• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Custodian of Mecatol Rex
  • Nasza ekipa
  • Recenzje
  • Blog
  • Felietony
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Miszmasz – kolorowy zawrót głowy !

13 grudnia 2017/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Krzysztof Szarawarski

Miszmasz! to nowa, niesamowicie dynamiczna gra Wydawnictwa Rebel, która świetnie spisze się zarówno w charakterze gry imprezowej jak i rodzinnej. Jej autorem jest Thomas Vuarchex, kojarzony z takich tytułów jak Jungle Speed czy Bugs & Co. W swoim nowym dziele połączył on elementy obu tych tytułów, efektem czego otrzymujemy grę memory z elementami zręcznościowymi, która wymagać od nas będzie pełni skupienia i dostarczy wielu emocji z rozgrywek!

Ręka szybsza od oka

Lubię nowe tytuły, które wnoszą coś nowego do z pozoru wyeksploatowanych gatunków gier planszowych. Miszmasz zdecydowanie jest taką właśnie grą. Naszym celem jest bowiem zbieranie par identycznych kart, jak w grze memory, ale rozgrywce dreszczyku emocji dodaje jej kompetytywny charakter. Gracze wykładają przed siebie karty z osobistych stosów, powiększając tym samym liczbę kart dostępnych na środku przestrzeni gry. Gdy tylko pojawią się w grze dwie takie same karty, osoba która pierwsza je dostrzeże, zabiera je i umieszcza w pobliżu własnego stosu kart.  Zwycięzcą zostaje ten, kto pierwszy uzbiera pięć par. Brzmi łatwo, ale w praktyce odnajdywanie pasujących wzorów wcale do łatwych nie należy, a wręcz staje się coraz trudniejsze w miarę jak przybywa kart na stole i nigdy nie możemy mieć pewności, czy któryś z przeciwników nie skradnie posiadanych już przez nas zestawów! W tej grze trzeba się wykazać nie lada refleksem i skupieniem, ale emocje które towarzyszą grze na są mimo wszystko bardzo pozytywne. Ale po kolei…

 

Wykonanie

Gra mieści się w niewielkich rozmiarów kolorowej metalowej puszce. Jest ona bardzo poręczna i wytrzymała, więc mogę ją dać do zabawy nawet młodszej córce bez obawy, że obróci ona pudełko w perzynę. Wewnątrz znajdziemy 135 zadrukowanych obustronnie kart, katalog gier Rebel oraz niewielką broszurę z zasadami gry. Pierwszym, co rzuca się w oczy jest ogromna różnorodność wzorów na kartach. Ich stylistyka kojarzy mi się z wzornictwem lat  60. i 70.-tych ubiegłego stulecia. Grafiki kart charakteryzują ostre kontrasty oraz nietypowe, psychodeliczne wzory charakterystyczne dla epoki funku i eksperymentów z substancjami psychoaktywnymi. Część z nich nawiązuje jednak do późniejszej epoki. Znajdziemy bowiem karty przedstawiające motywy znane z gier komputerowych tj. Pac-Man czy Space Invaders, a także coś co przypomina ciasteczkowego potwora z Ulicy Sezamkowej – popularnego w latach 80-tych  programu dla dzieci. Występują także piktogramy nawiązujące do obiektów użyteczności publicznej. Liczba wzorów onieśmiela, choć z instrukcji można wyczytać że część z nich pojawia się na kartach tylko raz, podczas gdy inne nawet trzykrotnie, co nie pozostaje bez znaczenia dla samej rozgrywki.

Karty są jednak dosyć cienkie i zdarzyło nam się w trakcie rozgrywek wygiąć dosyć mocno kilka z nich, co związane było z zasadami, które wymagają aby kartę zagrywać od siebie, a nie do siebie przez co odruchowo wyginamy kartę aby odchylić ją w kierunku pozostałych uczestników gry. Z początku nie mogłem się też oprzeć wrażeniu, że są one zbyt małe. W trakcie rozgrywki szybko okazało się jednak, że po kilku okrążeniach kart na stole jest sporo, więc niewielki ich rozmiar sprzyja ogarnięciu wzrokiem całego pola gry. Już sama miriada wzorów obecnych na stole stanowi wyzwanie dla oka. Gdyby więc karty były większe, grałoby się o wiele ciężej, a oko z pewnością szybciej by się męczyło od wyszukiwania wzorów na większej przestrzeni, więc ostatecznie uważam rozmiar kart za odpowiedni, mimo że w pudełku spokojnie zmieściłyby się także w większym formacie.

 

Zasady i rozgrywka

Dołączona do gry instrukcja to niewielka, składana w harmonijkę broszura z której raptem w kilka chwil dowiemy się o przepisach obowiązujących w grze. Gra zawiera trzy tryby rozgrywki: rywalizację, grę zespołową oraz kooperację.

Podstawowym trybem jest rywalizacja. Rozgrywkę rozpoczynamy od rozdania każdemu uczestnikowi mniej więcej takiej samej ilości kart, które ułożone w stos umieszcza przed sobą. W trakcie gry, która przebiega zgodnie ze wskazówkami zegara,  gracze wykładają po jednej karcie ze swoich stosów, odwracając je tak, aby w pierwszej kolejności były widoczne dla przeciwników i umieszczają w polu gry pomiędzy graczami. Gdy tylko ktoś zauważy dwie karty o identycznym wzorze, kładzie na nich palce. Obowiązuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”, a o tym kto zbierze ze stołu dany układ kart zależy wyłącznie od spostrzegawczości oraz refleksu.

Początkowo z łatwością znajdujemy pasujące do siebie wzory, ale z czasem wyłożonych na stole kart jest na tyle dużo, że wzory mogą zacząć nam się mieszać, gdyż część z nich jest do siebie łudząco podobna (dokładnie jak w Jungle Speed). W przypadku pomyłki gracz straci jedną z wcześniej zdobytych par kart. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że w grze biorą udział wszystkie karty – nawet te, które znajdują się już w parach przed graczami, jak i te z wierzchu talii każdego gracza. Wprowadza to dodatkowy aspekt rywalizacji i negatywnej interakcji, gdyż ktoś bardziej spostrzegawczy może dopasować wzór ze stołu z układem dwóch kart leżących naprzeciw jednego z graczy, a następnie zabrać wszystkie trzy karty i umieścić we własnym polu gry. Cały czas bacznie obserwujemy więc stół w poszukiwaniu par, a także kart pasujących do już posiadanych przez nas zestawów.

Znajdując się w szerszym gronie znajomych lub rodziny możemy zagrać w trybie gry zespołowej. Różni się on tym, że gracze dzielą się na dwie drużyny, a rozgrywka przebiega w ten sam sposób co przy grze rywalizacyjnej. Różnica polega jednak na tym, że do gry używamy tylko jednej ręki i gdy dostrzeżemy na stole jakiś zestaw, kładziemy na nim palec, a inny gracz z naszej drużyny musi odnaleźć bez naszej pomocy drugą kartę i położyć na niej palec aby zebrać zestaw.

Tryb kooperacji z kolei wprowadza grę na czas. W trybie tym układamy wszystkie karty w jeden stos, a gdy wszyscy rozsiądą się już wygodnie, włączamy stoper i rozsypujemy wszystkie karty na stole. Od tej chwili gracze mają dokładnie 60 sekund na utworzenie jak największej ilości zestawów składających się z 2 lub 3 identycznych kart. Wariant ten wymaga od nas najwyższych pokładów skupienia i dobrego refleksu. Gdy czas dobiegnie końca, gracze podliczają punkty. Za każdy układ składający z dwóch kart gracz otrzyma 1 punkt a za zestaw 3 identycznych wzorów – dwa punkty. Wspólnie uzyskany wynik porównujemy z tabelą punktacji, aby sprawdzić jak nam poszło. Zwiększa to więc regrywalność, gdyż możemy konkurować o coraz lepsze wyniki z każdą kolejną rozgrywką. Jako alternatywę w wariant ten możemy rozegrać w formie rywalizacji, gdzie wygrywa ten gracz z największym wynikiem za indywidualnie zebrane wzory.

 

Tato, jeszcze raz, jeszcze raz !

Nie jestem fanem gier imprezowych, dlatego Miszmasz postrzegam głównie jako grę do rozgrywek z rodziną w domowym zaciszu. Jako taka, spisał się on doskonale, choć nie wątpię że będzie to także hit imprezowych spotkań tej zimy. Jest to zwariowana gra, która ma nieskomplikowane zasady, a jej liczne tryby rozgrywki pozwalają dopasować styl gry do naszych upodobań.

Miszmasz to elegancka w swej prostocie gra w której losowość dociągu kart odgrywa kluczową rolę. Elementy te nie stanowią jednak wady gry, co jej zaletę. Dzięki nim autor zaserwował nam odświeżoną wersję gry memory, w której nie będziemy się wstydzili wyciągać na imprezie. Jeśli chodzi o rozgrywki rodzinne, gra zdała najważniejszy egzamin – po skończonej rozgrywce dzieci głośno domagały się kolejnych partii, a w ich trakcie głośno śmiały się, ilekroć pojawiła się okazja do zabrania komuś układów kart sprzed nosa.

Dzięki prostym zasadom, atrakcyjnej szacie graficznej oraz solidnemu wykonaniu gra sprawdzi się jako filler podczas spotkań towarzyskich, jako główny punkt wieczoru na imprezie oraz w wielu innych sytuacjach. Jest to też bardzo mobilna gra dzięki swym niewielkim rozmiarom, więc bez problemu zabierzemy ją ze sobą np. do parku i na plażę gdzie nie powinniśmy mieć problemu zachęceniem do gry nawet obcych ludzi. Zasady można wyjaśnić w niespełna minutę a na jednej partii na pewno się nie skończy 🙂

 

Dlaczego warto kupić Miszmasz ?

  • Posiada nieskomplikowane zasady i aż trzy tryby rozgrywki!
  • Rozgrzeje każdą imprezę i przełamie najgrubsze lody.
  • Świetnie nadaje się do grania zarówno na imprezach jak i w rodzinnym gronie.
  • Pobudza spostrzegawczość i ćwiczy refleks.
  • Posiada syndrom „jeszcze jednej rozgrywki”.

 

Co w grze może się nie spodobać ?

  • Choć niektóre tryby pozwalają grać we dwie osoby albo nawet w pojedynkę, prawdziwe emocje zaczynają się w rozgrywkach na 4-6 osób.
  • Mocno rywalizacyjny aspekt rozgrywki może nie przypaść wszystkim do gustu. Jeśli nie spodobało się Wam Jungle Speed, są spore szanse, że ten tytuł też nie przypadnie Wam do gustu.
  • Karty mogłyby być nieco grubsze.

 


Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

 

Udostępnij
Tagi: gra karciana, gra memory miszmasz, gra miszmasz, karty miszmasz rebel, memory miszmasz, Mismasz rebel, Miszmasz, Miszmasz gra od rebela, miszmasz rebel recenzja, miszmasz recenzja, Rebel, recenzja miszmasz!, Wydawnictwo Rebel
https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/12/misz_cov.jpg 500 750 Krzysztof Szarawarski https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/07/CustodianofMecatolRex-head-3.png Krzysztof Szarawarski2017-12-13 14:54:212021-01-16 19:14:40Miszmasz – kolorowy zawrót głowy !
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Zamki Burgundii – recenzja
Castle: The Detective Card Game – recenzja
Aeon’s End – recenzja
Hanafuda – historia kwiecistej talii cz. 2
Dobry, Zły i Munchkin – recenzja
Quests of Valeria – recenzja
Bloodborne: gra karciana – recenzja
Wirus – recenzja
https://www.facebook.com/KrMSzhttps://www.instagram.com/custodianofmecatolrex/https://twitter.com/KSzarawarskihttps://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/kontakt/

Krzysztof Szarawarski
Choć wyglądam młodo, pochodzę z pokolenia, które pamięta dobrze co łączyło ołówek z kasetą magnetofonową… Albo czym w ogóle była kaseta magnetofonowa ;) Przygodę z grami planszowymi zaczynałem jak wielu, od prostych tytułów, takich jak Super Farmer, Barykady. Później przyszedł czas na Gwiezdnego Kupca i Magię i Miecz przy której spędziłem masę czasu w latach 90-tych. Po dłuższej przerwie, powróciłem do gier planszowych w 2011r.. Do powrotu przyczynił się ponownie
Talisman Magii i Miecz. Od tamtej pory gry planszowe są moim głównym hobby, którym obecnie staram się zarazić moje dzieci. Na co dzień grywam we wszystkie rodzaje gier, choć do moich ulubionych gatunków należą strategie 4x w klimacie Sci-fi oraz gry wojenne. Doceniam jednak zalety gier euro, więc będę także o nich pisał od czasu do czasu...

Custodian of Mecatol Rex

ODWIEDŹ KONIECZNIE:




NAJNOWSZE WPISY

  • 10 Days in the USA – recenzja30 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!27 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus – recenzja Kasi26 sierpnia 2019 - 15:05
  • Projekt Manhattan – recenzja28 lipca 2019 - 19:38
  • Tikal – recenzja26 lipca 2019 - 07:00
  • Testowane na dzieciach #3 – małe, szwajcarskie gry22 lipca 2019 - 07:00
  • Sojusz wykuty w lochu – pierwsze wrażenia z rozgrywki w Dungeon Alliance19 lipca 2019 - 09:57
  • Szarlatani z Pasikurowic – recenzja18 lipca 2019 - 11:01
  • Fudżi – recenzja10 lipca 2019 - 09:44
  • Small Star Empires – recenzja3 lipca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Czerwiec 20191 lipca 2019 - 12:00
  • Dungeons & Dragons 5 edycja – recenzja zestawu startowego13 czerwca 2019 - 10:47
  • Blackout Hongkong – recenzja11 czerwca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Maj 201910 czerwca 2019 - 11:50
  • Paperback – recenzja7 czerwca 2019 - 07:00

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Nasza ekipa
  • Współpraca
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • sierpień 2019 (3)
  • lipiec 2019 (8)
  • czerwiec 2019 (5)
  • maj 2019 (12)
  • kwiecień 2019 (8)
  • marzec 2019 (15)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (9)
  • grudzień 2018 (7)
  • listopad 2018 (7)
  • październik 2018 (10)
  • wrzesień 2018 (8)
  • sierpień 2018 (6)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (9)
  • maj 2018 (4)
  • kwiecień 2018 (5)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (4)
  • styczeń 2018 (10)
  • grudzień 2017 (13)
  • listopad 2017 (12)
  • październik 2017 (16)
  • wrzesień 2017 (11)
  • sierpień 2017 (13)
  • lipiec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Custodian of Mecatol Rex | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Dobry, Zły i Munchkin – recenzja Link to: Dobry, Zły i Munchkin – recenzja Dobry, Zły i Munchkin – recenzja Link to: Burning Suns – recenzja Link to: Burning Suns – recenzja Burning Suns – recenzja
Scroll to top Scroll to top Scroll to top