• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Custodian of Mecatol Rex
  • Nasza ekipa
  • Recenzje
  • Blog
  • Felietony
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Big Fat Burger

17 listopada 2017/1 Comment/w Recenzja/Autor Krzysztof Szarawarski

Niezdrowe! kaloryczne! tłuste! ale na tyle smaczne, że niejeden raz skusiliśmy się w życiu na soczyste mięso wołowe uzupełnione serem, pomidorkiem czy chrupiącą bułką, zanurzone w gęstym sosie potocznie zwane hamburgerem. Trefl wykorzystał tę sławną kanapkę do szczytnych celów, a mianowicie stworzył grę BIG FAT BURGER, aby zamiast objadać się niezdrowymi przekąskami, aktywnie i miło spędzać czas ze znajomymi.

W grze  wcielamy się w pracowników znanej burgerowni. Naszym zadaniem jest szybkie i prawidłowe wykonanie jak największej ilości zamówień. Kto osiągnie największe obroty w firmie (zrealizuje najwięcej zamówień), otrzyma tytuł Mistrza Burgerów i może słać CV do restauracji na literkę K lub M.

Gra została wydana w kwadratowym, twardym pudełku. Bardzo kolorowa, przykuwająca oko okładka i zamieszczone na niej ilustracje sprawiają że najchętniej udalibyśmy się do najbliższego fast fooda i przed rozpoczęciem rozgrywki wrzucili coś na ząb.. Ja zgłodniałem od samego patrzenia na pudełko – kanapki wyglądają naprawdę apetycznie:). W środku pudełka wita nas niebieska, materiałowa plansza w białą kratkę, wypraska przypominająca krój obrusu z baru mlecznego. W wyprasce znajdują się karty do gry z ilustracjami składników (grube i ładnie wydane), instrukcja która mogłaby być lepiej zredagowana oraz plansza, która nie przypomina zwykłej standardowej planszy do gry, a wspomniany wcześniej materiałowy obrus. Fajny pomysł, ale sprawdza się tylko na powierzchniach płaskich i twardych, a to i tak tylko przez chwile. Nie każdy gadżet jest praktyczny. Taka zawartość pudełka pozwala nam przygotować szybką rozgrywkę pełną akcji, reakcji i interakcji – czasami pozytywnej choć niejednokrotnie negatywnej. No to marsz do stołu!

Składniki na blat

Zasady gry są proste: rozkładamy nasz obrusik, a na poszczególnych torach kładziemy karty z zamówieniami. Są one obrazkowe i czytelne, a przedstawiają nasze kanapki. Burgery  bez problemu możemy rozpoznać gdyż przedstawiają pełny ich skład (np. mięcho, ser, sałata). Obok kładziemy trzy talie ze składnikami, a sami otrzymujemy dwie karty specjalne oraz dwa żetony z ilustracją pracownika. Każdy na start otrzymuje żetony, którymi  będziemy rezerwować zamówienia. Zaczynamy wiec od rezerwacji zamówienia kładąc na nim jeden ze swoich żetonów. Następnie wykonujemy dwie akcje z trzech poniższych:

  • Dobranie składników z dowolnych talii.
  • Zrealizowanie zamówienia, jeśli mamy potrzebne składniki
  • Dobranie jednej karty specjalnej.

Karta specjalna to nic innego jak forma zmyślnej przeszkadzajki czyli takie podłożenie świni kumplowi w pracy, aby nie czuł się za dobrze, a już broń boże nie otrzymał pochwały czy awansu –  równowaga  w przyrodzie musi być (porządek też). To my decydujemy czy realizujemy swoje zamówienie  czy też skupiamy się na dowalaniu  innym  – jakoś trzeba sobie radzić. Po zakończeniu tury wybieramy jedno zamówienie na obrusie i przesuwamy je o jedno pole w dół, co nie rokuje dobrze, jeżeli chcemy zakończyć zamówienie, ponieważ  jego spadek kilka  stopni w dół kończy się zwykle wypadnięciem z obiegu. Podsumowując tak długo się męczyliśmy z zamówieniem, że  klient zdążył wyjść z restauracji i zjeść w bardziej podłej knajpie. Skutkuje to tym, że nie tylko straciliśmy klienta czyli jesteśmy kilka kolejek w plecy, ale firma  może stracić sporo pieniędzy przez naszą opieszałość. Dlatego też to pracownik ponosi karę i musi zapłacić za niedokończonego burgera.

Nie do końca wiem czy grę stworzono  na podstawie  doświadczeń pracy w  fast foodzie czy tylko wyobrażeń o niej – mam nadzieję, że to drugie. Sam pomysł wykorzystania  burgerów jest fajny i przyznam dość realistyczny. Gdy tylko graliśmy w grę ze znajomymi miałem przed oczami pracowników restauracji którzy latają  jak poparzeni, robiąc kilka rzeczy jednocześnie:  realizują zamówienie,  przyjmują nowe, odbierają płatności, wydają resztę i jeszcze mają czas na wzajemne przepychanki!. Ta gra idealnie pokazuje, jak ciężka jest praca w gastronomi.  Choć jest to gra od 2 osób najlepiej chodzi na 4. Więcej zamieszania i negatywnej interakcji występuje przy większej ilości graczy niż przy dwóch osobach. W tym drugim przypadku nie mamy bowiem czasu na przeszkadzanie innemu graczowi tylko spieszymy się z realizacją swojego zamówienia, gdyż co turę spada nam o jeden poziom w dół. Negatywna interakcja nie opłaca się w wariancie na 2 graczy. Przy 4 to już zupełnie inna sprawa – tu mamy pełne pole  do popisu.

Jest to raczej gra imprezowa i rodzinna, lekka, idealna do przedszkola, szkoły czy kółka planszowego. Nie ma w niej dużo tekstu, składniki są w formie obrazkowej, a nie tekstowej, co bardzo ułatwia grę dzieciom w wieku przedszkolnym. Przyzwyczajeni do planszy graliśmy z obrusem przygniecionym kawałkiem pleksi z ramki gdyż  za bardzo nam się gniótł –  jak pisałem ładne nie znaczy praktyczne. Gdy cały czas przesuwamy karty po torze jest to bardzo irytujące –  mimo to, taka  szmaciana plansza  ma swój klimat. Poza tym, to gra dla dzieci – jak wybrudzą ją można wyprać, a planszę papierową już nie.

Gra jest bardzo losowa. Czasami brak jednego składnika, który wyjątkowo zły los nie chce nam  dać w postaci karty sprawia, że lecą nam tury i stoimy w miejscu, podczas gdy w między czasie przeciwnicy obdarowują nas  kartami specjalnymi, kradnąc nasze uzbierane składniki.

Chwila oddechu na koniec:

Podliczanie punktów: z tym mieliśmy największy problem. Instrukcja jest bowiem nie do końca jasno sformułowana, a wręcz wprowadza w błąd przez mylną symbolikę. Wg ilustracji karta bonusowa  w 5 rzędzie daje +2 karty specjalne, jednak z rozgrywki  wynika, iż jest to +1 składnik. Jedno zrealizowane zamówienie to 1 dolar w naszej kieszeni, odrzucone zamówienie czyli nasza kara to minusowe punkty. Wszystko jednak liczymy w głowie, na bieżąco – tu przydała się nam aplikacja, o której  już dawniej wspominałem w Poradniku Planszomaniaka gdyż w grze nie dodano znaczników monet czy banknotów jednodolarowych, które pomogłyby w liczeniu  zarobionych pieniędzy. Gra kończy się, gdy jeden ze stosów składników ulegnie wyczerpaniu.

Gra podoba mi się gdyż:

  • rozgrywka jest dynamiczna, ciągle coś się dzieje.
  • Uczy współzawodnictwa i jednocześnie pokory, gdyż nie trudno przegrać, a smak porażki to także bardzo cenna lekcja.
  • Zasady są bardzo łatwe do wytłumaczenia
  • Bardzo ładne wykonanie (solidne elementy, ładne grafiki – aż ma się ochotę zjeść hamburgera patrząc na karty).

 

W grze nie podoba mi się natomiast:

  • Mało praktyczna plansza w postaci obrusu.
  • Choć można zagrać w dwie osoby, pełni wrażeń dostarcza dopiero rozgrywka na 4-5 osób.

 


Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

Udostępnij
Tagi: Big Fat Burger, Fabryka Kart Trefl-Kraków Sp. z o.o., strefa 5-10-15, Trefl Joker Line
https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/11/big-fat-burger004.jpg 1280 1829 Krzysztof Szarawarski https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/07/CustodianofMecatolRex-head-3.png Krzysztof Szarawarski2017-11-17 12:00:192021-01-16 19:14:50Big Fat Burger
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Boss Monster i Boss Monster 2: Następny Poziom – Recenzja serii
Trefle – recenzja
Gra o Tort
Recenzja gry Farmageddon: agrokulturalna rozwałka
Rzutem do mety – recenzja
Wszystkie dzieci mają Bystre Główki
Owce na manowce – recenzja
Duże i Włochate – recenzja
https://www.facebook.com/KrMSzhttps://www.instagram.com/custodianofmecatolrex/https://twitter.com/KSzarawarskihttps://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/kontakt/

Krzysztof Szarawarski
Choć wyglądam młodo, pochodzę z pokolenia, które pamięta dobrze co łączyło ołówek z kasetą magnetofonową… Albo czym w ogóle była kaseta magnetofonowa ;) Przygodę z grami planszowymi zaczynałem jak wielu, od prostych tytułów, takich jak Super Farmer, Barykady. Później przyszedł czas na Gwiezdnego Kupca i Magię i Miecz przy której spędziłem masę czasu w latach 90-tych. Po dłuższej przerwie, powróciłem do gier planszowych w 2011r.. Do powrotu przyczynił się ponownie
Talisman Magii i Miecz. Od tamtej pory gry planszowe są moim głównym hobby, którym obecnie staram się zarazić moje dzieci. Na co dzień grywam we wszystkie rodzaje gier, choć do moich ulubionych gatunków należą strategie 4x w klimacie Sci-fi oraz gry wojenne. Doceniam jednak zalety gier euro, więc będę także o nich pisał od czasu do czasu...

Custodian of Mecatol Rex

ODWIEDŹ KONIECZNIE:




NAJNOWSZE WPISY

  • 10 Days in the USA – recenzja30 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!27 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus – recenzja Kasi26 sierpnia 2019 - 15:05
  • Projekt Manhattan – recenzja28 lipca 2019 - 19:38
  • Tikal – recenzja26 lipca 2019 - 07:00
  • Testowane na dzieciach #3 – małe, szwajcarskie gry22 lipca 2019 - 07:00
  • Sojusz wykuty w lochu – pierwsze wrażenia z rozgrywki w Dungeon Alliance19 lipca 2019 - 09:57
  • Szarlatani z Pasikurowic – recenzja18 lipca 2019 - 11:01
  • Fudżi – recenzja10 lipca 2019 - 09:44
  • Small Star Empires – recenzja3 lipca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Czerwiec 20191 lipca 2019 - 12:00
  • Dungeons & Dragons 5 edycja – recenzja zestawu startowego13 czerwca 2019 - 10:47
  • Blackout Hongkong – recenzja11 czerwca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Maj 201910 czerwca 2019 - 11:50
  • Paperback – recenzja7 czerwca 2019 - 07:00

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Nasza ekipa
  • Współpraca
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • sierpień 2019 (3)
  • lipiec 2019 (8)
  • czerwiec 2019 (5)
  • maj 2019 (12)
  • kwiecień 2019 (8)
  • marzec 2019 (15)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (9)
  • grudzień 2018 (7)
  • listopad 2018 (7)
  • październik 2018 (10)
  • wrzesień 2018 (8)
  • sierpień 2018 (6)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (9)
  • maj 2018 (4)
  • kwiecień 2018 (5)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (4)
  • styczeń 2018 (10)
  • grudzień 2017 (13)
  • listopad 2017 (12)
  • październik 2017 (16)
  • wrzesień 2017 (11)
  • sierpień 2017 (13)
  • lipiec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Custodian of Mecatol Rex | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Piraci 7 Mórz – dobra zabawa dla całej rodziny Link to: Piraci 7 Mórz – dobra zabawa dla całej rodziny Piraci 7 Mórz – dobra zabawa dla całej rodziny Link to: Twilight Imperium 4 – wrażenia po pierwszej rozgrywce Link to: Twilight Imperium 4 – wrażenia po pierwszej rozgrywce Twilight Imperium 4 – wrażenia po pierwszej rozgrywce
Scroll to top Scroll to top Scroll to top