• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Custodian of Mecatol Rex
  • Nasza ekipa
  • Recenzje
  • Blog
  • Felietony
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Lisboa – unboxing wersji Deluxe

20 listopada 2017/3 komentarze/w Recenzja/Autor Krzysztof Szarawarski

Lisboa to najnowsza gra znanego i cenionego na całym świecie portugalskiego projektanta, Vitala Lacerdy. Miała premierę na tegorocznych targach GenCon50, choć pierwotnie została wydana za pomocą platformy Kickstarter przez Eagle-Gryphon Games,  gdzie można ją było nabyć w dwóch wersjach – limitowanej edycji Deluxe oraz normalnej, sklepowej. Poniżej prezentuje wrażenia po otwarciu bogatszej wersji Deluxe, która dzięki polskiemu dystrybutorowi, firmie Hobbity.eu ukazała się na naszym rynku w polskiej wersji językowej.

 

Lisboa jest piątą grą Lacerdy, trzecią zaś wydaną przez Eagle-Gryphon Games. Wydawnictwo to stało się nieoficjalnym domem dla portugalskiego projektanta, a edycje gier ukazujących się w serii wydawniczej cechuje bardzo wysoka jakość komponentów, nawet w wersjach sklepowych. Nie inaczej jest z Lizboną, którą wydano jak poprzednie gry autora, The Gallerist oraz Vinhos w dużym pudle z bardzo grubej tektury, dzięki czemu gry te bardzo okazale prezentują się na półce.

O czym właściwie jest Lisboa ? Jest ciężką grą w stylu Euro, która historycznie ma miejsce po wielkim trzęsieniu ziemi, które zrównało Lizbonę z ziemią w połowie XVIII wieku. Gracze będą mieli okazję poprowadzić wspólnie odbudowę miasta, która miała miejsce na przestrzeni 20 lat, a zwycięzcą zostanie ten z nich, który wykaże się największymi zasługami przy odtworzeniu miasta, co przedstawione będzie w postaci wyniku punktowego na koniec gry. Nad samymi zasadami oraz rozgrywką pochylę się w recenzji, dlatego nie napiszę wiele na ich temat tutaj. Skupię się za to na jakości wykonania komponentów gry i ogólnych wrażeniach po otwarciu pudełka.

Pudełko, jak już wspomniałem, jest dosyć spore. Jest ono zbieżne rozmiarem z pudełkiem gier The Gallerist czy Anachrony i jest bardzo ciężkie, co zwiastuje mnogość wypełniających je komponentów. W wersji Deluxe jest ich tak wiele, że pudełko nie domyka się, gdyż wypełniają je dodatki dostępne wyłącznie dla wspierających grę poprzez Kickstarter.

Graficznie, pudełko zdradza piękno kryjącej się w nim gry, której styl wizualny oparto na azulejos – tradycyjnych płytkach ceramicznych, na których przedstawiano motywy codziennego życia mieszkańców lub wykwintne wzory dekoracyjne, a które są niemal nierozłącznie kojarzone z Lizboną i zdobią jej liczne zabytki. Za oprawę graficzną odpowiada Ian I’Toole, utalentowany artysta którego rzemiosło można podziwiać w wielu grach planszowych, m.in. w opisywanej przeze mnie niegdyś Nemo’s War (tu znajdziecie unboxing, a tu recenzję), gdzie oddał wiernie klimat wiktoriańskich czasów, ilustrując grę na wzór obrazów w książkach z tamtego okresu.

Po otwarciu pudełka znajdziemy w nim dwa zestawy instrukcji oraz pomocy gracza w językach polskim i angielskim. Pomoc gracza zaskoczyła mnie w szczególności, gdyż nie spodziewałem się, że zastanę małą książeczkę, która wygląda jak skrót zasad głównej instrukcji. Po lekturze okazało się, że na 8 stronach zawarto opisy działania licznych żetonów występujących w grze. Instrukcja wydana jest na gładkim papierze kredowym. Zasady gry wyłożono na łącznie 23 stronach, nie licząc okładki, a większość opisów bogato ilustrują grafiki z przykładami wykonywanych akcji. Niestety, w polskiej wersji instrukcji oraz pomocy gracza znajduje się wiele błędów w tłumaczeniu, czasami dosyć poważnych, wypaczających działanie opisywanych zasad czy elementów gry. Wydawnictwo Hobbity.eu zadeklarowało jednak, że podejmie się ponownego przetłumaczenia instrukcji oraz dostarczy ją wraz z kartami pomocy do wszystkich osób, które zakupiły polską wersję gry. W chwili gdy piszę te słowa, deklaracja ta wciąż nie została zrealizowana, pomimo upływu kilku tygodni od premiery gry. Wersja Deluxe zawiera także dwie dodatkowe ulotki na których umieszczony został opis dodatkowych elementów jak i zasady do rozgrywki jednoosobowej.

Kolejnym elementem jaki zastaniemy po otwarciu wieczka pudełka jest ogromnych rozmiarów plansza, obok której nie sposób przejść obojętnie. Jest bardzo bogato ilustrowana w stylu azulejos. Składa się z dwóch głównych sekcji – lewej, po której znajdziemy portrety szlachty z którą przyjdzie graczom wchodzić w interakcję w trakcie gry oraz prawej strony na której w dosyć abstrakcyjny sposób przedstawiono teren śródmieścia, na którym gracze stawiać będą w trakcie gry budynki przybliżające ich do zwycięstwa. Poza planszą główną znajdziemy także mniejszą planszetkę dostępną tylko w wersji Deluxe, na której ułożymy karty dekretów oraz zaślepkę pozwalającą zakryć część pól śródmieścia w grze wariancie dla dwóch graczy. Wszystkie te elementy wykonano z grubej tektury i ładnie prezentują się one po rozłożeniu. Plansze są także zadrukowane z drugiej strony, co jest miłym akcentem.

Wszystkie żetony w grze znajdują się na łącznie czterech wypraskach, niewiele mniejszych od samego pudełka. Są one bardzo grube, zrobione z blisko 3mm lakierowanej tektury. Co prawda na moim egzemplarzu wszystkie żetony były prawidłowo wysztancowane, aczkolwiek niektórzy gracze narzekali na przesunięcia nadruku. Dwa dodatkowe arkusze zawierają żetony dostępne w wersji Deluxe, pozwalające na zmianę premii na polach śródmieścia, co ma wprowadzić większą różnorodność do rozgrywek.

Jak na tak dużą grę przystało, organizacja stanowi bardzo ważny aspekt przygotowania do gry. W związku z tym znajdziemy w pudełku bardzo dobrą wypraskę, składającą się z kilku elementów. Dla osób, które miały wcześniej styczność z grami Vitala Lacerdy, które wydaje Eagle-Gryphon Games nie jest to nowość, lecz nowi nabywcy na pewno będą pod niemałym wrażeniem porządku jaki wprowadzają liczne komory oraz wyjmowane tacki w których możemy wygodnie przechowywać znaczniki. Wadą wypraski jest to, że nie zmieścimy w niej kart zabezpieczonych protektorami.

Jak na typową grę euro przystało, Lisboa zawiera sporo drewnianych znaczników i figurek urzędników, które w wersji Deluxe przedstawiono jako popiersia szlachty. Część tych elementów będziemy przechowywać w dwóch materiałowych woreczkach, z których dolosowywane będą w trakcie gry. Zmienione w wersji Deluxe są także niektóre znaczniki pomocnicze, służące do zaznaczania różnych statystyk w trakcie gry.

Nie wszystkie znaczniki będą jednak umieszczane na planszy. Sporą część z nich gracze umieszczać będa na rozbudowanych planszetkach. Zawierają one zagłębienia, w których mieszczą się niektóre ze znaczników oraz specjalne otworzy na spodzie, dzięki którym będziemy mogli wsunąć zagrywane podczas gry karty. Przed pierwszą rozgrywką trzeba jednak oderwać zbędne zaślepki znajdujące się na odwrocie plansz.

Nie mniej ważnym elementem są dwie talie kart. Większe, w standardowym rozmiarze karty służą do zagrywania akcji w trakcie gry. Mniejsze z kolei to dekrety, które pozwalają na koniec gry zdobyć dodatkowe punkty zwycięstwa, jeśli graczowi uda się spełnić wskazany na nich warunek. Karty wykonano ze sztywnej tektury i posiadają powierzchnię imitującą płótno. Niestety, rewersy kart zdradzają niewielkie przesunięcie względem osi karty, co może psuć odbiór estetyczny i nie powinno mieć miejsca w produkcie kosztującym blisko pięćset złotych. Wersja Deluxe zawiera dodatkowo talie oznaczone literami „A” i „B”, które służą do nauki gry dla początkujących. Odkrywając jedną z nich co turę, ujawniamy czynność, którą gracze powinni wykonać w danej turze, aby w ten sposób nauczyć się kolejności działań.

Na koniec zdjęcie w towarzystwie The Gallerist, pozwalające porównać obie gry i ich rozmiar.


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

Udostępnij
Tagi: Eagle-Gryphon Games, Lisboa, Unboxing, Vital Lacerda
https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/11/lisb_unbox.jpg 500 750 Krzysztof Szarawarski https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/07/CustodianofMecatolRex-head-3.png Krzysztof Szarawarski2017-11-20 12:00:202021-01-16 19:14:49Lisboa – unboxing wersji Deluxe
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Unboxing A Wing and a Prayer: Bombing the Reich
Pax Magnifica… – unboxing Twilight Imperium 4
Bloodborne: gra karciana – unboxing
Karmaka – unboxing
V Commandos – unboxing
Star Trek Ascendancy – unboxing [ENG]
Twilight of the Gods: Age of Revelation – unboxing
Zmiennicy – foto unboxing
https://www.facebook.com/KrMSzhttps://www.instagram.com/custodianofmecatolrex/https://twitter.com/KSzarawarskihttps://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/kontakt/

Krzysztof Szarawarski
Choć wyglądam młodo, pochodzę z pokolenia, które pamięta dobrze co łączyło ołówek z kasetą magnetofonową… Albo czym w ogóle była kaseta magnetofonowa ;) Przygodę z grami planszowymi zaczynałem jak wielu, od prostych tytułów, takich jak Super Farmer, Barykady. Później przyszedł czas na Gwiezdnego Kupca i Magię i Miecz przy której spędziłem masę czasu w latach 90-tych. Po dłuższej przerwie, powróciłem do gier planszowych w 2011r.. Do powrotu przyczynił się ponownie
Talisman Magii i Miecz. Od tamtej pory gry planszowe są moim głównym hobby, którym obecnie staram się zarazić moje dzieci. Na co dzień grywam we wszystkie rodzaje gier, choć do moich ulubionych gatunków należą strategie 4x w klimacie Sci-fi oraz gry wojenne. Doceniam jednak zalety gier euro, więc będę także o nich pisał od czasu do czasu...

Custodian of Mecatol Rex

ODWIEDŹ KONIECZNIE:




NAJNOWSZE WPISY

  • 10 Days in the USA – recenzja30 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!27 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus – recenzja Kasi26 sierpnia 2019 - 15:05
  • Projekt Manhattan – recenzja28 lipca 2019 - 19:38
  • Tikal – recenzja26 lipca 2019 - 07:00
  • Testowane na dzieciach #3 – małe, szwajcarskie gry22 lipca 2019 - 07:00
  • Sojusz wykuty w lochu – pierwsze wrażenia z rozgrywki w Dungeon Alliance19 lipca 2019 - 09:57
  • Szarlatani z Pasikurowic – recenzja18 lipca 2019 - 11:01
  • Fudżi – recenzja10 lipca 2019 - 09:44
  • Small Star Empires – recenzja3 lipca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Czerwiec 20191 lipca 2019 - 12:00
  • Dungeons & Dragons 5 edycja – recenzja zestawu startowego13 czerwca 2019 - 10:47
  • Blackout Hongkong – recenzja11 czerwca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Maj 201910 czerwca 2019 - 11:50
  • Paperback – recenzja7 czerwca 2019 - 07:00

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Nasza ekipa
  • Współpraca
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • sierpień 2019 (3)
  • lipiec 2019 (8)
  • czerwiec 2019 (5)
  • maj 2019 (12)
  • kwiecień 2019 (8)
  • marzec 2019 (15)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (9)
  • grudzień 2018 (7)
  • listopad 2018 (7)
  • październik 2018 (10)
  • wrzesień 2018 (8)
  • sierpień 2018 (6)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (9)
  • maj 2018 (4)
  • kwiecień 2018 (5)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (4)
  • styczeń 2018 (10)
  • grudzień 2017 (13)
  • listopad 2017 (12)
  • październik 2017 (16)
  • wrzesień 2017 (11)
  • sierpień 2017 (13)
  • lipiec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Custodian of Mecatol Rex | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Twilight Imperium 4 – wrażenia po pierwszej rozgrywce Link to: Twilight Imperium 4 – wrażenia po pierwszej rozgrywce Twilight Imperium 4 – wrażenia po pierwszej rozgrywce Link to: Spartanie nie pytają, ilu jest wrogów, lecz gdzie się znajdują – recenzja gry Omen: A Reign of War Omega Edition Link to: Spartanie nie pytają, ilu jest wrogów, lecz gdzie się znajdują – recenzja gry Omen: A Reign of War Omega Edition Spartanie nie pytają, ilu jest wrogów, lecz gdzie się znajdują – recenzja...
Scroll to top Scroll to top Scroll to top