Altiplano – recenzja

Fantastyka, kosmos, dziki zachód, zombie, rolnictwo czy średniowiecze. Podobnych tematów można wymienić jeszcze wiele, a każdy z nich był wielokrotnie wykorzystywany w kolejnych grach, jakie w ostatnich latach pojawiały się na rynku. Czasem jednak pojawiają się tytuły, które zdecydowanie uciekają trendom i stawiają na oryginalność. Mieliśmy już okazję prowadzić galerię sztuki w The Gallerist, uszyć kołdrę w Patchworku, zadbać o najbardziej efektywną ewolucję organizmów jednokomórkowych w BIOS Genesis czy kierować kolonią mrówek w Myrmes. Do tego grona dołącza właśnie Altiplano, które mechanikę znaną z Orleans połączyło z zarządzaniem hodowlą alpak. W prawdziwym życiu zajęcie to staje się coraz bardziej popularne w naszym kraju, lecz w grze będziemy zajmować się tymi uroczymi zwierzętami na wyżynach pomiędzy Boliwią a Peru. Jednak, czy życie na tak znacznej wysokości okaże się wystarczająco ciekawe i przyjemne, by warto było go zakosztować?

Wykonanie

Pudełko Altiplano to prostokąt o standardowej wielkości. Cechuje je ciekawa okładka, która zdecydowanie przyciąga wzrok. Przedstawiona została na niej alpaka, której podobizna przypomina mi filmy rysunkowe dla dzieci. W tle znajdują się indiańskie wzory, które przywodzą na myśl rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej. Kreskówkowy charakter okładki może sugerować, że będzie to gra przeznaczona dla młodszych odbiorców. Nic bardziej mylnego, gdyż gra jest zalecana dla osób od dwunastego roku życia. Osobiście bardzo mi się podoba, jest bardzo kolorowa, a jednocześnie nietypowa, podobnie jak tematyka gry. Na pewno będzie się wyróżniać na półce.

Pudełko jest dosyć ciężkie, a przyczynę tego poznamy od razu po jego otwarciu. Zawartość szczelnie wypełnia jego objętość. Wynika to z liczby elementów gdyż nie są one zbyt duże. Ich opisywanie zacznę od wykonanych z grubej i sztywnej tektury plansz graczy. Każdy uczestnik rozgrywki będzie posiadał dwie. Jedna jest planszą akcji, natomiast druga magazynem, w którym składować będziemy nasze towary. Na planszy gracza przedstawionych zostało siedem obszarów, po jakich przyjdzie nam się poruszać w trakcie gry. Przy każdym z nich umieszczone są pola akcji, na których kładzie się żetony surowców, a pod nimi nadrukowane są akcje jakie można w danej lokacji wykonać. W centralnej części planszy znajdują się miejsca na kostki wozów umożliwiających nam poruszanie, natomiast w lewym dolnym rogu znajdują się pola planowania. To właśnie z nich będziemy przemieszczać surowce na wybrane przez nas pola akcji.

W pierwszej chwili ilość symboli może przytłaczać, jednakże już po poznaniu zasad wszystko zaczyna się wydawać łatwe i logiczne. Grając z różnymi osobami kilkukrotnie usłyszałem jednak opinie, że symbole i oznaczenia są zbyt małe. Miejsce na planszach jest maksymalnie wykorzystane, więc powiększenie symboli spowodowałoby zwiększenie rozmiarów samych plansz. Tłumaczy to decyzję twórców, jednakże nam niewielki rozmiar ikon dał się lekko we znaki.

Magazyny są nieco mniejsze od plansz graczy, lecz ich rozmiar jest wystarczający do zapewnienia czytelności. Są one wykonane na wzór domu z dwuspadowym dachem, a w ich środku znajdują się jedynie półki. Po lewej stronie znajduje się regał, który pomieści trzy towary na każdym poziomie, natomiast na tym po prawej stronie można kłaść po cztery. Dodatkowo, po prawej stronie każdej półki znajdziemy informację o ilości punktów zwycięstwa, jakie otrzymamy za jej zapełnienie.

W pudełku znajdziemy również siedem płytek terenu, które będą stanowić planszę centralną. Są to wioska, targowisko, trakt, przystań, farma, kopania oraz las. Każda z nich została wykonana z takiej samej tektury jak plansze graczy oraz ozdobiona grafiką przedstawiającą daną lokalizację. Znajdziemy na nich miejsca na odpowiednie towary lub karty, a także tabelki wskazujące ich ilość jaką należy umieścić na początku gry. Kolejnymi elementami są dobudówki. Rewersy posiadają litery A, B, C lub D, które dzielą je na cztery kategorie. Pozwoli to na pojawianie się ich w grze w odpowiedniej kolejności. Na awersach znajdziemy dodatkowe akcje do wykonania po ich zakupie, koszt zakupu, a także symbol terenu do jakiego są przypisane. Dodatkowo, w prawym dolnym rogu niektórych kafli wydrukowana jest informacja od jakiej liczby graczy mają one brać udział w grze.

Z tekturowych komponentów w zawartości gry są jeszcze kafle profesji. Na początku gry każdy z graczy losuje jeden z nich, dzięki czemu może zostać drwalem, rybakiem, pasterzem, górnikiem, farmerem, handlarzem bądź kamieniarzem. Ich wizerunki zostały umieszczone w prawym dolnym rogu i wykonane są w takim samym rysunkowym klimacie jak alpaka na okładce. W centralnym miejscu znajduje się specjalna akcja, w jakiej specjalizuje się nasza postać. Każdy zawód jest przypisany do innego rodzaju terenu oraz zapewnia inne zasoby początkowe, z jakimi rozgrywkę zacznie każdy z graczy.

Wśród kart wyróżnia się ich cztery rodzaje. Pierwsze to karty domów, które zdobywa się w wiosce używając dwóch sztuk kamienia. Zapewniają one 4 punkty zwycięstwa oraz podnoszą wartość punktową jednego z zasobów. Następnie są karty łodzi. Po wydaniu dwóch żetonów drewna można je dostać w porcie, dzięki czemu otrzymamy dwa punkty zwycięstwa oraz jeden surowiec jaki jest na nich nadrukowany. Trzecim rodzajem są karty zleceń. Przedstawiają one dwa lub trzy towary, jakie należy na nich położyć, by otrzymać nagrodę w postaci punktów zwycięstwa oraz żetonu kukurydzy. Jednakże, surowce które zostaną tam umieszczone, nie będą brały udziału przy punktacji końcowej. Ostatnim rodzajem są karty misji. Dołączenie ich do rozgrywki jest opcjonalne, lecz ja decydowałem się na to za każdym razem, gdyż uatrakcyjniało to rozgrywkę. Zawierają one cele, które choć często nie są łatwe, to za ich zrealizowanie otrzymamy dodatkowe punkty zwycięstwa. Same karty wydają się być dobrej jakości. Po kilku rozgrywkach nie zauważyłem na nich śladu zużycia, a dzięki braku potrzeby tasowania powinny wytrzymać w dobrym stanie przez długi czas bez konieczności zabezpieczenia protektorami.

Dużą ilość przestrzeni w pudełku zajmują żetony towarów. Jest ich ponad dwieście i dzielą się na dwanaście rodzajów, a każdy z nich jest przypisany do charakterystycznego dla siebie terenu. Drewno oraz kakao można będzie pozyskać w lesie, w kopalni wydobywa się kamień, rudę i srebro, a na farmie znajdują się alpaki oraz pochodząca z nich wełna i sukno. W porcie kupuje się ryby, natomiast na targu szkło. Na trakcie do zdobycia będzie kukurydza, która jako jedyna wyróżnia się kwadratowymi wymiarami żetonów. W centralnym miejscu stołu będą jeszcze leżeć żetony żywności oraz posiadające nietypowy, ale przez to wyróżniający je kształt monety. Wymiary żetonów są stosunkowo małe, gdyż są powiązane z polami akcji znajdującymi się planszach graczy. Kilkukrotnie, podczas dociągania ich z woreczka, zdarzyło mi nie wyczuć ich gdy zawieruszyły się gdzieś w rogu. Były to sporadyczne sytuacje nie przeszkadzające raczej w grze, jednakże uważam że gdyby były nieco większe, to na pewno ułatwiało by to przebieg rozgrywki.

Każdy osoba przed rozgrywką dostanie tabelkę, na której jest zapisana wartość punktowa każdego z towarów, a także wspomniany przed chwilą płócienny, czarny woreczek do ich losowania. Oprócz nich są elementy w kolorach graczy: duża, tekturowa skrzynia do której wkładać będziemy nasze towary, drewnianą figurkę postaci do poruszania się pomiędzy terenami oraz mały drewniany sześcian służący do wskazywania poziomu rozbudowy traktu.

Chcę także pochwalić instrukcję. Jest ona napisana bardzo dobrze i po jej przeczytaniu nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości co do przepisów i przebiegu rozgrywki. Posiada duże grafiki obrazujące przykładowe sytuacje w grze, a najważniejsze informacje zostały umieszczone w zielono-białych ramkach. Pod koniec autorzy zawarli jeszcze wskazówki przed pierwszą rozgrywką. Zajmują one ponad pół strony, lecz ich przeczytanie pozwala zagrać pierwszą partię z nieco większą świadomością. Zdecydowanie zaliczam to jako plus. Ostatnimi rzeczami w pudełku są notes do podliczania punktów oraz znacznik pierwszego gracza. Jest on dużych rozmiarów alpaką, złożoną z trzech części i narysowaną w tym samym kreskówkowym stylu co reszta.

Podsumowując, Altiplano prezentuje się świetnie. Gra jest bardzo kolorowa, co w połączeniu z ładnymi, rysowanymi grafikami tworzy niezwykle atrakcyjną całość. Elementy wchodzące w jej skład wydają się być dobrej jakości i jedyne zastrzeżenie mam do rozmiaru plansz graczy oraz żetonów towarów, które mogłyby być nieco większe, ale jest to wyłącznie kwestią mojego osobistego gustu (i dużych dłoni, którym łatwiej manipulować większymi żetonami 😉 ). Uważam, że pod względem wykonania Altiplano na pewno będzie wyróżniającą się pozycją na rynku.

 

Rozgrywka

Przygotowanie do rozgrywki nie należy do skomplikowanych. Przede wszystkim rozkłada się kafle terenu tak, by tworzyły koło. Następnie kładzie się na nich wyznaczoną liczbę żetonów towarów i kart, a w środku okręgu umieszcza się żywność i monety. Gracze losują sobie kafel profesji i pobierają opisane na nim zasoby. Każdy musi wziąć planszę akcji i magazynu, sakiewkę na żetony i kostkę darmowego wozu, a także komponenty w swoim kolorze: drewnianą oraz skrzynię. Przygotowuje się jeszcze tor dobudówek, które wcześniej należy posegregować i ułożyć w jeden stos. Jak widać, nie ma tutaj dużej ilości czynności do wykonania, choć niestety jest to bardzo czasochłonne. Tak duża ilość komponentów wpływa na zwiększenie ilości możliwych strategii i poprawia regrywalność, lecz wypakowanie ich z kilkunastu woreczków strunowych zajmuje dłuższą chwilę. Po zakupie zdecydowanie polecam zaopatrzenie się w organizer. Kolejną kwestią o której chciałbym wspomnieć jest ilość miejsca potrzebnego na stole. Ze względu na dużą ilość elementów spodziewałem się, że będzie go potrzeba dużo i się nie pomyliłem. Mimo iż wspomniałem o moim zdaniem zbyt małych planszach graczy, to po rozłożeniu gra zajmuje jednak sporą powierzchnię. Nawet przy rozgrywce dwuosobowej przyda się nieco większy stół.

Mechanika gry opiera się na grze Orleans, więc jeśli ktoś w nią grał, to w Altiplano odnajdzie się bez problemu. Zasady są proste i da się je wytłumaczyć w kilka minut. Każda runda składa się z czterech faz. Pierwszą jest dobieranie żetonów z sakiewki, a ilość jaką pobierzemy wyznacza nasza pozycja na kafelku traktu. Początkowo zaczynamy z czterema towarami, ale w trakcie gry liczbę tę będzie można zwiększyć do ośmiu. Należy jednak pamiętać, że limit ten określa żetony, które możemy posiadać w obszarze planowania na swojej planszy. Jeśli więc zostały nam jeszcze nieprzydzielone do żadnej akcji surowce, to będziemy zmuszeni wylosować ich mniejszą ilość ze względu na zablokowane pola. W sytuacji, gdy podczas dobierania skończą się żetony w worku, należy wsypać do niego żetony ze skrzyni, po czy kontynuuje się pobór.

Następną fazą jest planowanie. W jej trakcie naszym zadaniem będzie przyporządkowanie surowców z obszaru planowania do konkretnych akcji. Można je umieścić zarówno na naszej planszy, jak i na karcie postaci oraz kupionych przez nas dobudówkach. Dwie ostatnie rodzaje akcji są przypisane do konkretnych terenów, co również musimy uwzględnić podczas rozdysponowania towarami, gdyż można je wykonać tylko stojąc naszym pionkiem na danym terenie. Najczęściej faza ta trwa najdłużej ze wszystkich, co spowodowane jest ilością możliwości. Trzeba przeanalizować nie tylko które akcje mamy szansę wykonać, lecz także które przyniosą nam najwięcej korzyści. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę czy damy radę przemieścić się na dany teren by móc je wykonać. Wobec tego czasem zdarzy się nam kłaść żetony w miejscach, w jakie mamy zamiar wybrać się w kolejnych rundach. Bedą również sytuacje, gdy będziemy je chcieli przydzielić gdziekolwiek, by zwolnić miejsce na kolejny dociąg z woreczka.

Po zaplanowaniu swoich ruchów przechodzimy do fazy akcji. To właśnie teraz nastąpi weryfikacja czy wszystko dobrze policzyliśmy i przewidzieliśmy. Każdy z graczy, jeden po drugim zgodnie ze wskazówkami zegara, wykonuje swoją akcję. Większość z nich służy do pozyskiwania nowych surowców bądź zakupu kart. Warte podkreślenia jest, iż towary których użyliśmy do ich zdobycia nie wracają do banku zasobów, lecz trafiają wraz z nowym żetonem do naszej skrzyni. Wiąże się to jednak z nieustanną rozbudową naszego worka, przez co trudniej będzie wylosować pożądane towary. Żeby ograniczyć tą losowość, twórcy gry umożliwili odchudzanie sakiewki poprzez wysyłanie surowców do magazynu. Będąc w wiosce mamy możliwość skorzystać z tej akcji, lecz jest to obostrzone kilkoma warunkami: na półkach nie można składować żywności, a także na każdej z nich można przechowywać tylko jeden rodzaj żetonów. Wyjątkiem jest kukurydza, która pełni rolę jokera, lecz należy ją wysłać do magazynu od razu po jej zdobyciu. Dodatkowo, zapełnienie danej półki przynosi określoną liczbę punktów zwycięstwa, co obok okazji pozbycia się zbędnych zasobów jest następną zaletą.

Jednakże, najważniejszą czynnością podczas fazy akcji będzie poruszanie się. To właśnie odpowiednie jego zaplanowanie pozwoli na zmaksymalizowanie zysków. Do przemieszczania się służą wozy, jakie możemy zakupić będąc w wiosce. Na początku gry wszyscy gracze dysponują po jednym, który umożliwia darmowe wykonanie ruchu o trzy pola, co w praktyce pozwala udać się na dowolny teren. Każde kolejne poruszenie kosztować nas będzie wydanie jednego żetonu żywności i pozwoli na przejście jedynie na sąsiednie pole. W tym momencie przydają się dodatkowe wozy, gdyż po zakupie każdego rośnie zasięg z jednego do trzech odcinków na wybranej akcji ruchu.

Faza trzecia kończy się w momencie spasowania przez ostatniego gracza. Przechodzi się wtedy do czwartej, w której przygotowuje się nową rundę. W jej trakcie przywraca się wszystkie zużyte wozy, uzupełnia się tor dobudówek oraz przekazuje się znacznik pierwszego gracza kolejnej osobie. Należy również sprawdzić warunki końca gry. Następuje on gdy któryś z kafli terenu został opróżniony z zawartości, bądź nie ma możliwości uzupełnienia toru dobudówek. W momencie gdy choć jeden z nich jest spełniony rozgrywa się jeszcze ostatnią rundę, po czym przechodzi się do punktacji. Punkty zwycięstwa zdobywa się za zdobyte towary, zrealizowane karty zleceń oraz misji, całkowicie zapełnione półki w magazynie oraz zakupione łodzie i domy. Gracz, który zdobył najwięcej punktów zwycięstwa wygrywa grę.

 

Werdykt

Przyznam, że nigdy nie zapałałem miłością do Orleans. Grałem wielokrotnie w grę podstawową i dodatki, ale żadna z rozgrywek nie porwała mnie na tyle, abym zdołał tę grę polubić. Dlatego mając na uwadze zastosowanie tej samej mechaniki w Altiplano, podchodziłem do niej z dużą rezerwą. Na szczęście już po pierwszej rozgrywce moje obawy okazały się płonne, gdyż są to dwie zupełnie różne gry. Altiplano moim zdaniem wyraźnie lepiej się skaluje niż Orleans. W tej drugiej przy mniejszej liczbie graczy niż komplet na mapie rzadko wchodziło się innym w drogę, co dodatkowo ograniczało małą już interakcję. Tutaj również nie ma jej zbyt wiele, lecz nie są aż tak widoczne różnice w rozgrywce w zależności od liczby uczestników. Interakcja ogranicza się właściwie do wyścigu po bardziej intratne dobudówki, karty łodzi lub domów oraz pozyskiwania najbardziej wartościowych towarów. Jedynie pod tym względem widać różnicę w zależności od ilości graczy, gdyż jest większa szansa iż ktoś ubiegnie nas w zakupie pożądanej przez nas rzeczy.

Czas gry nie wydłuża się znacząco wraz ze wzrostem liczby uczestników rozgrywki, gdyż w najbardziej czasochłonnej fazie planowania gracze wykonują  swoje ruchy symultanicznie. Większy wpływ na czas rozgrywki będzie miał gracz będący tzw. myślicielem, ponieważ faza akcji zaczyna się dopiero, gdy każdy przydzieli żetony towarów konkretnym akcjom. Sami szybko doszliśmy do wniosku, że fazę dociągania i planowania warto wykonywać od razu po spasowaniu. Pozwala to zdecydowanie przyśpieszyć grę i nie wpływa to w żaden sposób na osoby nadal dokonujące akcje. Te, natomiast wykonywane są bardzo szybko, gdyż zwykle ograniczają się do zdjęcia żetonów towarów z pól planowania i zabrania pozyskanego dobra. Ten drobny homerule bardzo spodobał się osobom z którymi grałem, gdyż zagwarantował ciągłe zaangażowanie w rozgrywkę i zmniejszył tzw. Downtime związany z oczekiwaniem na fazę dociągu. Biorąc pod uwagę powyżej wypisane cechy uważam, że Altiplano najwięcej radości przyniesie przy grze w trzy lub cztery osoby. Będzie wtedy nieco więcej interakcji niż przy grze dwuosobowej, a czas oczekiwania na swoją turę nie będzie odczuwalny. Sam czas rozgrywki wynosi około półtorej godziny, co pozwoli by częściej pojawiała się na naszych stołach.

Warta podkreślenia jest dobra regrywalność, jaką zapewnia Altiplano. Jednym z elementów które na nią wpływają są kafle profesji. Jest ich siedem, więc istnieje mała szansa, że trafimy na ten sam w kolejnej rozgrywce. Dają one dostęp do innej akcji na początek oraz innych towarów, z jakimi rozpoczniemy grę. Wśród nich zawsze znajduje się jeden surowiec, którego nie da się pozyskać z akcji umieszczonych na planszy gracza. Są to alpaki, ryby, ruda lub kakao, a zdobycie ich jest możliwe jedynie poprzez dobudówki bądź łodzie. Dzięki posiadaniu na starcie któregoś z nich, mamy dostęp do niektórych lepszych akcji, co wpływa na podejmowane przez nas pierwsze decyzje. Bardzo mi się to spodobało, gdyż za każdym razem początek gry jest inny i wymaga odmiennego podejścia. Trzeba jeszcze wspomnieć o kaflach terenów. Dzięki ich losowemu rozmieszczeniu, ich układ nigdy nie będzie taki sam. Ponieważ poruszanie się pomiędzy nimi ma duże znaczenie, więc niejednokrotnie byłem zmuszony modyfikować strategie przyjęte w poprzednich grach.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na regrywalność są karty misji. W każdej grze dostaniemy dwie z możliwych dwudziestu, wobec czego otrzymamy zupełnie inne cele do realizacji. Może to być zdobycie pewnej ilości danego surowca lub największej ilości spośród wszystkich graczy. Niektóre z nich dotyczą zapełniania magazynu bądź pozyskania określonych kart. Istnieją jeszcze cele, które wymagają by wykonać coś jako pierwszy z graczy. Jak widać ich różnorodność jest bardzo duża, a warto starać się je zrealizować, gdyż pozwoli to na zdobycie kilkunastu punktów. Odniosłem jednak wrażenie, że nie są one dobrze zrównoważone, ponieważ jedne wydają się być wyraźnie łatwiejsze od innych. Dodatkowo w zależności od otrzymanego kafla profesji dość szybko może się okazać, iż nie będziemy w stanie któregoś zrealizować. Ja za każdym razem grałem z nowymi osobami, wobec czego decydowaliśmy się na losowy dobór kart. Jednakże twórcy wprowadzili mechanikę draftu przy ich wyborze, co na pewno pozytywnie wpłynie na ten problem. Wszystkie te powyższe cechy jednak bardzo pozytywnie wpływają na regrywalność. Pozornie cały czas wykonuje się to samo, lecz w praktyce za każdym razem robi się to w odmienny sposób, gdyż coś innego jest dla nas najbardziej opłacalne.

Parę słów należy napisać o samej mechanice. Jest ona nietypowa, lecz bardzo łatwa do nauczenia się. Jednocześnie została poprawiona w stosunku do Orleans. Wprowadzenie skrzyni spowodowało, że wzorem gier opartych o budowanie talii będziemy musieli użyć wszystkich żetonów z sakiewki, zanim uzyskamy dostęp do nowo pozyskanych. Dzięki temu rozwiązaniu mamy pewność, że w końcu wylosujemy towar którego potrzebujemy. Brakowało mi tego w Orleans, gdzie nowe żetony oraz te użyte do ich pozyskania były od razu wrzucane do sakiewki. Poprzez wyeliminowanie negatywnych zdarzeń Altiplano jest znacznie przystępniejsze dla początkujących graczy. Nie ma tutaj plagi czy zarazy, które zwykle potrafiły mi pokrzyżować plany. Jednocześnie składowanie towarów w magazynie wydaje mi się lepsze od wysyłania poddanych do ratusza. Jest bardziej intuicyjne, gdyż bezpośrednio przekłada się na zdobycze punktowe. Moim zdaniem zmiany te są zdecydowanie na plus i sprawią, że dzięki temu grą zainteresuje się szersze grono odbiorców.

Na koniec wspomnę jeszcze o klimacie, a raczej o jego braku. Niestety w trakcie rozgrywki jest on bardzo słabo wyczuwalny. Żetony alpak można zdobyć tylko poprzez dobudówki oraz łodzie, więc jeśli nie otrzymamy go za pośrednictwem wylosowanego kafla profesji, to może nie udać się pozyskać żadnego przez całą grę. Trochę żałuję, bo hodowla alpak jest świeżym i nietypowym pomysłem, więc mogła być nieco bardziej wyeksponowana. Natomiast odnosiłem wrażenie, że są one jedynie jednym z wielu elementów składowych. Sama mechanika jest tak skonstruowana, że mogłaby być zastosowana z jakąkolwiek inną tematyką, a w żaden sposób nie rzutowałoby to na przebieg rozgrywki. Oczywiście nie jest to ujmą dla samej gry, gdyż Altiplano jest grą ekonomiczną i w tej roli spisuje się nad wyraz dobrze. Po prostu dla mnie, jako gracza ameritrashowego, klimat jest ważną częścią rozgrywki, więc chciałbym by mechaniki i akcje lepiej integrowały się z tematyką i przez tą integrację budowały klimat w trakcie rozgrywki.

 

Słowem podsumowania

 Altiplano jest grą na którą zdecydowanie warto zwrócić uwagę. Za kolorowym i rysunkowym wykonaniem odkryłem solidną grę ekonomiczną, która dzięki przyzwoitej regrywalności zapewni wiele satysfakcjonujących rozgrywek. Trochę jest mi żal słabego wykorzystania tej niecodziennej tematyki, lecz w zamian otrzymujemy dużo planowania, myślenia i podejmowania dalekosiężnych decyzji. Mechanika budowania sakiewki niekoniecznie musi każdemu przypaść do gustu, jednakże została poprawiona i nieco ułatwiona względem Orleans, dzięki czemu może przyciągnąć osoby rozczarowane poprzedniczką. Ja zamiany te zdecydowanie odebrałem pozytywnie, poprawiły kontrolę nad przebiegiem rozgrywki i zapewniły mi więcej przyjemności z gry. Dzięki szybkiemu wykonywaniu akcji cały czas byłem zaangażowany w rozgrywkę,w związku z czym bardzo szybko przekonałem się do Altiplano. Jestem pewien, że po nadchodzącej premierze zaznaczy ono swoją pozycję na rynku i będzie cieszyć się uznaniem graczy!

 

Plusy

  • Łatwe do przyswojenia zasady
  • Szybkie wykonywanie akcji zwiększa zaangażowanie w rozgrywkę
  • Regrywalność
  • Dobrze się skaluje przy każdej liczbie graczy
  • Kolorowe, rysunkowe wykonanie
  • Wysoka jakość komponentów

         

Neutralnie

  • Małe symbole na planszach graczy
  • Słabo wyczuwalny klimat

 

Minusy

  • Stosunkowo mało interakcji
  • Czasem zbyt przedłużająca się faza planowania

 

 


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

  • Ja też nie pałam miłością do Orleanu i tak samo podchodziłem do gry z rezerwą… i też się pozytywnie zaskoczyłem 🙂

    • Cez

      Ja tak samo. Orlean zdecydowanie odrzuciłem po jednej rozgrywce. Altiplano podoba mi się.

    • Bogas

      Hmmm… czyli wniosek z tego taki, że jeśli ktoś Orleans bardzo lubi to Altiplano nie przypadnie mu do gustu.