. Grafika tą można by bez przeszkód powiesić sobie na biurku w pracy, gdyby wydawca zdecydował się ją udostępnić w formie plakatu, gdyż naprawdę mile i relaksująco patrzy się na tego majestatycznego niedźwiedzia, trzymającego w pysku rybę w jego naturalnym środowisku. Ostatnim rzutem oka na pudełko przed jego otwarciem zauważyłem informację mówiącą, że rozgrywka przeznaczona jest dla graczy w wieku od 8 lat wzwyż (aczkolwiek nasz 7 letni syn nie miał problemów z opanowaniem zasad), a czas rozgrywki wg pudełka nie powinien zająć dłużej niż 20-30 min choć niewątpliwie będzie to uzależnione od liczby graczy.

Plansza, na której rozgrywać się będzie akcja gry składa się z heksagonalnych kafelków, które układa się w trzech kolumnach po pięć kafli w każdej. Kafelki te wykonane są z dość sztywnej tektury, a nadrukowane na nich grafiki zabezpieczono dobrej jakości lakierem, co powinno przełożyć się na zwiększenie wytrzymałości tychże elementów na zużycie w trakcie rozgrywki, związane z przesuwaniem po ich powierzchni żetonów łososi. W bardzo interesujący sposób przedstawiono ikonografię oraz generalny kierunek artystyczny gry. Kafle wody bowiem przedstawione są w formie wielu nachodzącej na siebie mieszaniny wielokątów i trójkątów. Patrząc na kafelki przedstawiające wodę można odnieść wrażenie jakoby jej powierzchnia była mocno zmrożona, ale jeszcze nie całkowicie zamarznięta i pomimo przemrożenia dalej zachowuje ciekłą formę. Zwierzęta natomiast, takie jak żuraw, niedźwiedź bądź nawet białogłowy orzeł wyglądają niesamowicie, niczym z jakiejś bajki. Przypominają figury origami. U orła można zaobserwować ciekawie uchwyconą dynamikę ruchu. Żuraw wygląda bardzo dostojnie, a niedźwiedź góruje nad wodospadem całą swoją majestatyczną sylwetką. W zestawie znajdziemy także trzy niewielkie kafle terenu wyglądającego jak małe zalewy. Ogólnie grafiki są bardzo czytelne, choć elementem, który przysporzył mi problemu z identyfikacją były wodospady, które przedstawiono za pomocą trzech bali drewna, spod których opadają prostopadle ku dołowi wielobarwne pasy symbolizujące spadającą w dół wodę. Dopiero przy lekturze instrukcji uzmysłowiłem sobie, co tak naprawdę symbolizują te kafelki i nie da się ukryć, że można było przedstawić je w bardziej czytelny sposób.

Żetony drewniane, których jest po 4 dla każdego gracza w pięciu kolorach, wykonane są z grubej, blisko 5mm balsy. Są Pomalowane w kolorach graczy, choć  warstwa farby jaką je pokryto jest dosyć gruba i odcina się widocznie od drewna. Symbole na żetonach, są przez to bardzo postrzępione i wyglądają jakby były nanoszone ręcznie, gdyż miejsca w których odrywano taśmę maskującą pozostawiły nierówną postrzępioną krawędź farby.

Instrukcja wydana została łącznie w czterech językach. Zasady samej gry zajmują łącznie 7 stron broszurki o niewielkim formacie. Przepisy rozpisano w instrukcji w bardzo przystępny sposób. Na pierwszych dwóch stronach znajduje się opis elementów gry, wszystkich kafli i opis działania poszczególnych kafli. Dalej znajdziemy przygotowanie rozgrywki, zasady ruchu ryb, przeskakiwania przez przeszkody, opis drapieżników i dodatkowych żetonów. Jest także wariant 2-osobowy wprowadzający zmiany dla tego trybu gry, gdyż gra w normalnym wariancie zaprojektowana została z przeznaczeniem dla 3-5 osób. Osoby, które ograły już grę kilka razy zainteresuje na pewno specjalny wariant wirów wodnych oraz rozszerzenie o nazwie „rapids”, czyli ostre spływy, które zwiększą regrywalność tego tytułu i zapewnią odpowiednią dawkę wrażeń w trakcie przyszłych rozgrywek. Stosowanie ich zalecane jest jednak dopiero w chwili, gdy gracze zapoznają się z zasadami obowiązującymi w podstawowej grze.

Przepisy rozgrywki opisano w instrukcji w bardzo przystępny sposób, nie pozostawiający zbyt wielu wątpliwości. Po jej przeczytaniu, co zajęło nam zaledwie kilka minut byliśmy gotowi do rozegrania pierwszej partii, a zasady były zrozumiałe dla każdego z uczestników, choć zdarzało nam się zaglądać kilkukrotnie do książeczki z zasadami w trakcie rozgrywki aby przypomnieć sobie zasady działania poszczególnych rodzajów przeszkód.

Zawartość gry

Ogółem zawartość pudełka to 5 grubych arkuszy tektury na których znajdują się żetony i kafle terenu. Żetony nadrukowane są obustronnie z wyraźnie zaznaczoną stroną A i B. 20 okrągłych żetonów, o średnicy ok. 1,5cm żetonów reprezentujących ryby (jeden łosoś po jednej stronie, dwa po drugiej). Pokolorowane są w pięciu kolorach graczy. Instrukcja, jak wcześniej wspomniano w czterech językach, po 7 stron każdy. Żetony i kafle po wypchnięciu z wyprasek pomieścimy w dwóch dużych woreczkach strunowych, które wydawca dołączył do gry.

 

Cel gry

Naszym celem w trakcie gry będzie zdobycie największej liczby punktów, poprzez dotarcie możliwie największą liczbą posiadanych przez nas łososi na tarliska znajdujące się u źródła rzeki, do którego gracze zmierzać będą w trakcie rozgrywki. Zdobywamy punkty za każdego łososia, który przebywa pod koniec gry na polach przedstawiających tarliska jak i za jajka, które uda się złożyć naszym rybom. Te ostatnie nadrukowane są na kafelkach terenu w liczbie tym wyższej, im dalej zawędruje nasz żeton łososia. Cel z pozoru wydaje się prosty, aczkolwiek w praktyce okaże się, że przeprawa przez wąskie przesmyki i omijanie przeszkód czyhających na drodze powiedzie się tylko najsprytniejszym rybom. Te zaś, którym nie dopisze szczęście skończą jako obiad jednego z czyhających na nie drapieżników lub odpadną z wyścigu, jeśli pozostaną zbyt daleko w tyle.

 

Przygotowanie rozgrywki

Jedną z zalet Upstream jest stosunkowo krótki czas przygotowania rozgrywki. Rozpoczniemy od ułożenia na środku stołu czterech żetonów symbolizujących otwarte morze z którego nasze łososie rozpoczną swój wyścig w górę rzeki. Pola morza nadrukowano na odwrocie tarlisk, więc łatwo znajdziemy i oddzielimy te żetony od pozostałych. Resztę żetonów należy solidnie przetasować i umieścić w pobliżu pola gry rewersem do góry. Następnie gracze będą po kolei układać po jednym żetonie ze stosu, umieszczając go na polach sąsiadujących z żetonami morza, a gdy ułożony zostanie rząd trzech żetonów, kolejne umieszczać będziemy w następnych rzędach do momentu aż ułożymy rzekę składającą się z pięciu rzędów żetonów w trzech kolumnach, jak na zdjęciu poniżej.

Jeśli planujemy wykorzystać w rozgrywce któreś z zasad opcjonalnych na tym etapie należy umieścić na planszy wszelkie żetony specjalne odnoszące się do wprowadzonych przez nas zmian w rozgrywce. Każdemu z graczy należy także rozdać 4 drewniane żetony łososi w wybranym przez niego kolorze, które gracze umieszczają po jednym na każdym z czterech pól startowych (na otwartym morzu) stroną z dwoma łososiami skierowaną ku górze. Pozostaje jeszcze wybrać gracza rozpoczynającego (jeśli nie zrobiliśmy tego przed rozpoczęciem przygotowania) i jesteśmy gotowi do rozpoczęcia rozgrywki.

 

Płynąc wciąż po prąd…

Po rozpoczęciu gry, uczestnicy wykonywać będą swoje ruchy zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. W swojej turze gracz ma do dyspozycji pięć punktów akcji, które musi spożytkować na ruch, zupełnie jak w grze Torres Wolfganga Kramera i Michaela Kieslinga, choć to jedyne co te dwa tytuły mają ze sobą wspólnego. Punkty ruchu można rozdzielić pomiędzy wszystkie posiadane żetony, wydać w całości na ruch jednym żetonem lub częścią z nich. Na wybór wpływ będzie miał szereg zasad związanych z żetonami terenu, do których wrócę za chwilę. Niezależnie od tego, które żetony zdecydujemy się poruszyć w trakcie rozgrywki, musimy spożytkować wszystkie przysługujące nam w rundzie punkty akcji. Jedynym odstępstwem od tej zasady jest sytuacja gdzie docieramy do tarlisk naszym ostatnim żetonem łososia, kończąc tym samym naszą turę.

W trakcie kolejnych tur graczy, żetony łososi stopniowo zaczną przemieszczać się po planszy i choć na pozycjach startowych rozmieszczone były równomiernie, ich skład szybko się wymiesza. Emocje związane z wyścigiem odczuwalne są już na samym starcie gry. Koryto rzeki przypomina bowiem swego rodzaju labirynt wypełniony pułapkami, przez który gracze będą musieli sprawnie lawirować aby przeprowadzić bezpiecznie swoje ryby. Pola, z których składa się rzeka mają jednak ograniczoną pojemność i ka każdym kafelku pomieści się tylko tyle znaczników łososi, ilu graczy bierze udział w rozgrywce, co swoją drogą stanowi sprytne rozwiązanie samo balansujące rozgrywkę przy różnej liczbie uczestników. Na kaflach, na których przedstawiono wizerunek głazu wystającego z wody pojemność będzie mniejsza o jeden, sprawiając, że miejsca te stanowić będą ciasne przesmyki w których najpewniej dosyć szybko zabraknie miejsca. Co w takiej sytuacji zrobić? Poza ruchem do przodu lub w bok (nie można przemieszczać się wstecz), łososie mogą także przeskakiwać kafelki na których znajdują się przeszkody, lub te, których pojemność osiągnęła już górny limit.  Skok kosztuje dodatkowy punkt ruchu, ale możemy przeskoczyć tyle płytek naraz, ile chcemy płacąc za każdą kolejną płytkę którą przeskoczymy dodatkowy punkt ruchu. Szybko staje się jasne, że pięć punktów akcji to niewielka liczba w stosunku do naszych potrzeb i gra ukazuje swoją krótką kołderkę w postaci dokonywania ciężkich decyzji związanych z wyborem tego które ryby faworyzować i pchać do przodu, jednocześnie starając się nie dopuścić do sytuacji w której część naszego stada pozostanie zbyt daleko w tyle i odpadnie z wyścigu. Przypomina to żonglerkę, którą dodatkowo utrudniają znajdujące się na naszej drodze drapieżniki – orzeł, czapla i niedźwiedź. Często z braku innej opcji zmuszeni będziemy przemieścić nasze znaczniki na pola, na których znajdują się te zwierzęta, co zaowocuje odwróceniem znacznika łososi na stronę przedstawiającą jedną rybę. Jeśli znacznik przedstawiał już jednego łososia, zostaje odrzucony z gry, bowiem ostatnia przedstawiona na nim ryba właśnie spoczęła w żołądku zwierzęcia, które cierpliwie czekało na okazję do jej upolowania. W duchu sportowej rywalizacji przeszkody te można jednak wykorzystać na swoją korzyść, zapełniając pola dookoła  swoimi własnymi znacznikami ryb, co zmusi innych graczy do wydania dodatkowych punktów ruchu na przeskoczenie tychże przeszkód lub poświęcenia swoich ryb w sytuacji, gdy będą oni zmuszeni do wpłynięcia w pułapkę. Na szczęście taka ofiara jednego gracza może ułatwić przetrwanie pozostałym rybom, gdyż np. orzeł po pochwyceniu jednej ryby odlatuje (kafelek z jego  wizerunkiem odwraca się na drugą stronę, odsłaniając bezpieczne pole wody), a czapla pożre jedną rybę należący do aktywnego gracza, który zakończył na jej polu swój ruch.

Potrzebę ciągłego ruchu naprzód i związaną z tym faktem presję wyścigu udało się autorowi przedstawić w postaci przesuwającej się planszy. Ta, niczym w klasycznych grach komputerowych, w których ekran przesuwał się ciągle w jedną stronę, zmienia się co rundę,  aby jeszcze bardziej utrudnić rozgrywkę. Pod koniec każdej rundy, ostatnie trzy kafle, które tworzą tył rzeki znikają bowiem, a wraz z nimi wszystkie znajdujące się na nich znaczniki ryb. Z kolei gracz rozpoczynający następną rundę umieszcza na początku rzeki trzy nowe kafelki ze stosu do dobierania, mając przy tym pełną swobodę w decydowaniu o orientacji umieszczanych kafelków.

Gracze rywalizować będą ze sobą w podobny sposób na przestrzeni kilku rund, aż do chwili gdy na stosie do dobierania zabraknie wystarczającej liczby kafelków terenu by utworzyć kolejny element rzeki. W tej sytuacji na odcinku stanowiącym początek rzeki umieścimy cztery żetony przedstawiające tarliska. Oznacza to, że cel rozgrywki jest już blisko, a same zasady ruchu naszych łososi ulegną niewielkiej zmianie, ponieważ w sytuacji gdy jeden z naszych znaczników dotrze do pierwszego pola tarła, zatrzymuje się tam i nie możemy już spożytkować kolejnych punktów akcji na poczet jego ruchu. Żeton w następnych turach będzie automatycznie przemieszczać się o jedno pole, zajmując pozycję w miejscu na którym nadrukowano większą liczbę jajeczek.

Gra zakończy się wraz z końcem rundy w której żetony wszystkich graczy osiągną pola tarlisk, nie licząc tych żetonów, które wcześniej odpadły z gry. Obliczając wynik końcowy otrzymamy punkt za każdego łososia, który przybył na miejsce tarła, dodając do tego punkty stanowiące sumę jajeczek na polach, na których zakończyły rozgrywkę nasze znaczniki (czyli odpowiednio w pierwszym wypadku za każdą rybę nadrukowaną na drewnianym żetonie, a w drugim przypadku – za liczbę oczek na polu na którym znajduje żeton, bez względu na nadrukowanej na nim liczbie ryb). Zwycięzcą zostanie gracz, któremu udało się ukończyć wyścig z największą liczbą punktów.

 

Wrażenia z rozgrywki

Choć pod wieloma względami Upstream jest grą wyścigową, wymagającą od graczy zręcznego manewrowania pomiędzy przeszkodami, zawiera w sobie wiele elementów gry logicznej. Głównym problemem z jakim stykamy się podczas rozgrywki jest bezpieczne przeprawienie jak największej liczby własnych łososi na tereny lęgowe. Pragniemy dotrzeć tam przed pozostałymi graczami, jednocześnie starając się doprowadzić do tego, aby zbyt wiele naszych znaczników nie odpadło z wyścigu, a nasze manewry kończyły się w sposób, który zmusi naszych przeciwników do wyboru trasy, która przyczyni się do utraty posiadanych przez nich znaczników. Utrzymanie naszych ryb przy życiu przekłada się bowiem na punkty zwycięstwa, w związku z czym stajemy przed sporym wyzwaniem, związanym z umiejętnym wydawaniem punktów akcji na utrzymanie naszych ryb w wyścigu. Jednakże, wraz ze zmieniającą się co rundę planszą zadanie to może okazać się niewykonalne, przez co będziemy zmuszeni do poświęcenia części ryb w nadziei, że w przyszłych rundach ilość punktów akcji, którą będziemy dzielić na mniejszą liczbę znaczników zapewni nam przewagę potrzebną do uzyskania zwycięstwa. Wszystko to sprawia, że pomimo łatwych do zapamiętania zasad, Upstream zapewnia satysfakcjonujące wyzwanie intelektualne, będąc jedną z tych gier, których łatwo się nauczyć, ale ciężko opanować.

W grze występuje także zaawansowany wariant zasad związany z żetonami ruchu, jak i dwa rozszerzenia, które znacząco wpłyną na rozgrywkę, podnosząc jej poziom trudności. Pierwszym z rozszerzeń są żetony terenu zwane ostrymi spływami. Na ich powierzchni znajduje się ikona strzałki symbolizującą wodę, która szybciej przepływa przez ten obszar. Ryby, które zakończą ruch na takim terenie natychmiast przesuwają się na następny obszar we wskazanym kierunku. Tak wymuszony ruch nastręcza kolejnych problemów, gdyż może skierować nasze znaczniki na leżące dalej niebezpieczeństwa. W drugim rozszerzeniu łososie będą mogły z kolei utknąć w wirach wodnych, uniemożliwiającym im dalszy ruch danym znacznikiem. Pamiętając o zasadzie wymagającej wydania wszystkich pięciu punktów akcji (jeśli to możliwe), staniemy przed koniecznością wykonywania dodatkowych ruchów innymi znacznikami łososi, co nie zawsze będzie po naszej myśli. Oba rozszerzenia można stosować z grą podstawową jednocześnie, choć osobiście zalecałbym granie tylko z jednym zestawem dodatkowych reguł, aby rozgrywka nie obfitowała w paraliż decyzyjny jej uczestników.

Alternatywne zasady, które najmniej przypadły nam do gustu podczas testowania gry związane były z wspomnianymi wcześniej żetonami ruchu. W wariancie tym gracz dysponuje pięcioma żetonami, symbolizującymi punkty akcji. Wykonując ruch, za każdy wydany punkt akcji musimy przekazać jeden żeton ruchu kolejnemu graczowi. Można więc zachować punkty ruchu, uprzykrzając przy tym życie przeciwnikom, którzy będą mieli do dyspozycji tylko tyle punktów akcji, ile żetonów im przekazano. W praktyce jednak, wariant ten nie sprawdza się, gdyż mając na ogół mniej akcji, stracimy więcej znaczników łososi. Zwyczajnie nie starczy nam bowiem akcji na przesuwanie wszystkich znaczników łososi na planszy i uchronienie ich przed odpadnięciem z wyścigu pod koniec rundy. Odniosłem przez to wrażenie, że ten opcjonalny zestaw zasad nie został odpowiednio przetestowany przez wydawcę.

Podsumowując, autorowi gry, Victorowi Samitierowi udało się dostarczyć grę o niebanalnym połączeniu elementów logicznej układanki z emocjonującym wyścigiem, w którym czuć ciśnienie związane z koniecznością ciągłego parcia do przodu. Osobiście, próby wykiwania przeciwników za każdym razem sprawiały mi sporo frajdy, a emocje towarzyszące rozgrywce szybko udzielały się wszystkim jej uczestnikom. Nie bez znaczenia była tu także oprawa graficzna, nad którą rozwodziłem się we wcześniejszej części tekstu. Jest ona naprawdę unikalna, a przy tempie, jakie narzuca gra w pewnym momencie można niemal usłyszeć szum rzeki, a dziesiątki niewielkich trójkątów z których składa się powierzchnia wody zdają się poruszać i błyszczeć.

Mała, wielka gra

Upstream wzięło nas z zaskoczenia i skradło o wiele większą ilość czasu, niż pierwotnie przeznaczyliśmy na testy przed recenzją. Gra urzekła nas przede wszystkim tym, że pomimo swych niewielkich rozmiarów i niepozornego zestawu łatwych do przyswojenia zasad, okazała się przyjemnie wymagającą grą o ogromnym potencjale. Świetnie nadaje się jako filler na początek spotkania, aby rozkręcić towarzystwo, albo jako przerywnik pomiędzy większymi grami – ale uwaga! W tej rzece płynie wartki prąd, który może nas wessać na więcej niż jedną rozgrywkę!

 

PLUSY:

  • Dobra jakość wykonania.
  • Wpadająca w oko szata graficzna, która świetnie pasuje do tematu gry.
  • Pomimo prostych zasad, gra zapewnia spore wyzwanie taktyczne.
  • Modułowość planszy i różne warianty zasad zapewniają sporą regrywalność i unikalne doświadczenie przy każdej kolejnej rozgrywce.

MINUSY:

  • Ostatni gracz niejednokrotnie musi wydać o wiele więcej punktów ruchu, aby przeskoczyć zajęte pola akcji, co w dużej mierze stawia go na z góry straconej pozycji.

 


Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.