Kości Obfitości – recenzja

Bywają tacy, którzy lubią spędzać wakacje w tropikach. Są też ci, którym nic nie sprawi większej przyjemności, co wakacje spędzone na RODOS – Rodzinnych Ogródkach Działkowych Ogrodzonych Siatką. Tylko tam bowiem mogą oni śmiało nie wciągać brzucha, paradować w zeszłorocznym stroju kąpielowym i oddawać się błogiej uprawie niewielkiej grządki, na której od pokoleń wzrastają wzbudzające zazdrość wszystkich sąsiadów warzywa… A i czasem znajdzie się świnka, którą także można utuczyć!

Niezależnie od tego, czy drzemie w Was dusza farmera, ogrodnika bądź kositrawy, każdy z Was zapewne choć raz w życiu był lub odwiedził kogoś, kto posiada własny ogródek działkowy i uprawia na nim jakąś grządkę. Dla naszych rodziców i dziadków żyjących w PRL-u takie ogródki były niejednokrotnie jedyną okazją do posiadania własnego skrawka ziemi, na której mogli uprawiać warzywa i trzodę chlewną, uzupełniając tym samym niedobory towarów, których brakowało na sklepowych półkach. Naszemu pokoleniu na szczęście przyświecają inne ideały i już nie z potrzeby, a często hobbystycznie lub z chęci prowadzenia zdrowego trybu życia, pielęgnujemy w posiadanych na podmiejskich ogródkach grządki i kultywujemy zielniki.

Tym z Was, którym nie było nigdy dane zaznać tej przyjemności lub którzy nie lubią bawić się w ziemi, plewiąc, podlewając i pilnując kalendarza ogrodnika, a jednak chcieliby zaznać wrażeń związanych z uprawą własnej grządki, wrocławskie wydawnictwo Board & Dice wyszło naprzeciw, wydając w marcu swoisty symulator ogródkowego farmera – grę Kości Obfitości!

Jak nietrudno się domyślić po tym miłym wstępie, chodzi o uprawę roli. Roli nie byle jakiej, bowiem w wydanej pierwotnie w 2017 roku przez platformę Kickstarter grze Harvest Dice (tytuł oryginału) autorstwa Danny’ego Devine skupiać się będziemy na uprawie trzech najbardziej powszechnych warzyw – sałaty, pomidorów i marchwi. Ale chwileczkę! Zanim czepialscy zarzucą mi hipokryzję, śpieszę wyjaśnić, iż posiadam wiedzę o tym, że pomidor jest owocem oraz mądrość, dzięki której nigdy nie dodam tego pomidora do sałatki owocowej! Niemniej jednak, nie mnie wytykać poprawność merytoryczną będącej tematem gry owoców… Tfu!… warzyw… Poza tym warzywa to nie jedyne co będziemy hodować w Kościach. Znajdzie się tu także mała świnka, której karmienie nie tylko nam się opłaci, ale po napełnieniu jej brzuszka, odwdzięczy się ona, pomagając nam w rozgrywce. Nim jednak przejdę do opisu rozgrywki, zobaczmy jakimi narzędziami przyjdzie nam plewić grządki.

 

Unboxing

Kości Obfitości doskonale wpisują się w dotychczasowy katalog wydawnictwa Board & Dice. Otrzymujemy oto niewielkie pudełeczko, którego okładkę zdobi ukontentowany, rudobrody farmer stojący w pobliżu grządek marchwi, sałaty i pomidorów. Nieopodal stoi chlewik, a z jego wnętrza pogodnie spogląda w naszym kierunku różowa świnka. Kompozycję tej okładki dopełniają: zielona łąka, drzewo i znajdujący się opodal staw. Wszystko to nastawia pozytywnie i pozwala wysnuć pierwsze wnioski mówiące o tym, iż będzie to raczej lekki tytuł. Na odwrocie pudełka, poza opisem gry znajdziemy także informację, iż gra przeznaczona jest dla 2 do 4 graczy w wieku od 8 lat wzwyż, a rozgrywka powinna zająć nie więcej niż 15-20 minut.

Po otwarciu pudełka należy przyznać, że Board & Dice raczej nie podąża za trendem sprzedawania pudełek wypełnionych powietrzem. Zauważymy bowiem, że niemal całą wolną przestrzeń pudełka Kości Obfitości wypełniają komponenty gry. Zaobserwujemy tu dwa notesy przedstawiające ogródki, które podczas rozgrywki będziemy zapełniać warzywami. Każdy z nich liczy sobie po 100 kartek, natomiast różni je to, iż jeden wykorzystamy do rozgrywek w trybie standardowym, podczas gdy drugi posłuży do gry w wariancie zaawansowanym (ale o tym nieco później). W górnej części każdej kartki znajduje się nasz ogródek, przedstawiony w postaci prostokąta podzielonego na osiemnaście pól (trzy wiersze po sześć kolumn). Każda kolumna odpowiada jednemu możliwemu wynikowi na kostce. Na każdym polu możemy też zasadzić jedno warzywo. W lewym dolnym rogu kartki znajduje się chlewik naszej świnki, którą karmimy wtedy, gdy nie możemy zasadzić warzywa. W prawym dolnym rogu kartki mieszczą się z kolei rynki, które wskazują wartości danego warzywa. Na dole zaś znajdziemy miejsce na końcowe podliczanie punktacji. Miejsca na wszelaką grafikę jest tu jak na lekarstwo, ale mimo tego, autorowi grafik, Tylerowi Myattowi udało się zamieścić trochę klimatycznych ornamentów przedstawiających uprawiane przez graczy w trakcie rozgrywki warzywa, zdobiące poszczególne sekcje arkuszy.

W pudełku znajdziemy także woreczek strunowy, a w jego wnętrzu 9 sześciościennych kości w trzech kolorach: pomarańczowym (marchew), czerwonym (pomidor) i zielonym (sałata), cztery ołówki, książeczkę z zasadami i kwadratowy żeton służący za znacznik pierwszego gracza, przedstawiający uśmiechniętą różową świnkę.

 

Rozgrywka

Jak widać z powyższego unboxingu, Kości obfitości wykorzystują niewielką liczbę komponentów. Pomimo tego faktu to niewielkie pudełeczko skrywa w sobie niebanalną rozgrywkę w której kości odgrywają główną rolę. Ponadto, czas rozgrywki pozwoli nam na rozegranie kilku partii w przedziale, który normalnie zarezerwowalibyśmy na jeden poważniejszy tytuł. Istotnie, Kości Obfitości nie są zbyt długą ani skomplikowaną grą. Nie należy jednak postrzegać jej jako banalnej, gdyż już po pierwszej rozegranej partii okazało się, iż rozgrywka wymaga od nas sporej dozy skupienia i planowania na drodze do osiągnięcia najwyższego wyniku punktowego.

Przygotowanie do rozgrywki jest równie proste co sama rozgrywka. Wpierw, każdy z graczy dobiera po jednej kartce swojego ogródka (ważne, aby wszyscy gracze korzystali z kartek pochodzących z tego samego notesu – czyli wybrali wariant standardowy lub zaawansowany). Każdy z graczy następnie dobiera ołówek, a na koniec jednemu z uczestników rozgrywki wręczamy znacznik pierwszego gracza. Et, voila! Jesteśmy gotowi do otwarcia własnej hodowli!

Rozgrywka składa się z poszczególnych rund. W trakcie każdej z nich, osoba, która aktualnie posiada znacznik pierwszego gracza rzuca wszystkim kośćmi, a następnie wybiera jedną z nich. To właśnie za pomocą kości gracze sadzą warzywa w swych ogródkach, a liczba oczek danej kości wskazuje, w której kolumnie posadzimy dane warzywo. Pierwsze warzywo danego rodzaju posadzimy w dowolnym miejscu. Natomiast kolejne będą musiały ze sobą sąsiadować w pionie lub poziomie.

Po tym, jak pierwszy gracz dobierze wybraną przez siebie kość, kolejni gracze zgodnie z ruchem wskazówek zegara będą dobierali po jednej kości, aby zasadzić swoje warzywa. W sytuacji, gdy spośród dostępnej na stole puli nie będziemy w stanie dobrać kości, tak aby można było posadzić z niej warzywo zgodnie z opisanymi powyżej zasadami, gracz zmuszony jest do nakarmienia swojej świni dowolną ze znajdujących się na środku stołu kością. W tej sytuacji warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, wartość oczek na kości wskazuje, ile zakreślimy pól na torze świni. Po zapełnieniu danego rzędu toru karmienia świni otrzymamy jednorazową możliwość wykorzystania jej zdolności, która pozwoli nam na modyfikację wartości oczek na wybranej kości o +/- 1.

Niezależnie od tego, czy gracze będą sadzić warzywa czy dokarmiać swe świnie, będą oni kolejno pobierać po jednej kości, wykonując swoje tury do momentu, gdy w puli pozostanie dokładnie jedna kość. Ta ostatnia kość wskaże graczom, które warzywo staje się bardziej atrakcyjne na rynku, a co za tym idzie – wszyscy gracze odznaczą na polu odpowiedniego rynku kolejne pole, tym samym podnosząc mnożnik punktów na koniec rozgrywki dla danego warzywa. Następnie znacznik pierwszego gracza przekazuje się kolejnemu uczestnikowi, który zbiera pulę kości i rzuca nimi, rozpoczynając tym samym kolejną rundę gry.

Rozgrywka przebiega w ten sposób do momentu, gdy nastąpi jeden z warunków jej zakończenia:

  • Jednemu z graczy uda się zapełnić cały swój ogródek;
  • jeden z graczy wykarmi w pełni swoją świnię;
  • jedno z warzyw na rynku otrzyma sześć punktów, zapełniając dany koszyk w całości.

W tej sytuacji następuje zakończenie danej rundy i podliczenie ostatecznej wartości punktowej:

  • Gracz otrzymuje tyle punktów za każde warzywo, ile jest ono warte na rynku warzyw;
  • każdy zapełniony rząd w ogródku jest warty 5 punktów;
  • dodajemy do tego liczbę punktów z ostatniego w pełni zapełnionego rzędu na torze karmienia świnki.

Zwycięzcą gry zostaje uczestnik, który uzyskał najwyższą wartość punktową, osiągając tym samym tytuł najlepszego farmera na RODOS! 😉

 

Recenzja

W ciągu ostatniego roku na rynku pojawiło się wiele gier wykorzystujących mechanikę roll & write, czyli taką, w której uczestnicy rozgrywki wykorzystują kości i na postawie wyników rzutów rysują lub oznaczają coś na swych arkuszach. Do tego gatunku zalicza się wiele tytułów, ale poza opisywanymi tutaj Kościami Obfitości, tytułami które zasługują na szczególne wyróżnienie są fanowska Utopia Engine czy oficjalne The Castles of Burgundy: The Dice Game, Ganz Schön Clever, On Tour, Cosmic Run: Rapid Fire tudzież wydana kilka miesięcy temu przez Portal Games gra osadzona w klimatach dzikiego zachodu – SteamRollers. Wszystkie te tytuły cechuje jeden wspólny atrybut – ich zasady i mechanizmy rozgrywki są na tyle proste, a zarazem tak wciągające, że zasiadając do stołu często nie zakończy się na jednej partii.

Choć mechanika kości może przywodzić na myśl losowość oraz tzw. suchość rozgrywki, Kości Obfitości tak naprawdę doskonale rozprawiają się z obydwoma tymi zarzutami. Losowość ogranicza tu ogrom możliwości. Zawsze jesteśmy bowiem w stanie wykorzystać jakąś kość: poprzez posadzenie jej w naszym ogródku, a jeśli nie będzie to możliwe – poprzez nakarmienie świni, co przełoży się na dodatkowy bonus pozwalający nam zmienić wartość wybranej kości, a co za tym idzie na spłaszczenie wyniku niekorzystnego dla nas rzutu kościami. Możemy także posilić się na odrobinę (negatywnej) interakcji i wybrać kość, która być może nie pozwoli nam wysunąć się na pozycję prowadzącego, ale jej zabranie pokrzyżuje szyki naszych przeciwników. Ostatecznie – możemy też rozważyć dobór kości tak, aby mieć wpływ na to, która kość pozostanie jako ostatnia na stole, przez co będziemy oddziaływać na ostateczny mnożnik punktów. Nie trudno się więc domyślić, że należy wykorzystywać jak najwięcej miejsca we własnym ogródku, pamiętając o obwarowaniach dotyczących sadzenia jak i końcowego mnożnika punktów, dzięki któremu niejednokrotnie będzie można przeważyć szalę zwycięstwa na naszą stronę. Sterując rynkiem warzyw możemy bowiem sprawić, że posiadana przez nas niewielka plantacja sałaty zyska na koniec gry więcej punktów niż plantacja marchewek przeciwnika, który nierozważnie zaniechał podbicia ich ceny na rynku warzyw.

 

Słowem podsumowania

Urok Kości Obfitości niewątpliwie tkwi w ich minimalizmie. Cała gra składa się z dwóch notesów i garści kostek (nie licząc kilku ołówków, które w razie potrzeby można zastąpić odpowiednikami zachachmęconymi z Ikei). Pomimo tak nielicznych komponentów, gra zapewnia spore wyzwanie umysłowe polegające na optymalnym planowaniu naszej grządki w oparciu o zarządzanie pulą kości. Dzięki kompaktowym rozmiarom, grę testowaliśmy w różnym otoczeniu, gdyż nie było problemu z zabraniem jej na wyjazdy nad rzekę czy wycieczki w góry. Równie dobrze grało nam się w parku jak i na niewielkiej powierzchni stolika w barze czy restauracji – wszystko to dzięki niewielkiej przestrzeni wymaganej do rozłożenia jej komponentów. Co do skalowalności, graliśmy głównie w gronie dwu i czteroosobowym, aczkolwiek jak na ironię, polecałbym rozgrywkę w dwóch lub trzech graczy, gdyż w obu tych trybach grało nam się najbardziej komfortowo i nie dochodziło do zbyt długich przestojów w oczekiwaniu na swój następny ruch. Kolejną cechą gry, którą muszę zaliczyć na jej korzyść jest łatwość z jaką można wyjaśnić zasady i wciągnąć do rozgrywki niezaawansowanych graczy lub dzieci. Mój siedmioletni syn bez problemu nadążał za swymi rodzicami podczas gry, a nawet posilił się na rysowanie faktycznych warzyw zamiast kwadratów, trójkątów i kół, jak sugeruje instrukcja.

W związku z powyższym, mogę co najwyżej pogratulować wydawnictwu Board & Dice decyzji o wydaniu tej gry na naszym rynku i polecić Kości Obfitości każdej osobie poszukującej niezobowiązującej, lekkiej gry kościanej do rozgrywek w gronie rodziny i przyjaciół.

NA PLUS:

  • Proste zasady.
  • Krótki czas rozgrywki.
  • Wysoka jakość wykonania komponentów.
  • Dwa warianty rozgrywki.
  • Głębia rozgrywki przejawiająca się możliwością realizowania różnych strategii i sposobów krzyżowania planów rywali.
  • Sympatyczna świnka.
  • Atrakcyjna dla oka oprawa graficzna.
  • Spora regrywalność i przyzwoita skalowalność.
  • Kompaktowy rozmiar pozwala zabrać grę praktycznie wszędzie – pudełko zmieści się w kieszeni spodni!

NA MINUS:

  • Powtarzalność rozgrywki sprawia, że nie będziemy chcieli sięgać po ten tytuł zbyt często.
  • Pomimo wielu metod jej ograniczania, wciąż występuje tu losowość.
  • Gra raczej nie przypadnie do gustu fanom cięższych gier euro.

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

  • Mirosław Maj

    Lubię gry w kości. Po lekturze Pana recenzji chyba zakupie i tę, bo wygląda na fajną grę.