Burgle Bros. – Włam na miarę Ocean’s Eleven!

Pierwsze wrażenie zawsze ma duży wpływ na opinię. Gdyby kierować się tylko nim, Burgle Bros. z miejsca trafiłoby na listę moich ulubionych tytułów. Choć małe i intrygujące pudełko świetnie przyciąga wzrok, moją uwagę przykuło zupełnie coś innego – okładka gry przywodząca na myśl film Ocean’s Eleven, w którym to Frank Sinatra, Dean Martin, Sammy Davis Jr. i ich koledzy wcielili się we włamywaczy dokonujących wielkiego skoku na kasyna w Las Vegas. Ta okładka przypomniała mi również o niecodziennej historii powstania scenariusza, gdyż napisał go pracownik stacji benzynowej i wręczył go Sinatrze podczas tankowania jego samochodu. Scenariusz okazał się świetny i ponadczasowy o czym niech świadczy fakt, iż na jego motywach czterdzieści lat później nakręcono głośny remake. Nie wiem, czy historia powstania tej gry jest równie niesamowita, lecz sam pomysł na pewno jest nietypowy, a jego wykonanie stylem nawiązuje do tamtej produkcji. Jednakże czy bohater dzisiejszej recenzji okaże się równie dobry, jak ów film sprzed niemal sześćdziesięciu lat?

 

Unboxing

Burgle Bros. już na pierwszy rzut oka wyróżnia się spośród innych gier za sprawą ciekawie wykonanego pudełka. Przypomina ono trzypiętrowy biurowiec o czerwonej elewacji. Nie jest to jednak przypadkowy budynek, lecz bank który będziemy starali się obrabować w trakcie rozgrywki. Z przodu znajdziemy drzwi i okna, przez które widać pilnujących go strażników, a na bocznych ścianach wywieszone są billboardy, będące w rzeczywistości okładkami gry. Na dachu natomiast jest lądowisko dla helikopterów, którym to posłużymy się po udanym skoku. Na okładkach znajdziemy grafiki przywodzące na myśl plakaty filmowe. W centrum pierwszej znajdują się wszystkie postacie uczestniczące w skoku, a nad każdą z nich znajduje się jej pseudonim. Pod nimi umieszczony jest tytuł gry stylizowany na tytuł filmu oraz slogan zwiastujący czego możemy się spodziewać w trakcie rozgrywki. Na drugiej okładce są grafiki członków grupy wyglądające jak wycięte z filmu kadry. Samo pudełko ma nietypowe wymiary, jest podłużne oraz wyższe niż szersze. Za sprawą specjalnej wkładki w środku górnego wieka nie zamyka się ono do końca. Pozwala to zmieścić w nim instrukcję bez ryzyka jej uszkodzenia, a na niezakrytej części dolnego wieka są informacje o autorze i ilustratorze gry. Całość wygląda niecodziennie, lecz bardzo pomysłowo i muszę przyznać, iż dawno żadne pudełko nie wywarło na mnie tak pozytywnego wrażenia.

Wewnątrz nie znajdziemy zbyt wielu komponentów, lecz przestrzeń jest szczelnie wypełniona, a jej gros zajmują wykonane z grubej tektury kwadratowe kafelki pomieszczeń wchodzących w skład banku. Dzielą się one na kilka rodzajów wyróżniających się odpowiednim kolorem. Większość z nich to alarmy oznaczone na czerwono, ale znajdziemy również sekretne przejścia, komputery pozwalające na wyłączanie alarmów, laboratoria, hole, schody oraz najważniejsze – sejfy. Na każdym z kafelków umieszczona jest grafika danej lokacji. Wykonane są one w rysunkowym i nieco ascetycznym stylu nawiązującym do grafik w filmach animowanych z lat sześćdziesiątych, a tym samym moim zdaniem świetnie pasują do klimatu gry. Skok na bank wykonuje się raczej nocą, przy wyłączonych światłach i słabej widoczności, a grafiki świetnie to oddają jednocześnie zachowując czytelność. Na każdym z kafelków znajdziemy również krótką informację o jego działaniu, a w prawym dolnym rogu umieszczona jest cyfra znajdująca zastosowanie przy próbie złamania szyfru do sejfów.

Kolejnymi elementami są kwadratowe karty wykonane w tym samym rozmiarze co kafelki pomieszczeń. Wśród nich najbardziej liczne są karty strażników oznaczone czerwonym rewersem i symbolem człowieka w białym trójkącie. Dzielą się one na trzy identyczne talie, z których każda przyporządkowana jest dla osobnego piętra i przedstawiają cel ruchu strażników. Następną talię tworzą karty wydarzeń oznaczone na rewersie maską i fioletowym kolorem. Większość efektów które wywołują przynoszą negatywne skutki, lecz niektóre z nich pomagają grupie podczas skoku. Dzięki temu nigdy nie jest wiadomo czy warto sięgnąć po taką kartę, choć w niektórych przypadkach będzie to nieuniknione. Kolejną talią są karty narzędzi o zielonym rewersie ze skrzyżowanymi kluczem i młotkiem. Przedstawiają one przedmioty możliwe do zdobycia w niektórych lokacjach budynku. Każdy z nich ma wartościową zdolność, a użycie jej w odpowiednim momencie może czasem przesądzić o powodzeniu akcji. Na ostatnią i zarazem najważniejszą talię składają się karty łupów o turkusowym rewersie z grafiką diamentu. To o nie toczy się cała gra i właśnie ich zdobycie jest naszym celem. Przedstawiają wartościowe rzeczy ukryte w sejfach, choć często są to rzeczy bardzo nietypowe. Jako przykłady mogę wymienić radioaktywny izotop, lusterko czy psa rasy chihuahua. Jak się można domyśleć, spacer z czworonogiem po biurowcu najeżonym strażnikami do najłatwiejszych nie będzie należał, lecz w praktyce każdy z łupów będzie stanowił utrudnienie w dalszej części skoku. Niektóre z nich za sprawą właściwości uruchamiają określony typ alarmów, inne ograniczą ilość dostępnych akcji bądź też są tak ciężkie, że będą wymagały niesienia przez dwie osoby. Jeśli chodzi o samo wykonanie kart, wydają się być dobrej jakości, choć niektóre zaczęły zdradzać początkowe oznaki zużycia na brzegach. Jednakże większą wadą jest ich nietypowy, kwadratowy kształt oraz niewielki rozmiar, przez które dość ciężko się je tasuje. Całe szczęście nie ma potrzeby ich częstego tasowania, lecz moje duże dłonie miały z tym problem.

W środku pudełka znajdziemy też drewniane figurki strażników oraz dziewięciu członków naszej grupy. Na bokach tych drugich zostały naklejone ich podobizny, a dodatkowo każda z nich jest pomalowana innym kolorem. Rozwiązanie to pomaga nieco bardziej wczuć się w rolę, lecz przede wszystkim eliminuje ryzyko poruszenia cudzą postacią. Warto podkreślić, że różnią się one nie tylko wyglądem i kolorem, gdyż każda z nich posiada dwie własne specjalne zdolności: podstawową i zaawansowaną, które są opisane na dwustronnych kartach przyporządkowanych danym postaciom, przy czym w trakcie rozgrywki możemy wybrać tylko jedną z nich. Strony łatwo rozpoznać, gdyż na tej z zaawansowaną umiejętnością postacie ubrane są w strój włamywaczy w kolorach czerni i szarości oraz w maski na oczy. Podstawowe zdolności są polecane dla początkujących graczy i stanowią duże ułatwienie w trakcie rozgrywki. Zazwyczaj są to darmowe akcje specjalne bądź umiejętności unikania alarmów. Te drugie polecane są dla bardziej doświadczonych graczy, gdyż są to potężniejsze zdolności, ale przez ich charakter będziemy mieć mniej okazji do ich wykorzystania, a czasami nawet wcale.

W skład gry wchodzą jeszcze tekturowe żetony, które posłużą nam do oznaczania w trakcie rozgrywki takich rzeczy jak umiejscowienie schodów, uruchomione alarmy, złamane cyfry kodu do sejfów, czy pozostałe nam żetony ukrycia. Ostatnimi elementami są drewniane patyczki przedstawiające ściany oraz kości służące do wyznaczania zasięgu ruchu strażników bądź też włamywania się do sejfu.

Na koniec poświęcę kilka słów instrukcji. Jest ona niewielka jak samo pudełko. Jest napisana bardzo czytelnie i w żadnym momencie nie pozostawia żadnych niedomówień. Zasady zajmują zaledwie kilka stron, a gdyby były zapisane na papierze normalnej wielkości, zmieściły by się zapewne na jednej. Oprócz zasad w książeczce z zasadami znajdziemy również dwa kolejne scenariusze, wskazówki podczas pierwszych rozgrywek oraz opisy działania niektórych kart, lokacji i umiejętności postaci. Jedyne zastrzeżenie mam do jej czytelności, prawie cała zawartość składa się z litego, czarnego tekstu. Nawet nagłówki nie zostały wyróżnione innym kolorem czy rozmiarem czcionki, a jedynie pogrubione. W praktyce nie jest to bardzo duży problem, gdyż jest bardzo dobrze napisana i podzielona na rozdziały, a jej mały rozmiar ułatwia szukanie potrzebnych informacji, jednakże mimo to uważam że mogła być ona wykonana nieco lepiej.

Wszystkie komponenty

Podsumowując, wykonanie Burgle Bros. robi bardzo dobre wrażenie. Pudełko jest niezwykle pomysłowe i zdecydowanie przyciąga wzrok. Do samych komponentów ciężko mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, jedynie instrukcja mogłaby być nieco bardziej czytelna. Kwestią dyskusyjną jest rysunkowy styl grafik. Mi bardzo przypadł do gustu, choć nie każdy z moich współgraczy podzielał to zdanie. Bez względu na pochlebne bądź niepochlebne opinie, gra zdecydowanie wyróżnia się wizualnie i uznaję to za jej dużą zaletę.

 

Zasady

Kolejną zaletę Burgle Bros. poznajemy już na samym starcie, gdyż jest nią krótki czas przygotowania rozgrywki. Pierwszym etapem jest wybór scenariusza. Oprócz standardowego, w którym budynek składa się z trzech pięter o wymiarze 4×4, mamy możliwość zdecydowania się na prostszy bądź trudniejszy układ. Ten pierwszy jest scenariuszem dla nowych graczy i polega na obrobieniu biura o dwóch piętrach o wymiarach 4×4. W drugim przyjdzie nam dokonać skoku na sam Fort Knox składający się jedynie z dwóch pięter, ale o wymiarze 5×5. Następnie należy potasować i ułożyć kafelki lokacji pamiętając, by na każdym z pięter znalazł się sejf oraz schody. Na koniec należy umieścić na każdym z pięter ściany, a także potasować wszystkie talie kart. W tym momencie pozostaje już tylko skompletowanie drużyny i można ruszać na akcję.

Scenariusz pokazowy z instrukcji

Rozgrywkę cechuje spora dynammika, dlatego nie doświadczymy tutaj tego irytującego wszystkich długiego oczekiwania na swoją kolej. Akcje są błyskawiczne i downtime praktycznie nie istnieje.  Rozpoczyna gracz, który ostatnio korzystał z banku, a tury kolejnych graczy następują zgodnie ze wskazówkami zegara. W każdej z nich można wykonać maksymalnie cztery akcje wybierając je z pięciu dostępnych, a dużym ułatwieniem jest fakt, że mogą się powtarzać. Warto wspomnieć też, że są one fakultatywne, jednak obostrzone dociągnięciem karty wydarzenia (w przypadku wykonania dwóch i mniej akcji). Pierwsze dwa rodzaje akcji polegają na odkryciu sąsiedniego kafelka i poruszeniu się swoją postacią. Samo sprawdzenie nie powoduje uruchomienia alarmu, bądź innej specjalnej właściwości odkrywanego kafelka, jednak czasem trzeba będzie wejść na dany kafelek „w ciemno” i od razu go aktywować. Trzeci rodzaj akcji możemy wykonać tylko, gdy jesteśmy w sali informatycznej. Mamy wtedy możliwość włamania się do komputera, co pozwoli na dezaktywowanie niektórych alarmów w trakcie skoku.

Ostatnie dwa rodzaje akcji możemy wykonać jedynie będąc w pomieszczeniu z sejfem. Pierwsza z nich wyjątkowo kosztuje nas dwa ruchy, a za jej pomocą kładziemy jedną kość na kafelku. Posłużą nam one do drugiej możliwej akcji, czyli próbie złamania szyfru. Polega ona na rzuceniu wszystkimi kośćmi leżącymi na sejfie. Żeby włamać się do niego, musimy odkryć wszystkie pomieszczenia w pionie i poziomie względem skarbca. Na każdym z tych kafelków umieszczona jest cyfra z zakresu od 1 do 6, a naszym celem jest wyrzucenie na kościach każdej z obecnych tam liczb. Po włamaniu się gracz otrzyma łup oraz narzędzie, a dodatkowo musi dociągnąć kartę wydarzenia.

Po turze gracza przychodzi czas na poruszenie strażnikiem znajdującym się na tym samym piętrze. Cel jego ruchu wskazują karty, a prędkość oznacza się pomarańczowymi kośćmi. Każdy uruchomiony alarm podnosi ją o jeden, natomiast ochroniarz zmienia kierunek obchodu i idzie w jego kierunku, by go sprawdzić i wyłączyć. Ważne jest, iż strażnik porusza się zawsze najkrótszą drogą, a jeśli jest kilka o tej samej długości, to idzie najbardziej zgodną z ruchem wskazówek zegara. Dzięki temu znamy jego trasę i mamy możliwość go uniknąć, choć nie za każdym razem może się nam to udać. Grę zaczynamy z trzema żetonami ukrycia. W momencie gdy znajdziemy się z nim w tym samym pomieszczeniu musimy odrzucić jeden z nich i oznacza to, że udało się nam zdążyć przed nim ukryć. Kiedy zostaniemy odkryci w momencie, gdy nie posiadamy już takiego żetonu, natychmiast zostajemy złapani. Celem gry jest włamanie się do wszystkich trzech sejfów i ucieczka z łupami na dach, gdzie przyleci po nas helikopter. Jednakże wystarczy, że choć jeden gracz zostanie zatrzymany przez strażników, by cała grupa odniosła porażkę.

 

Rozgrywka

W przypadku gier kooperacyjnych jedną z najważniejszych cech jest poziom trudności, wobec czego ten aspekt poruszę jako pierwszy. Przyjmuje się, że dobra gra to taka, w której stosunek wygranych do przegranych oscyluje w okolicach jednego. W przypadku moich rozgrywek był on nieco większy, lecz mimo tego uważam, że gra jest dobrze zbalansowana. Bardzo duże znaczenie ma ilość osób zasiadających przy stole. Odniosłem wrażenie, że najłatwiej jest podczas gry dwuosobowej, gdyż zazwyczaj wygrywaliśmy bez większych trudności. Te rosną jednak z każdym kolejnym graczem ze względu na poruszających się strażników. Niekorzystną sytuacją jest przebywanie w kilka osób na jednym piętrze, gdyż oprócz unikania ochroniarza musimy również przewidywać, czy w trakcie obchodu nie trafi on na jednego z pozostałych graczy. Wymaga to myślenia kilka ruchów naprzód, lecz całe szczęście nie jest to bardzo wymagające, ponieważ polega jedynie na sprawdzeniu jego trasy. Czasem jednak dojdzie do sytuacji, gdy nie zdołamy uniknąć sytuacji w której strażnik wejdzie do pomieszczenia z innym członkiem grupy. Wtedy jedynym ratunkiem może okazać się ucieczka na inne piętro, by to tamten strażnik się poruszył, nawet gdy na danym poziomie nie mamy już nic do zrobienia. Najwięcej żetonów ukrycia traci się właśnie na początku rozgrywki, gdy wszyscy znajdują się na najniższym piętrze i nie zdążą się poruszyć przed nadejściem stróża. Dlatego w trakcie gry dąży się do jak najszybszego rozdzielenia się, a zdecydowanie łatwiej jest tego dokonać grając w parze. To powiedziawszy, do Burgle Bros. można też bez obaw usiąść we dwoje. Jeśli rozgrywki okażą się zbyt łatwe, pozostaje możliwość wybrania trudniejszego scenariusza, który jest już zdecydowanie bardziej wymagający i wygrana jest sporym wyzwaniem. Wszystko to sprawia, iż gra świetnie się skaluje i zapewnia sporą dawkę emocji niezależnie od ilości graczy.

Kolejnym, co ma znaczący wpływ na poziom trudności, jest układ pomieszczeń na poszczególnych piętrach. Szczególnie ważne są sejfy oraz schody, a także ich bezpośrednie otoczenie. W niektórych przypadkach, na przykład gdy skarbiec jest w zaułku, włamanie się do niego może być dziecinnie łatwe. Jednakże gdy znajduje się on na środku korytarza, bądź na środku piętra, skok będzie przypominał akcje rodem z filmu „Mission Impossible”. Raz zdarzyła nam się sytuacja, gdy sejf znajdował się na samym końcu długiego i ślepego korytarza, a wejście do niego było usiane alarmami. Jakby to było mało, był to obszar często odwiedzany przez strażnika, a wszystko to było na pierwszym piętrze, które powinno być w teorii najłatwiejsze. Męczyliśmy się z podejściem do sejfu niemal przez całą rozgrywkę, ale kończyło się to za każdym razem fiaskiem. W tym czasie zdążyliśmy się już włamać do dwóch pozostałych skarbców. Ostatecznie akcję zakończyliśmy sukcesem, ale wymagało to od nas wysadzenia jednej ze ścian ładunkiem wybuchowym, który zdobyliśmy na ostatnim piętrze. Pokazuje to, że żadna sytuacja nie jest beznadziejna, choć czasem jest potrzebna również odrobina szczęścia.

Losowy układ pomieszczeń, oprócz poziomu trudności, wpływa również na regrywalność Burgle Bros. Wypada ona bardzo dobrze i nie odczuwałem znużenia spowodowanego jej powtarzalnością. Dzięki dziewięciu dostępnym postaciom minie dużo czasu zanim ogramy każdą z nich. Wprawdzie nie różnią się one znacznie między sobą, lecz ich różne umiejętności sprawiają, że każda niesie ze sobą inne możliwości. Rozmieszczenie kafelków za każdym razem będzie inne, co może wymagać od nas nieco innej strategii. Oprócz tego również karty wydarzeń mogą sporo namieszać w trakcie rozgrywki, a jest ich na tyle dużo, że o ich powtarzalność nie musimy się martwić. Dwa różne scenariusze (scenariusza początkowego nie liczę, gdyż jest na tyle prosty, że raczej posłuży jedynie do rozgrywki wprowadzającej) wprowadzą sporo urozmaicenia, ale to nie wszystko co przygotowali twórcy. W instrukcji znajdziemy informację o stronie internetowej, na której umieszczona została aplikacja to losowego generowania ścian. Dodatkowo jest tam dodana opcja, która za pomocą kolorów pokazuje, jak bardzo każde z pól narażone jest na pojawienie się strażnika, a każdą z kombinacji można zapisać, by móc ją wykorzystać w przyszłości. W praktyce pozwala to na wybór trudności dla naszego scenariusza. Jest to genialny pomysł i sprawdza się rewelacyjnie, za co autorom należą się moje słowa uznania.

W trakcie rozgrywek z większą liczbą osób zauważyłem ciekawą mechanikę, która umiejętnie stosowana pozwala ułatwić sobie grę. Jest nią celowe włączanie alarmów, by zabawić się ze strażnikami w przysłowiowych „kotka i myszkę”. Wykorzystuje to zasadę, że ochrona porusza się zawsze w kierunku najbliższego aktywnego alarmu, a dopiero gdy każdy z nich zostanie wyłączony, ponownie zmierzają do celu wyznaczonego przez kartę. Pozwala to na odciągnięcie stróża od sejfu lub innego gracza zagrożonego złapaniem, a dodatkową zaletą jest spowolnienie postępu talii strażników. Za każdym razem, gdy skończą się w niej karty są one tasowane i odkrywane od nowa, lecz gdy to nastąpi permanentnie podnoszona jest prędkość stróża. Jest to kolejna zaleta Burgle Bros., ponieważ pomimo premiowania jak najszybszego rozdzielenia się na osobne piętra, czasem wymaga również współpracy pomiędzy członkami grupy na tym samym poziomie. Jednakże taka współpraca zwiększa ryzyko złapania i czasem niektórzy gracze mogą mieć przysłowiowy nóż na gardle. Wtedy jedynym wyjściem może okazać się ucieczka na dach i zakończenie swojego udziału w skoku. Zdarza się to szczególnie często w rozgrywkach trzy i czteroosobowych. Uważam to za wadę, choć nieznaczną, gdyż zazwyczaj ma to miejsce pod koniec skoku i czas bezczynnego siedzenia trwa maksymalnie kilka minut.

Kolejnym plusem jest bardzo mały czas oczekiwania na swoją turę. Wszystkie ruchy są bardzo szybkie i nie wymagają długiego czasu do namysłu. Zwykle można z wyprzedzeniem zaplanować swoje akcje, choć czasem zdarzają się sytuacje zmieniające sytuację w budynku i wymagające od nas zareagowania na nią. Nawet podczas gry w komplecie osób downtime jest nieodczuwalny, gdyż wszyscy gracze są zaangażowani w rozgrywkę. Jej długość również jest kolejną zaletą, pudełkowy czas gry wynosi 90 minut i ani razu nie udało się nam go przekroczyć, a przy grze w pojedynkę lub w parze bez problemu mieściliśmy się w godzinie zegarowej. Zasady są bardzo proste i wytłumaczenie ich zajmuje dosłownie kilka minut. Wszystko to sprawia, że Burgle Bros. świetnie się sprawdzi jako gra dla początkujących graczy, bądź też jako rozgrzewka przed cięższymi tytułami. Niestety istnieje bardzo duża wada w postaci braku dostępności na polskim rynku. Sprawdziwszy asortyment wielu sklepów oraz ogłoszenia osób prywatnych nie znalazłem ani jednej oferty sprzedaży. Przyznaję, że zdziwiło mnie to, ponieważ gra jest bardzo dobra, co dodatkowo znajduje potwierdzenie w postaci miejsca pod koniec drugiej setki w rankingu BGG. Mam nadzieję, że w niedługim czasie się to jednak zmieni i Burgle Bros. pojawi się na naszym rynku!

Na koniec chcę poświęcić osobny akapit rozgrywce jednoosobowej. Po kilku rozegranych partiach z zadowoleniem stwierdziłem, że spisuje się bardzo dobrze i niczym nie ustępuje w stosunku do gry z innymi graczami. Pozornie jest ona nieco łatwiejsza, choć bywa to złudnym odczuciem. Przede wszystkim odpada nam konieczność myślenia o innych członkach grupy, nie musimy się już martwić czy naszymi poczynaniami nie doprowadzimy do ich odkrycia przez strażników. Jednakże, gdy już pojawią się kłopoty, to ich skutki są znacznie poważniejsze. Przede wszystkim, największym zagrożeniem w powodzeniu naszej akcji jest niefortunne położenie kluczowych lokacji, takich jak sejfy czy schody w długich, ślepych korytarzach. Nikt nam nie pomoże wywabić ochrony i jeśli nie natrafimy na odpowiednie narzędzie w trakcie gry, to często nie pozostanie nam nic innego jak poświęcić jeden z żetonów ukrycia. W przypadku jednej takiej lokacji jest szansa, że poradzimy sobie bez szwanku, lecz gdy będziemy mieć większego pecha, to znajdziemy się na prostej drodze, by przez najbliższy czas oglądać świat zza krat. Zawsze jednak można temu zaradzić wybierając mniej wymagający układ ścian w internetowym generatorze.

Kolejną przeszkodą w grze jednoosobowej jest szybko rosnąca prędkość poruszania się strażników. Z szesnastu kart w ich talii aż dziewięć nie bierze udziału w rozgrywce, przez co szybko ulegają ona wyczerpaniu, a to za każdym razem podnosi zasięg ruchu o jedno pomieszczenie. W efekcie zazwyczaj na każdym piętrze urośnie on do maksymalnej wartości, co będzie samo w sobie stanowić duże wyzwanie i zmusi nas do podejmowania ryzyka, gdyż w trakcie jednej tury może zostać odkrytych kilka kart z talii strażników, w związku z czym nie będziemy znali trasy ich obchodu. Duży wpływ na poziom trudności mogą mieć również łupy z obrabowanych sejfów. Niektóre z nich nie będą miały żadnego efektu w grze jednoosobowej, lecz niektóre niesamowicie uprzykrzą nam życie, zwłaszcza gdy skumulują się ich zdolności. Mi podczas jednej z rozgrywek trafiło się lustro, które ogranicza do trzech ilość akcji do wykonania w trakcie tury, a także na znaczek pocztowy nakazujący dociągnąć kartę wydarzeń, gdy wykona się mniej niż cztery akcje. Jak się możecie domyślać, skok zakończył się bardzo szybko, lecz to tylko zachęciło mnie do ponownej, zakończonej już sukcesem próby. Podsumowując, tryb jednoosobowej rozgrywki jest dość wymagający, ale jego poziom trudności jest dobrze wyważony. Za każdym razem bawiłem się równie dobrze, jak podczas gry z innymi osobami i nie mam do niego żadnych uwag.

 

Słowem podsumowania

Podsumowując, Burgle Bros. okazało się zaskakująco dobrą grą. W niewielkim pudełku udało się autorom zmieścić dużą dawkę znakomitej zabawy. Dobre zbalansowanie rozgrywki pozwoli czerpać z niej dużo przyjemności. Jednakże nie jest to gra złożona, zasady są bardzo proste i nie odnajdziemy tutaj dużo główkowania, wobec czego po pewnym czasie będzie można odnieść wrażenie jej powtarzalności. Twórcy stanęli jednak na wysokości zadania implementując kilka scenariuszy, wiele postaci w jakie będzie dane się nam wcielić, a także udostępniając generator scenariuszy w internecie. Krótki czas rozgrywki może wywołać efekt „jeszcze jednej gry”, a także pozwoli wykorzystywać ją jako filler pomiędzy cięższymi tytułami. Pochwalić muszę szatę graficzną, niektórym przypadnie ona do gustu, innych może odrzucić, ale na mnie wywarła pozytywne wrażenie. Jej rysunkowy i ascetyczny styl świetnie oddaje klimat lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, na które jest stylizowany. Tryb dla jednego gracza spisuje się bardzo dobrze i stanowi pełnoprawny wariant rozgrywki, a nie jest jedynie pochodną kooperacyjnej mechaniki wzorem niektórych tytułów. Przyznaję, że już dawno nie recenzowałem gry, w której ciężko było mi dostrzec poważniejsze wady. W tym wypadku właśnie tak było i już samo to jest świetną rekomendacją. Martwi mnie tylko znikoma dostępność na polskim rynku, ale mam nadzieję że zmieni się to w najbliższym czasie.

Plusy:

  • proste zasady
  • mały downtime
  • świetne wykonanie
  • bardzo dobra skalowalność
  • efekt „jeszcze jednej gry”
  • tryb solo naprawdę działa
  • generator ścian do scenariuszy

 

Minusy:

  • podatna na syndrom lidera
  • nieczytelna instrukcja
  • czasem trzeba uciec w trakcie gry
  • po kilku rozgrywkach może pojawić się uczucie powtarzalności

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

  • Tomasz Be

    Spotkałem się z Burgle Bros przy okazji akcji na Kickstarterze gry: „Getaway Driver”. Przerobiłem sobie nawet wszystkie kafelki (pomieszczeń, wydarzeń, łupów, narzędzi itp) na język polski. Dzięki temu dzieciaki mogą w nią grać, bo łatwiej rozumieją ich poszczególne działania. Bardzo szybka gra, dynamiczna, ze zmiennymi nastrojami po stronie graczy. W jednej chwili Strażnik jest daleko i wydaje się, że jest łatwo i już zaraz otworzysz sejf, ale nagle sytuacja zmienia sie w dramatyczną i musisz uciekać sprzed sejfu daleko, żeby zwabić strażnika. Łatwe zasady ale dużo do kombinowania i wspólnego podejmowania decyzji. Najłatwiej wytłumaczyć ją graczom Pandemica, bo też są 4 akcje do wykonania, po których ruch przechodzi na automatycznego strażnika. Polecam.
    BTW – wspierany przeze mnie GD kupiłem za 5$ w wersji PnP, który po otrzymaniu też najpierw spolszczę a następnie wydrukuję. Dzięki temu cieszy mnie to, że mam unikat 🙂

  • Kojarzy mi się bardzo z kooperacyjną grą wideo – Monaco. Opis rozgrywki jak żywcem wyjęty ze strony produktu na Steamie 😀 Czekałem na recenzję tego tytułu, to teraz kwestia dostępności…

    • Przyznam, że gdy ktoś wspomina gry komputerowe, pogadam w konsternację ,gdyż sam w nie nie gram i słabo orientuje się w rynku gier wideo 🙁 Co do dostępności ,zbliża się Essen, więc być może któryś z polskich wydawców pozyska licencję na wydanie w Polsce tego tytułu, choć spodziewałbym się, że najprędzej zrobi to Baldar, ponieważ wydają grę Paperback tego samego wydawcy.

      • Ach, w zasadzie Monaco to też mała gra niezależna. Ale opis pasuje idealnie:
        „Assemble a crack team of thieves, case the joint, and pull off the perfect heist.”

        Znalazłem angielską wersję w jednym sklepie, więc chyba się zdecyduję 🙂

        • Ja z kolei w międzyczasie odkryłem, że istnieje wersja elektroniczna Burgle Bros, ale chyba tylko na iPada. Wygląda dosyć interesująco i może być niezłą alternatywą dla tych, którzy posiadają urządzenie Apple i nie chcą czekać na uzupełnienie przez sklepy stanów magazynowych;)

  • Mirosław Maj

    Szkoda, że tej gry nie można nigdzie dostać. Naprawdę wzbudził Pan moje zainteresowanie tym tytułem. Czy gra ukaże się w polskiej wersji językowej?