Gra pomyłek… a może nie?

„Gra Pomyłek” to pozycja niepozorna – ot, niewielkie pudełeczko, na okładce dość nijaka grafika. Jednak w środku kryją się 54 karty, które mogą zająć imprezowiczów na cały wieczór. Sprawdzą nie tylko wiedzę każdego z nich, ale przetestują również, jak szybko potrafią oni wymyślać… kłamstwa.

Małe, nieciekawe pudełeczko

Napisać, że „Gra Pomyłek” przyciąga wzrok, byłoby dużym eufemizmem. Małe pudełeczko zdobi umieszczony na środku tytuł, pod którym znajdują napisane mniejszą czcionką nazwiska autorów. Zza tytułu wygląd jakiś pan w okularach, triumfalnie wznoszący palec wskazujący w geście, który sugeruje, że znalazł rozwiązanie jakiegoś problemu. Całość na tle blado-błękitnym, przecinanym przez pasy w nieco ciemniejszym odcieniu. Krócej rzecz ujmując – okładka jest nudna i nieciekawa. W żaden sposób nie sugeruje ani zawartości, ani rodzaju rozgrywki. Choć nie jest to w zabawie najważniejsze, można było postarać się lepiej. Same karty mają grafiki tylko na rewersie. Tło jest takie samo, jak na opakowaniu pudełka, a każdą kartę zdobi  symbol w kolorze zielonym lub czerwony. Ten pierwszy oznacza karty symbolizujące prawdę, drugi – fałsz. Widzimy na nich pana z okładki – przy fałszu drapie się nerwowo w głowę, przy prawdzie to ten sam rysunek, który zdobi pudełko.

O co tu chodzi?

Celem zabawy jest udzielnie właściwej odpowiedzi na zadawane pytania. W zależności od sytuacji odpowiedź musi być prawidłowa lub… mijać się z prawdą. Wygrywa ta osoba, która zbierze najwięcej kart – każda z nich oznacza jedną dobrą odpowiedź i daje punkt.  Ile można zebrać punktów? To już zależy od ilości graczy – każdy z nich będzie Rozgrywającym, który ma zadać pozostałym pięć pytań. Jeśli więc bawią się cztery osoby – maksymalnie będzie dwadzieścia punktów do wzięcia, a jedna osoba może zgarnąć góra piętnaście (Rozgrywający nie bierze udziału w turze, gdy czyta pytania). Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby sami gracze ustalili liczbę pytań czytaną przez rozgrywającego.

No to gramy!

Przygotowanie zabawy zajmuje tyle, ile wyjęcie 54 kart z pudełeczka i ich przetasowanie, czyli moment. Wręcza się je pierwszemu graczowi, który będzie pełnić rolę Rozgrywającego. Bierze on do ręki kartę z wierzchu tak, aby jej tył był zasłonięty. Na każdej z kart znajduje się sześć pytań – Rozgrywający wybiera dowolne z nich i odczytuje na głos. Następnie pokazuje graczom napis na karcie, leżącej na wierzchu stosu w jego dłoni. Może być to „prawda” lub „fałsz”. Należy wówczas udzielić pasującej odpowiedzi. Przykładowo – gdy Rozgrywający zapyta: „Jakie owoce rosną na jabłoni” i odsłoni kartę z symbolem prawdy, wtedy kto pierwszy krzyknie „jabłka”, zdobywa punkt. Ale jeżeli będzie to symbol fałszu, wtedy można krzyknąć cokolwiek: „mandarynki”, „gruszki”, „poziomki”, itp.. A jeśli przy fałszu ktoś z rozpędu powie prawdę, czyli „jabłka”, wówczas punkt traci.

Jest także jeden wyjątek, przy którym należy krzyknąć „Bzdura” lub inne, ustalone przez graczy słowo. Wyjątek ten to pytanie absurdalne. Jest ich kilkanaście i są dość zabawne, np. „Jakie państwo afrykańskie leży na północ od Polski?” czy „Jaką bronią elektromagnetyczną władał Janosik?” Tutaj nie ma znaczenia, czy na drugiej karcie jest prawda bądź fałsz. Na pytanie absurdalne jest zawsze taka sama odpowiedź.

Reguły gry przewidują, że każdy rozgrywający czyta pięć pytań, a potem jego rolę przejmuje kolejny gracz. Gdy wszyscy już zaliczą tą pozycję, następuje koniec zabawy i  podliczenie punktów.

Istnieje także wariant drużynowy – najlepiej, aby każdy team składał z dwóch osób, jednak mogą być również zespoły nierówne. Tutaj zabawa toczy się w trzech 30-sekundowych turach. Jeden gracz z zespołu staje się Rozgrywającym i czyta drugiemu pytania – każda właściwa odpowiedź daje drużynie jeden punkt. Potem kolejne drużyny robią to samo. Gdy skończą, następuje druga runda, gdzie każda właściwa odpowiedź to dwa punkty, ale choćby jedna pomyłka natychmiast kończy rundę tej drużyny! W trzeciej turze jest nieco inaczej – prawidłowa odpowiedź to 3 punkty, ale zła równa się odjęciu trzech od posiadanej sumy.

Dobra zabawa – prawda czy fałsz?

„Gra pomyłek” to zabawa, która przypomina wariację popularnego teleturnieju „Jeden z dziesięciu”.  Kojarzy się z nim przez dwa elementy – trzymanie kartoników z pytaniami oraz refleks uczestników – kto pierwszy, ten lepszy. Zgodnie ze swoją nazwą, rozgrywka jest pełna pomyłek – ludzie mają zadziwiającą skłonność do mówienia prawdy tam, gdzie powinni posłużyć się fałszem. Każda wpadka wywołuje radosny chichot pozostałych uczestników rozgrywki, a przy pytaniach absurdalnych uśmiechają się wszyscy.

Tytuł ten przeznaczony jest dla minimum trzech osób, a maksymalnie może bawić się nawet dziesięć. Choć wiek minimalny na pudełku to 10 lat, mogą spróbować w nim swych sił również dzieci o rok-dwa młodsze. Należy wówczas zadawać takie pytania, przy których mają szansę się wykazać. Liczba uczestników jest istotna – im więcej osób, tym większym refleksem trzeba wykazać, a liczba możliwych do zdobycia punktów rośnie – jednak równie dobrze możemy bawić we trzy, jak i osiem osób. Długość zabawy to ok. 15 minut przy minimalnej ilości graczy, a przy maksymalnej może sięgać do godziny.

A jak z regrywalnością? Ta zależy wyłącznie od samych uczestników rozgrywki – niektórzy od raz chcą próbować ponownie, dla innych wystarczy jedna sesja. „Gra pomyłek” to taki tytuł, który albo od razu się spodoba, albo odrzuci. Nie jest co prawda żadną rewelacją, ale można przy nim mile spędzić czas.

Grać czy nie grać – oto jest pytanie

„Gra pomyłek” to propozycja uniwersalna, która sprawdzi się zarówno w rodzinnym gronie, jak i grupie dorosłych –  a jeśli bawimy się w nią na imprezie, gdzie występuje alkohol, z pewnością wydarzy niejedna pomyłka. Olbrzymia zaleta to brak konieczności uczenia się reguł, a także obejmowanie przez pytania przeróżnych dziedzin życia – od popkultury zaczynając, na geografii kończąc. Pozwala to uniknąć nudy, a biorąc pod uwagę, że łączna liczba dostępnych pytań to 324, można wziąć udział w kilkunastu rozgrywkach i nigdy nie usłyszeć dwa razy tego samego.

Czy warto nabyć ten tytuł? Można rozważyć, niezależnie od tego, czy często spędza się czas w gronie rodziny lub znajomych, czy też bierze udział w spotkaniach towarzyskich znacznie rzadziej. Niewielkie pudełeczko łatwo schować do kieszeni, plecaka czy torebki, a sama zabawa nie wymaga praktycznie miejsca, więc sprawdzi się zarówno przy stole, jak i w podróży.

PLUSY:

  • bardzo proste zasady,
  • dwa sposoby gry,
  • duża liczba zróżnicowanych pytań,
  • dla osób w różnym wieku,
  • niewielkie gabaryty

 

MINUSY:

  • nieciekawa okładka.

Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.