Karmaka – unboxing

Przyjrzymy się dziś bliżej najnowszej grze w katalogu wydawnictwa Fox Games, jaką jest Karmaka. To taktyczna gra karciana, której fabuła wciągnie nas w wędrówkę poprzez cykl życia, śmierci i reinkarnacji, której ostatecznym celem jest osiągnięcie transcendencji – najwyższej formy duchowej ewolucji.

Polskie wydanie gry różni się nieco od oryginału. Zmieniony został format pudełka, które nie jest już prostokątne, lecz kwadratowe. Zapewne jest to zabieg ze strony Fox Games mający dostosować wymiary pudełka tej gry do reszty serii tego wydawnictwa. Grafika okładki pudełka, choć bardzo ładna, nie do końca, według mnie spełnia zadanie przekazania informacji o kształcie gry. Patrząc na okładkę mam wrażenie, że jest to gra mająca coś wspólnego z przemierzaniem dziczy lub dziewiczych rejonów środkowych Stanów Zjednoczonych w XVIII wieku. Temat gry nie ma z tym jednak nic do czynienia, o czym będziecie mogli się przekonać czytając moją recenzję.

Po otwarciu pudełka nie zastaniemy w nim plastikowej wypraski, jak w oryginalnej wersji lecz papierową, którą zdobi ta sama grafika co na froncie pudełka. Osobiście uważam tą zmianę za pozytywną, gdyż grafika cieszy oko swym pięknem i zdecydowanie lepiej prezentuje się zdobiąc wnętrze pudełka niż zrobiłaby to zwykła, czarna, plastikowa wypraska. W pudełku znajdziemy niewiele elementów. Całość zamyka się jedynie instrukcją, małą planszą, jedną talią kart i arkuszem kilku żetonów do wyciśnięcia, nie wspominając o czterech „meeplach”. Wydaje mi jednak, że pomimo niewielkiej ilości elementów, będzie to całkiem grywalna pozycja.

Instrukcja gry wydana jest na gładkim papierze i zawiera wiele grafik oraz zdobień. Tekstu na pierwszy rzut oka jest wiele, ale zagłębiając się w jego lekturę szybko okazuje się, że instrukcja w bardzo przystępny i dokładny sposób wyjaśnia zasady oraz koncepcję gry.

Arkusz z żetonami – Żetonów jest niewiele, bo jedynie dwanaście przedstawiających złote pierścienie (zajmują jeden arkusz). Są one sztywne i dobrze wysztancowane dzięki czemu oddzielają się od arkusza bez obawy o ewentualne rozdarcia papieru na ich krawędziach.

Karty – W pudełku znajdziemy talię składającą się z 68 kart, w tym 64 akcji oraz 4 pomocy, na których umieszczono skrót zasad. Spędziłem sporo czasu delektując się pięknymi, impresjonistycznymi grafikami znajdującymi się na kartach. Grafiki zajmują całą ich powierzchnię , dzięki czemu ramki nie psują kompozycji pięknych obrazów. Karty mają dobrze nasycone barwy, zaokrąglone rogi oraz wykończenie typu „air cushion” – drobną siatkę rowków na całej powierzchni, dzięki której karty tasuje się o wiele łatwiej. Niestety nie są zbyt grube, przez co lepiej zabezpieczyć je koszulkami, aby nie uszkodziły się podczas tasowania.

Plansza – Ma kształt prostokąta i jest w rozmiarze przypominającym podkładkę pod mysz komputerową. Z przodu można podziwiać piękną grafikę przedstawiającą wijącą się roślinę, która formuje coś na wzór drabiny, a na jej kolejnych poziomach znajdują się różne zwierzęta: żuki, węże, wilki, małpy i postać znajdująca się u szczytu, mogącą być duchem człowieka, . Na odwrocie planszy widać ponownie dolinę z górą w tle, jak na okładce pudełka.

Pozostałe elementy – Poza wymienionymi powyżej elementami, w pudełku znajdują się dwa woreczki strunowe oraz cztery „meeple” w kolorach czerwonym, niebieskim, żółtym i zielonym. Nie ma w nich jednak nic ponad przeciętność. Nie różnią się bowiem niczym od figurek z Carcassonne i służą jedynie do oznaczania pozycji graczy na planszy.

Podsumowując, Karmaka robi piorunujące wrażenie. Gra mieści się w małym pudełku, które łatwo spakujemy do plecaka czy teczki. Żywe kolory szaty graficznej i przedstawione na kartach obrazy nie pozwalają oderwać wzroku od gry. Elementy, choć jest ich w pudełku niewiele, są solidnie wykonane i sprawiają przyjemne wrażenie, gdy trzyma się je w ręku. Pierwszą rozgrywkę zaplanowałem na dzisiejszy wieczór i już z niecierpliwością spoglądam na zegarek, odliczając minuty. Mam nadzieję, że będzie się grało równie dobrze, jak duże wrażenie sprawia wygląd elementów gry. Swoje wrażenia z rozgrywki opiszę także w pełnej recenzji, na którą serdecznie zapraszam!


Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

  • Mała ciekawostka: jeśli położycie obok siebie karty Mimikra i Symulakrum, ułoży się cały kształt kameleona 😉