• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Custodian of Mecatol Rex
  • Nasza ekipa
  • Recenzje
  • Blog
  • Felietony
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Gra o Tort

17 września 2018/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Krzysztof Szarawarski

Lubicie piec ciasta? Jak znam życie, większość powie – piec, to nie, ale jeść – owszem. Wiadomo – za dużo z tym roboty, brudzenia się w kuchni i innych zniechęcających powodów. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę robienie tortu w grze planszowej, tutaj sprawa ma się całkiem inaczej – narobić się nie trzeba, pomyśleć można, a przy okazji człowiek nieźle się pobawi. A przynajmniej tak to się apetycznie zapowiadało…

Okładka, że palce lizać

Na opakowaniu pudełka widnieje ciasto, tak przeładowane słodkościami, że prawdopodobnie sam ich widok spowodowałby zawał u stomatologa. Ciasto jest wręcz lukrowe i istnieje ryzyko, że w lecie w kierunku jego opakowania będą leciały chmary os oraz pszczół. Oczywiście po podniesieniu pudełka nie zobaczymy słodkości, a wypraskę z trzema żetonami-łyżkami do wyciśnięcia, 45 kart Warstw, 5 dekoracji, po 4 Pomocy dla Kuchcików i 4 dla Cukierników, a także czterech Kucharzy i Kuchcików, kartę pierwszego gracza oraz po jednej karcie okładki i kierunku. W bonusie dostajemy ulotkę Dr. Oetkera prezentującą wypieki na zimę.

Wszystkie karty zostały wykonane ze śliskiej tekturki, a zdobiące je grafiki z miejsca mogłyby trafić jako ilustracje do każdej bajki i baśni, w której pojawiają wypieki np. Jaś i Małgosia. Jeśli ktoś lubi słodkości, niech przed grą zaopatrzy się w ich realne wersje – w jej trakcie naprawdę można nabrać ochoty na pyszne kalorie!

Gra o tort, czyli tak właściwie co?

Nazwa tej produkcji jest zgrabna i stanowi miłą grę słowną z „Grą o tron”, ale nie za bardzo wyjaśnia cel rozgrywki. Czy mamy porwać za miecz, ubić cukiernika i zbiec z tortem z piekarni? A może „tort” to określenie góry, o którą będziemy toczyć boje, wysyłając do ataku całe pułki zmotoryzowane? A może ktoś zatruł tort dla króla, a my musimy powstrzymać go przed zjedzeniem?

Nic z tych rzeczy. Tu chodzi o najnormalniejsze w świecie, „planszówkowe” stworzenie tortu. A nawet tortów. Im więcej warstw będzie mieć każdy – tym lepiej. Samą rozgrywkę można przeprowadzić na cztery różne sposoby. Powinna zająć ok. 20 minut, mogą w niej wziąć udział 2-4 osoby w wieku minimum lat ośmiu.

Szykujemy się do wypieków!

Przygotowanie do zabawy nie jest zbytnio czasochłonne. Tasujemy warstwy, w trakcie tej czynności dzielimy talię na pół i odwracamy jedną część, mieszamy razem z drugą i dla pewności tasujemy po raz kolejny. Graczom rozdajemy po karcie Cukiernika – każdy kładzie ją przed sobą, a w zależności od wybranego wariantu, na awersie będzie albo sam Cukiernik, albo w towarzystwie Kuchcika. Rozdajemy graczom po karcie pomocy i kartach Warstw, których ilość na osobę uzależniona jest od liczby graczy – ważne, aby każdy uczestnik zabawy widział wyłącznie awersy swoich – podglądanie jest surowo zabronione!

Osoba rozpoczynająca otrzymuje żeton pierwszego gracza oraz trzy żetony z łyżką. I zaczynamy!

Pieczemy na całego!

Mechanizm  rozgrywki nie jest skomplikowany i kojarzy mi się nieco z Koszmarium. Tam budowaliśmy z trzech części potwory, tu – smaczne wypieki. Jednak są całkowicie odmienne zasady ich tworzenia, ponadto zabawę można prowadzić na cztery sposoby.

Wariant podstawowy to „Kuchcik”. W nim zasady rozgrywki są następujące:

– karty Warstw można zagrywać z własnej ręki lub bez żadnych ceregieli zabierać je z rąk przeciwników – którzy nie mają pojęcia o tym, co znajduje się na ich rewersie

– położenie Warstwy kosztuje od jednej do trzech łyżek – dolna warstwa jest najtańsza, szczytowa najdroższa, jeśli więc chcemy zakończyć tort, musimy w swojej rundzie poświęcić na to wszystkie trzy akcje;

– można podejrzeć, co znajduje się na rewersie trzymanej Warstwy – kosztuje to jedną łyżeczkę;

–  wszystkie Warstwy muszą być do siebie dopasowane – w rozgrywce występuje kilka rodzajów tortów;

– gracz może przygotowywać jednocześnie trzy ciasta – po ukończeniu któregokolwiek z nich, może rozpocząć tworzenie kolejnego, czwartego i jednocześnie ostatniego. Oprócz tego można raz na turę użyć jednej łyżeczki, aby odwrócić kartę Cukiernika i rozpocząć czwarte ciasto nawet w sytuacji, gdy żaden z naszych tortów nie jest jeszcze skończony;

– każde z ciast musi być inne od pozostałych

Po zakończeniu tury gracz przekazuje łyżki kolejnej osobie i gotowe. Gra kończy się, gdy zabraknie Warstw do dobierania – przeprowadzamy wówczas ostatnią rundę do końca i zliczamy punkty.

Twórcy gry zalecają wariant „Kuchcika” do nauki zasad. Gdy już gracze otrzaskają się z nimi, mogą przejść do trybu „Mistrz Kuchni”. Tutaj wprowadza się karty pomocy, pokazujące liczbę kart w każdym kolorze, co pomaga zgadnąć, co znajduje po drugiej stronie trzymanej w dłoni Warstwy oraz karty dekoracji, które przykrywamy kartą Okładki, tworząc książkę. Gracz może uzyskać dekorację, gdy skończy swój tort oraz gdy jest ona widoczna w książce. Położenie dekoracji na torcie nie wymaga wydawania łyżeczki i daje dodatkowe punkty. Natomiast samo odwrócenie strony w książce dekoracji, dzięki czemu możemy dojść do pożądanej,  to jedna łyżeczka. Koniec gry następuje, gdy skończą się Warstwy lub strony w książce dekoracji.

Wariant numer trzy to „Pojedynek cukierników”. Tu biorą udział dwie osoby… oraz gracz fikcyjny. Z talii Warstw usuwa się dziewięć kart dowolnego koloru oraz odpowiadającą im dekorację. Każdy z graczy otrzymuje cztery Warstwy – fikcyjny także. Uzupełniamy je co rundę.

Ostatnia opcja to „Pieczenie zespołowe” – tutaj mamy dwa zespoły dwuosobowe, a każdy cukiernik może kłaść Warstwy  zarówno swojego tortu, jak i wypieku kolegi/koleżanki. Pod koniec zabawy sumuje się punkty całego zespołu.

Ile są warte torty?

Punktowanie każdego tortu jest bardzo proste: jedna warstwa – 1 punkt, dwie warstwy – 4, a trzy warstwy – 10. W wariantach z dekoracjami, dodatkowe 2 punkty za ozdobienie tortu kremem oraz 3 za czekoladę – bo jest po prostu pyszniejsza : )

Jak się piecze?

Muszę przyznać, że mam do zabawy ambiwalentne uczucia – dwa warianty są całkiem przyjemne (podstawowy oraz zespołowy), a pozostałe dwa nieco irytują. Dlaczego? „Kuchcik” to czysta, prosta zabawa, podobnie i wariant zespołowy, ale w przypadku pojedynku irytujący jest… fikcyjny kucharz, o którym co rusz się zapomina. Ponadto przy tylko dwóch graczach nie ma takich możliwości szkodzenia innym i większej szansy na zdobycie pożądanych Warstw jak przy trzech osobach.

Natomiast wersja „Mistrz Kuchni” jest nieco niewygodna ze względu na tworzenie książki ozdób oraz przewracanie w niej stron.

W całej zabawie nie podoba mi się także możliwość zabrania dowolnej Warstwy oponentom – moim zdaniem znacznie lepszym rozwiązaniem byłaby opcja usuwania już położonych (jak miało to miejsce we wspomnianym na wstępie Koszmarium). Niby tkwi w tym sedno zabawy, ale trochę średnio się podobało uczestnikom rozgrywek, podczas których miałem okazje testować ten tytuł.

Zgodnie z tym, co napisane zostało na okładce, przeciętny czas zabawy to 20 minut –  a regrywalność jest całkiem niezła i dwie-trzy rozgrywki pod rząd to mile spędzony czas.  Jednak moim zdaniem – trochę to przekombinowane.

Podsumowując – „Gra o tort” to miła zabawa familijna, której wariant można dopasować do preferencji graczy. Jednak jeśli lubi się bardziej złożone gry, nie znajdziemy tutaj niczego, co skłaniałoby do zagrania w ten tytuł częściej, niż raz na dłuższy czas. A i to z braku ciekawszych propozycji – aczkolwiek dla młodszych może być to niezły wstęp do świata gier planszowych i tu powinien się nieźle sprawdzić.

 

PLUSY:

  • Proste zasady.
  • Ładne wykonanie.
  • Niezła regrywalność.
  • Dobry wstęp do gier dla młodszych.

MINUSY:

  • Skalowalność.
  • Pomysł podkradania Warstw.
  • Nie dla osób lubiących złożone produkcje.

 


Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

Udostępnij
Tagi: dla czterech graczy, dla trzech graczy, Fabryka Kart Trefl-Kraków Sp. z o.o., Gra o Tort, Gra o Tort Trefl Joker Line, Trefl Gra o Tort, Trefl Joker Line
https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2018/09/gotort_005.jpg 1280 1920 Krzysztof Szarawarski https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/07/CustodianofMecatolRex-head-3.png Krzysztof Szarawarski2018-09-17 12:00:192021-01-16 19:14:02Gra o Tort
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Montana
Klasyczne talie Trefl dobrym sposobem na naukę
Przegląd serii Tiny Epic
Czarna Bandera – recenzja
W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku – recenzja gry Space Ship Omega
Na krowim szlaku do Kansas City – recenzja Great Western Trail
Paperback – recenzja
Gra pomyłek… a może nie?
https://www.facebook.com/KrMSzhttps://www.instagram.com/custodianofmecatolrex/https://twitter.com/KSzarawarskihttps://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/kontakt/

Krzysztof Szarawarski
Choć wyglądam młodo, pochodzę z pokolenia, które pamięta dobrze co łączyło ołówek z kasetą magnetofonową… Albo czym w ogóle była kaseta magnetofonowa ;) Przygodę z grami planszowymi zaczynałem jak wielu, od prostych tytułów, takich jak Super Farmer, Barykady. Później przyszedł czas na Gwiezdnego Kupca i Magię i Miecz przy której spędziłem masę czasu w latach 90-tych. Po dłuższej przerwie, powróciłem do gier planszowych w 2011r.. Do powrotu przyczynił się ponownie
Talisman Magii i Miecz. Od tamtej pory gry planszowe są moim głównym hobby, którym obecnie staram się zarazić moje dzieci. Na co dzień grywam we wszystkie rodzaje gier, choć do moich ulubionych gatunków należą strategie 4x w klimacie Sci-fi oraz gry wojenne. Doceniam jednak zalety gier euro, więc będę także o nich pisał od czasu do czasu...

Custodian of Mecatol Rex

ODWIEDŹ KONIECZNIE:




NAJNOWSZE WPISY

  • 10 Days in the USA – recenzja30 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!27 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus – recenzja Kasi26 sierpnia 2019 - 15:05
  • Projekt Manhattan – recenzja28 lipca 2019 - 19:38
  • Tikal – recenzja26 lipca 2019 - 07:00
  • Testowane na dzieciach #3 – małe, szwajcarskie gry22 lipca 2019 - 07:00
  • Sojusz wykuty w lochu – pierwsze wrażenia z rozgrywki w Dungeon Alliance19 lipca 2019 - 09:57
  • Szarlatani z Pasikurowic – recenzja18 lipca 2019 - 11:01
  • Fudżi – recenzja10 lipca 2019 - 09:44
  • Small Star Empires – recenzja3 lipca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Czerwiec 20191 lipca 2019 - 12:00
  • Dungeons & Dragons 5 edycja – recenzja zestawu startowego13 czerwca 2019 - 10:47
  • Blackout Hongkong – recenzja11 czerwca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Maj 201910 czerwca 2019 - 11:50
  • Paperback – recenzja7 czerwca 2019 - 07:00

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Nasza ekipa
  • Współpraca
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • sierpień 2019 (3)
  • lipiec 2019 (8)
  • czerwiec 2019 (5)
  • maj 2019 (12)
  • kwiecień 2019 (8)
  • marzec 2019 (15)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (9)
  • grudzień 2018 (7)
  • listopad 2018 (7)
  • październik 2018 (10)
  • wrzesień 2018 (8)
  • sierpień 2018 (6)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (9)
  • maj 2018 (4)
  • kwiecień 2018 (5)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (4)
  • styczeń 2018 (10)
  • grudzień 2017 (13)
  • listopad 2017 (12)
  • październik 2017 (16)
  • wrzesień 2017 (11)
  • sierpień 2017 (13)
  • lipiec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Custodian of Mecatol Rex | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Battle for Rokugan – recenzja Link to: Battle for Rokugan – recenzja Battle for Rokugan – recenzja Link to: Please stand by… – recenzja Fallout Link to: Please stand by… – recenzja Fallout Please stand by… – recenzja Fallout
Scroll to top Scroll to top Scroll to top