Tancerze Burzy – recenzja książki

Coraz większą popularnością cieszą się powieści, w których młodzi bohaterowie samodzielnie stają do walki przeciwko ‘skażonemu’ systemowi sprzyjającemu ludziom sukcesu, czy władcom narzucającym swój reżim. Dla przeciętnych ludzi nie ma miejsca w świecie, gdzie liczy się władza i bogactwo, dlatego są oni często wykorzystywani w brutalny sposób poprzez ciężką pracę, poświęcając swoje życia w imię niczego. A gdyby tak do tego motywu dodać klimat japońskiej kultury i wprowadzić elementy steampunku? Wtedy wyjdzie nam całkiem osobliwy tytuł. Zapraszam was do Cesarstwa Shimy, gdzie każdy dzień jest walką o przetrwanie!

Powieść „Tancerze Burzy” rozpoczyna trylogię „Wojny Lotosowej” autorstwa Jaya Kristoffa. Główną bohaterką jest szesnastoletnia Yukiko, buntownicza nastolatka, która wraz ze swym ojcem Masaru oraz jego kamratami udają się na poszukiwania legendarnego Arashitory, mitycznego stworzenia wyglądającego jak gryf. Zadanie nie okazałoby się wcale takie trudne, gdyby nie jeden drobny szczegół – arashitory wyginęły i już od dawna nikt ich nie widział. Innego zdania jest sam władca Cesarstwa Shimy – Yoritomo, który w swym śnie dokładnie ujrzał tę piękną bestię i zapragnął ją mieć. Tak więc z rozkazu szoguna Yukiko wyrusza w niebezpieczną podróż, podczas której zrozumie czym jest poświęcenie i nauczy się trudnej umiejętności – zaufania.

 

Japońska mitologia vs. zmechanizowany świat

Jay Kristoff wykreował bardzo ciekawy świat, w którym zgrabnie przeplata japońską mitologię z motywem steampunkowym. W ten sposób specyficzny klimat czuć już od pierwszej strony powieści. Opisy świata przedstawionego nie są jednak zbyt długie i monotonne, co sprawia, że czytelnik nie zostaje oderwany od głównego wątku akcji. Oczywiście autor wprowadza czytelnika w realia świata Cesarstwa Shimy, jednak robi to krótko i zwięźle. Istotnym elementem historii jest jej uzupełnienie w postaci ‘Słowniczka’, w którym dokładnie zostały przybliżone terminy pojawiające się w książce. Opisują one między innymi postacie oraz zwroty występujące w fabule, jak również objaśniają wygląd strojów i różnych rodzajów broni oddziałując tym samym na wyobraźnię czytelnika. Dodatkowo w ‘Słowniczku’ znajdziemy przegląd bóstw japońskich, które pojawiły się na kartkach książki. Należy je potraktować z przymrużeniem oka, ponieważ autor wykorzystał ów bóstwa na swój sposób do stworzenia historii osadzonej w Cesarstwie Shimy. Aby jeszcze lepiej i dokładniej zobrazować świat przedstawiony w powieści autor umieścił dwie mapki. Jedna odnosi się do Wysp Shimy, pokazując ogólny zarys uniwersum, natomiast druga przybliża zakamarki miasta Kigen, w którym mają miejsce kluczowe wydarzenia.

Szoguni, samurajowie, wojownicy

Autorowi udało się stworzyć hipnotyzujących bohaterów, którzy otwarcie manifestują swój światopogląd. Każdy z nich musi stawić czoła swoim demonom i pokonać własne słabości. Jay Kristoff stawia przed protagonistami wybory i choć niektóre z nich początkowo mogą się wydawać mało znaczące, w rzeczywistości odciskają one ogromne piętno na ich losach i mają duży wpływ na fabułę. Możecie być pewni, że Yukiko i jej przyjaciele niejednokrotnie was zaskoczą. Główna bohaterka to wojowniczka z krwi i kości. Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych, z drugiej strony dostrzegamy w niej zwykłą dziewczynę, której nie zawsze wszystko się udaje. W ten sposób wydaje się być bardziej ‘realna’, zwykła śmiertelniczka bez żadnych super mocy polegająca tylko na swoich umiejętnościach osiągniętych ciężką pracą.

 

Witaj na cesarskim dworze

Powieści nie można zarzucić braku akcji. Spiski i intrygi stanowią nieodzowny element, z którym bohaterowie muszą się zmierzyć. Czytelnicy niejednokrotnie staną ramię w ramię z Yukiko podczas batalii i starć. Na naszej drodze spotkamy demony ‘oni’ z krainy umarłych, sprzymierzymy się z Kage i wypowiemy wojnę samemu szogunowi. Najciekawszym motywem jest spotkanie Yukiko z samym Arashitorą – człowieka z dzieckiem boga Raijina. Ich początkowe relacje przypominają zderzenie się dwóch odrębnych światów, jednak z czasem będą musieli nauczyć się współpracy i ich neutralne nastawienie przerodzi się w coś znacznie ważniejszego.

„Tancerze Burzy” to historia o przyjaźni i poświęceniu, którą śmiało dedykuję nie tylko młodzieży, ale również starszym czytelnikom.

A oto krótka lista gier, w które być może będziecie mieli ochotę zagrać po skończonej lekturze:

– Rising Sun (Portal Games)

– Szogun (Rebel)

– Wiek Pary (Baldar)

 


Za przekazanie książki do recenzji dziękujemy wydawnictwu Uroboros


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, zajrzyjcie koniecznie na nasze fanpage’e na: