• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Custodian of Mecatol Rex
  • Nasza ekipa
  • Recenzje
  • Blog
  • Felietony
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Wirus – recenzja Kasi

26 sierpnia 2019/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Katarzyna Satława

O „Wirusie” słyszałam, nawet gdzieś go w sklepie na półce widziałam, ale nic poza tym. Żadnych informacji ani opinii o mechanice. Na szczęście lubię małe i szybkie karcianki, więc z pozytywnym nastawieniem wzięłam do ręki pudełko i zabrałam się za czytanie instrukcji.

Pierwsze wrażenia i wygląd

Tytuły skupiające się na tematyce wirusów, szczepionek i epidemii kojarzą mi sie raczej z poważniejszymi grami kooperacyjnymi, w których staramy się za wszelką cenę przetrwać. Tym razem mamy do czynienia z małą karcianką składającą się zaledwie z 68 kart. Wbrew pierwszym skojarzeniom, tutaj wspólne przeżycie nie wchodzi w rachubę. Musimy zarazić narządy przeciwników wirusami, a najlepiej całkowicie się ich pozbyć. Jednocześnie sami musimy posiadać zdrowy organizm składający się z mózgu, serca, żołądka i kości.

W grze nie znajdziemy wielu ilustracji, ale te, które są, dobrze oddają zabawny charakter rozgrywki. Karty są przejrzyste – każdy narząd i powiązane z nim szczepionki i wirusy mają przypisany kolor, a w rogach odpowiednie symbole. Jest ich niewiele i są bardzo intuicyjne, co tylko ułatwia zapamiętanie zasad i przeznaczenia odpowiednich kart.

Pudełko jest niewielkie i odpowiednie do zawartości. Łatwo je zmieścić w plecaku i zabrać ze sobą w podróż. Na okładce znajduje się lekko przerażony lekarz ze strzykawką, którego otaczają wirusy. Natomiast tył ukazuje nam kaszlącego pacjenta, który dosłownie wypluwa z siebie zarazki.  Możemy także przyjrzeć się przykładowych kartom i stylowi, w jakim gra została zilustrowana.

 

Przygotowanie i zasady gry

Z instrukcji dowiadujemy się, że miejsce akcji to szpital w Leśnej Dziurze, w którym eksperymentalne wirusy wydostały się z pojemników i rozprzestrzeniły po całym budynku. Jako laboranci-stażyści musimy je powstrzymać zanim zrobią to inni. Zwycięzca zdobędzie uznanie i granty, a pozostali odpowiedzą przed odpowiednimi służbami za niedopatrzenia i narażenie świata na pandemię.

Tasujemy wszystkie karty, rozdajemy każdemu po 3 i możemy rozpocząć rozgrywkę. Oprócz standardowej talii w pudełku znajdują się także puste w karty. Możemy na nich umieścić nasze własne pomysły i w ten sposób urozmaicić grę. Rozpoczynając od pierwszego gracza, po kolei wykonujemy swoją turę. Składa się na nią użycie karty i dobranie jednej z zakrytego stosu, aby znów mieć na ręce 3. Jeśli nie mamy możliwości wyłożenia żadnej karty lub nie chcemy tego robić, możemy ją odłożyć na stos kart odrzuconych.

W talii znajdują się organy (czerwony – serce, niebieski – mózg, żółty – kość, zielony – żółądek), a także odpowiadające im kolorystycznie szczepionki i wirusy. Rozróżnienie ich nie powinno być problemem, ponieważ poza grafiką mają także symbole w rogach, dzięku którym nawet trzymając karty na ręce łatwo zorientować się w naszych możliwościach. Są także „jokery” z kolorowym tłem – 1 organ, 1 wirus i 4 szczepionki. Mogą one zastąpić dowolne standardowe karty. Ostatnią kategorią są terapie (fioletowe). Można je nazwać kartami akcji, ponieważ ich wyłożenie skutkuje konkretnym działaniem.

Naszym celem jest skompletowanie zdrowego organizmu, czyli takiego, który posiada 4 zdrowe organy. Wtedy zapanujemy nad zagrażającą nam epidemią i wygramy. Pomogą nam w tym oczywiście karty i odpowiednie nimi zarządzanie. Jak one działają?

  • Organ – kładziemy kartę przed sobą. Nie możemy mieć dwóch takich samych organów w jednym ciele;
  • Wirus – wybieramy pasujący kolorystycznie organ przeciwnika i kładziemy na nim kartę,, zarażając go. Drugi wirus na tym samym organie niszczy narząd i wszystkie 3 karty sa odrzucane na stos;
  • Szczepionka – kładziemy na odpowienim organie w naszym organiźmie. Jeśli ktoś położy na nim wirusa, obie karty odrzucamy, a narząd nadal jest zdrowy. Jeśli mamy już wirusa, szczepionka go eliminuje i także obie karty odrzucamy. Dwie szczepionki na jednym organie na stałe go uodporniają – nie może zostać zarażony ani zniszczony;
  • Terapie – wykonujemy akcję przedstawioną na danej karcie. Możemy zamienić organ przeciwnika z naszym, zamienić się całymi ciałami, ukraść jeden narząd lub zmusić pozostałych graczy do odrzucenia wszystkich kart.

W żadnym momencie gry ciała graczy nie mogą zawierać dwóch takich samych organów. Wszelkie zamiany i podkradanie kart także musi być przemyślane, aby nie złamać tej zasady. I to wszystko.

Wrażenia i opinia

„Wirus” jest bardzo zabawną i szybką karcianką. I to są pierwsze określenia, które mi przychodzą na myśl o tej grze. Ani razu nie grałam pełnych 20 minut wskazanych na pudełku, zawsze kończyliśmy szybciej. Chyba że zliczę czas kilku partii z rzędu, co zdarzało się dosyć często. Partie są na tyle krótkie i dynamiczne, że często występuje efekt kolejnej rozgrywki.

Prostota zasad pozwala na wciągnięcie w grę nawet laików. Reguł można się nauczyć w ciągu pół minuty lub od razu zacząć grę i tłumaczyć w jej trakcie. Dzięki temu można zaprosić do stołu zarówno początkujących jak i dzieci. Zaawansowani gracze mogą potraktować ją jako przerywnik lub rozgrzewkę przed większymi tytułami, aczkolwiek może im przeszkadzać jeden, duży mankament…

…losowość. Jest całkiem spora i przy złym dociągu kart nie mamy żadnych szans wygrać z pozostałymi graczami. Co turę możemy się pozbyć tylko jednej karty, a co za tym idzie – dobrać także jedną. Dostając niepotrzebne karty nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na taką, która wniesie coś do naszej rozgrywki. Z uwagi na krótki czas partii możemy się po prostu nie doczekać. W przypadku dużego pecha, szczęściem może się okazać wymierzone w nas negatywne działanie innego gracza. Dzięki jednej z kart terapii będziemy musieli odrzucić wszystkie nasze karty z ręki, a w kolejnej turze dobrać znowu 3. Wprawdzie ominie nas jedna kolejka, ale w takiej sytuacji może nam się to opłacić.

Losowość przejawia się nie tylko w pechu, ale i w zbytnim szczęściu. Jeśli jeden gracz na starcie otrzyma 3 różne organy, a kolejną dociągnięta kartą będzie brakujący czwarty, po czterech swoich ruchach może wygrać. Jeśli pozostali nie będą posiadali żadnego wirusa, błyskawiczny koniec gry jest nieunikniony. Nie jesteśmy w stanie temu zaradzić i musimy się z tym pogodzić.

W grze nie ma szalonych ilustracji, ale bardzo mi się one podobają. Dobór kolorów jest dobrze przemyślany, a wirusy i szczepionki różnią się od siebie nie tylko kolorem, ale też grafiką. Dodatkowo symbole w rogach kart pomagają rozróżnić je od siebie, gdyby ktoś miał problemy z barwami.

Mimo prostoty zasad znajdzie się kilka różnych dróg, które można wybrać podczas rozgrywki. Najmniej inwazyjną jest oczywiście zbieranie swoich organów i czekanie na odpowiednie karty. Ale kto będzie pokojowo podchodził do konkurencji, jeśli w grę wchodzi uznanie i nagrody? Nie ja. Podbieranie zdrowych narządów i zarażenie cudzych jest normą, czasami bardzo, bardzo wredną.

Całość prezentuje się miło dla oka, a zabawny charakter i proste zasady przyciągają wszystkich do stołu.

 

Plusy:

  • dynamiczna i zabawna rozgrywka
  • proste zasady
  • ładna oprawa graficzna
  • występuje syndrom kolejnej partii
  • idealna gra na wyjazd

 

Minusy:

  • losowość

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, zajrzyjcie koniecznie na nasze fanpejdże na:

       

Udostępnij
Tagi: dla czterech graczy, dla dwóch graczy, Dla dzieci, Dla młodzieży, dla trzech graczy, Fabryka Kart Trefl-Kraków Sp. z o.o., gra karciana, Recenzja gr Wirus od Trefla, recenzja trefl wirus, Trefl Joker Line, Trefl Wirus, Trefl Wirus Recenzja, Wirus gra od Trefla, Wirus recenzja, Wirus Trefl gra karciana
https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2019/08/wirus_kasia_008.jpg 1440 1920 Katarzyna Satława https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/07/CustodianofMecatolRex-head-3.png Katarzyna Satława2019-08-26 15:05:512021-01-16 19:13:09Wirus – recenzja Kasi
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Via Nebula – recenzja
Miszmasz – kolorowy zawrót głowy !
Wysokie Napięcie (wersja doładowana) – recenzja
Coimbra – wrażenia po pierwszej rozgrywce
Dice City – recenzja
Perdition’s Mouth: Abyssal Rift Revised Edition – recenzja
Royals – recenzja
Star Scrappers: Łowcy Kryształów – recenzja
https://www.facebook.com/KrMSzhttps://www.instagram.com/custodianofmecatolrex/https://twitter.com/KSzarawarskihttps://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/kontakt/

Krzysztof Szarawarski
Choć wyglądam młodo, pochodzę z pokolenia, które pamięta dobrze co łączyło ołówek z kasetą magnetofonową… Albo czym w ogóle była kaseta magnetofonowa ;) Przygodę z grami planszowymi zaczynałem jak wielu, od prostych tytułów, takich jak Super Farmer, Barykady. Później przyszedł czas na Gwiezdnego Kupca i Magię i Miecz przy której spędziłem masę czasu w latach 90-tych. Po dłuższej przerwie, powróciłem do gier planszowych w 2011r.. Do powrotu przyczynił się ponownie
Talisman Magii i Miecz. Od tamtej pory gry planszowe są moim głównym hobby, którym obecnie staram się zarazić moje dzieci. Na co dzień grywam we wszystkie rodzaje gier, choć do moich ulubionych gatunków należą strategie 4x w klimacie Sci-fi oraz gry wojenne. Doceniam jednak zalety gier euro, więc będę także o nich pisał od czasu do czasu...

Custodian of Mecatol Rex

ODWIEDŹ KONIECZNIE:




NAJNOWSZE WPISY

  • 10 Days in the USA – recenzja30 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!27 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus – recenzja Kasi26 sierpnia 2019 - 15:05
  • Projekt Manhattan – recenzja28 lipca 2019 - 19:38
  • Tikal – recenzja26 lipca 2019 - 07:00
  • Testowane na dzieciach #3 – małe, szwajcarskie gry22 lipca 2019 - 07:00
  • Sojusz wykuty w lochu – pierwsze wrażenia z rozgrywki w Dungeon Alliance19 lipca 2019 - 09:57
  • Szarlatani z Pasikurowic – recenzja18 lipca 2019 - 11:01
  • Fudżi – recenzja10 lipca 2019 - 09:44
  • Small Star Empires – recenzja3 lipca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Czerwiec 20191 lipca 2019 - 12:00
  • Dungeons & Dragons 5 edycja – recenzja zestawu startowego13 czerwca 2019 - 10:47
  • Blackout Hongkong – recenzja11 czerwca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Maj 201910 czerwca 2019 - 11:50
  • Paperback – recenzja7 czerwca 2019 - 07:00

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Nasza ekipa
  • Współpraca
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • sierpień 2019 (3)
  • lipiec 2019 (8)
  • czerwiec 2019 (5)
  • maj 2019 (12)
  • kwiecień 2019 (8)
  • marzec 2019 (15)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (9)
  • grudzień 2018 (7)
  • listopad 2018 (7)
  • październik 2018 (10)
  • wrzesień 2018 (8)
  • sierpień 2018 (6)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (9)
  • maj 2018 (4)
  • kwiecień 2018 (5)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (4)
  • styczeń 2018 (10)
  • grudzień 2017 (13)
  • listopad 2017 (12)
  • październik 2017 (16)
  • wrzesień 2017 (11)
  • sierpień 2017 (13)
  • lipiec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Custodian of Mecatol Rex | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Projekt Manhattan – recenzja Link to: Projekt Manhattan – recenzja Projekt Manhattan – recenzja Link to: Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus! Link to: Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus! Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!
Scroll to top Scroll to top Scroll to top