Carcassonne: Safari – recenzja

Dziś na tapetę wpada spin off wyjątkowego klasyka. Pierwsza edycja Carcassonne została wydana bodaj w 2001 roku i stanowiła kamień milowy dla nowoczesnych gier planszowych. Ja poznałem ten niezwykły tytuł stosunkowo późno i to paradoksalnie przez moją miłość do gier wideo. Zupełnym przypadkiem, wiele lat temu, będąc jeszcze posiadaczem Xboxa 360 kupiłem cyfrową wersję Carcassonne. Ta niepozorna gra przyciągnęła mnie i wielu znajomych na długie godziny. Zdarzył się wtedy niemały cud. Gra spodobała się również moje żonie, więc szybko poszedłem po rozum do głowy i w naszym domu zawitało Carcassonne, tym razem jako gra “bez prądu”. Nie wiedziałem wtedy że otworzyłem puszkę pandory, a po ponad setce partii gra bez reszty skradła serce mojej żony, przez co do dziś podchodzi ona do niej bezkrytycznie i zapewne każdej części cyklu, czy też dodatkowi, dałaby maksymalną notę. Dzięki temu na naszej półce z grami znajdziecie podstawkę Carcassonne, wszystkie dodatki jakie wydawnictwo Bard wypuściło na rynek, wersję zimową Carcassonne, wydanie jubileuszowe na 10-lecie gry, ale także Gorączkę Złota czy najnowszy spin off serii jakim jest Carcassonne: Safari.

Czytaj więcej

Peleton, Meteo i Companion – recenzja dodatków do Flamme Rouge

Dosłownie kilka dni temu, wydawnictwo FoxGames, oficjalnie ogłosiło przygotowania do polskiego wydania gry Flamme Rouge. To świetna informacja, szczególnie przez pryzmat ciągłych problemów z dostępnością tego tytułu w rodzimych sklepach. Mam nadzieję, podobnie jak pozostali gracze, że niedługo po wydaniu podstawki, doczekamy się również wszystkich dodatków w języku polskim. Wspominam o tym nie bez przyczyny, lepszej okazji do ich omówienia chyba nie będzie. Rozsiądź się więc wygodnie drogi czytelniku, a jak będziesz miał wystarczająco dużo samozaparcia, może uda ci się dotrwać do końca tego tekstu, czego tobie i sobie szczerze życzę. Czytaj więcej

Zoar – recenzja

Pewnego dnia na screenach w internecie zobaczyłem okładkę Zoar. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Raczej dostrzegłem w niej coś co mnie zafascynowało. Choć grafika, która próbuje nas skusić jest na wskroś minimalistyczna to ma w sobie niezaprzeczalny urok. Bliski wschód, wielbłądy, karawany, pustynie i opowieści o odległych czasach – tyle wyczytałem z pudełka. Szybko sięgnąłem do internetowych galerii przywołując kilka zdjęć z rozgrywki. Znalazłem tam fajnie wyglądającą planszę zbudowaną z kafli i poukładane na niej dużo meepli. Tym, co w szczególności przykuło moja uwagę były drewniane znaczniki naszych podwładnych, na których ustawialiśmy kolejne drewienka symbolizujące sejmitary, kilofy czy zwoje. Wyobraźnia zapracowała, podpowiadając mi ciekawe mechaniki, gdzie decydujemy o rolach naszych podwładnych przydzielając im konkretne narzędzia. Więcej nie potrzebowałem. Niedługo później pudełko z grą znalazło się u mnie na stole. Czytaj więcej

Fortress Sevastopol – recenzja

„Sewastopol, Sewastopol… gordost ruskich moriaków…”

Sowiecki szlagier wychwalający miasto – dumę rosyjskiej floty będzie dobrą muzyczną ilustracją do rozgrywki w Fortress Sevastopol. Krym to step, trochę gór, dwa kurorty… Dla Hitlera w 1941 roku był to ‘pływający lotniskowiec’, dla Was będzie to wiele godzin spędzonych nad mapą. I nie chodzi mi o długość rozgrywki, ale intensywność z jaką tytuł powracał na mój stół w pierwszym tygodniu po rozpakowaniu.

Czytaj więcej

Via Nebula – recenzja

Jeśli czytaliście moją recenzję El Gaucho, albo Viral`a to możecie kojarzyć, że jestem wzrokowcem. Kuszą mnie gry o ładnych okładkach, bajeranckich komponentach, fajnych ilustracjach czy choćby przyjemnej dla oka instrukcji. Domyślacie się zapewne, że kiedy mój wzrok padł na pudełko Via Nebuli nie mogłem przejść obok niego obojętnie. Nim zagrałem, usłyszałem kilka internetowych opinii, które ostudziły mój początkowy entuzjazm. Z pudełka uśmiechało się do mnie nazwisko nie byle jakiego autora. Bądźmy szczerzy – kto z ludzi siedzących choć trochę w światku planszówkowym nie zna Martina Wallace`a. Z jednej strony miałem więc naprawdę zachęcające pudełko i zapowiedź ponadprzeciętnego wykonania, z drugiej opinie ludzi, którzy zawiedli się na grze. Czy mnie to zatrzymało? W żadnym razie! Czy się zawiodłem? Przekonajcie się sami!

Czytaj więcej

Gra miesiąca – styczeń 2019

Początek nowego miesiąca był dla mnie zawsze okazją do spojrzenia wstecz i podsumowania tego, co działo się na blogu oraz podzielenia się wrażeniami z poznanych w minionym miesiącu gier. Wraz ze zwiększeniem liczby redaktorów na blogu pragniemy wprowadzić drobną zmianę konwencji, aby przybliżyć wam nie tylko zdanie samego Custodiana lecz także pozostałych autorów! Rozpoczynamy więc nowy cykl o nazwie „Gra miesiąca” w którym będziemy Wam prezentować gry, które mieliśmy okazję poznać lub zagrać w minionym miesiącu, a które zrobiły na nas szczególne wrażenie. Które gry zasłużyły sobie na to zaszczytne miano w miesiącu styczniu? Czytajcie dalej, aby się tego dowiedzieć! 

Czytaj więcej

TOP 10 najlepszych gier w jakie zagrałem w 2018 roku

W ubiegłym tygodniu omawiałem na łamach bloga gry, które miałem okazję poznać w 2018 roku, a które nie spełniły moich oczekiwań. Idąc za ciosem przyszła pora na kolejne zestawienie podsumowujące miniony rok. Tym razem jednak przybliżę Wam dziesięć tytułów, które zdecydowanie przypadły mi do gustu i niejednokrotnie wracały na stół na przestrzeni ostatniego roku. Jakie to tytuły? Dowiecie się tego z dalszej lektury!

Czytaj więcej

Viral – Recenzja

Akurat tak się złożyło, że 2018 rok zdecydowałem się zakończyć z przytupem. Dopadła mnie angina. Szczerze nie polecam. Temperatura, ostry ból gardła i inne dolegliwości sprawiają, że trudno świętować nadejście nowego roku. Są to jednak okoliczności, które idealnie pasują do refleksji nad tym, czy może istnieć gra, która w dobry sposób oddałaby infekcję organizmu. Tu z pomocą nadciąga wydawnictwo Arcane Wonders z tytułowym Viralem. Gra o infekcjach, chorobach, wirusach, przeziębieniu, łamaniu w kościach, gorączkach i antybiotykach – idealne, czyż nie? Czytaj więcej

Pory Roku – recenzja

Pierwszy raz zagrałam w „Pory roku” na jednym z konwentów planszówkowych organizowanych na Śląsku. Nie był to mój wybór. Propozycja padła ze strony wolontariusza, który tłumaczył zasady gier. Był to całkowity przypadek, dzięki któremu poznałam jedną z moich ulubionych gier. Nadal znajduje się ona w gronie tych „naj” i wątpię, aby to się szybko zmieniło.

Czytaj więcej

Your sacrifice is appreciated – a review of Space Ship Omega

The sounds of our footsteps echoed across the empty corridors of the S.S. Omega. Arriving with the rescue mission, we expected problems, maybe even deaths among the crew. Having stepped aboard, however, we found no one but the dark rooms which have been abandoned in a hurry and the chill and darkness surrounding us. There is not a single trace left of the crew, and only Omega’s main computer – an artificial intelligence, which manages the ship when the crew is in hibernation for the flight – responds to our callouts. I hope we will find out what happened to the crew from the main computer’s logs….

Czytaj więcej