Lisboa – unboxing wersji Deluxe

Lisboa to najnowsza gra znanego i cenionego na całym świecie portugalskiego projektanta, Vitala Lacerdy. Miała premierę na tegorocznych targach GenCon50, choć pierwotnie została wydana za pomocą platformy Kickstarter przez Eagle-Gryphon Games,  gdzie można ją było nabyć w dwóch wersjach – limitowanej edycji Deluxe oraz normalnej, sklepowej. Poniżej prezentuje wrażenia po otwarciu bogatszej wersji Deluxe, która dzięki polskiemu dystrybutorowi, firmie Hobbity.eu ukazała się na naszym rynku w polskiej wersji językowej.

 

Lisboa jest piątą grą Lacerdy, trzecią zaś wydaną przez Eagle-Gryphon Games. Wydawnictwo to stało się nieoficjalnym domem dla portugalskiego projektanta, a edycje gier ukazujących się w serii wydawniczej cechuje bardzo wysoka jakość komponentów, nawet w wersjach sklepowych. Nie inaczej jest z Lizboną, którą wydano jak poprzednie gry autora, The Gallerist oraz Vinhos w dużym pudle z bardzo grubej tektury, dzięki czemu gry te bardzo okazale prezentują się na półce.

O czym właściwie jest Lisboa ? Jest ciężką grą w stylu Euro, która historycznie ma miejsce po wielkim trzęsieniu ziemi, które zrównało Lizbonę z ziemią w połowie XVIII wieku. Gracze będą mieli okazję poprowadzić wspólnie odbudowę miasta, która miała miejsce na przestrzeni 20 lat, a zwycięzcą zostanie ten z nich, który wykaże się największymi zasługami przy odtworzeniu miasta, co przedstawione będzie w postaci wyniku punktowego na koniec gry. Nad samymi zasadami oraz rozgrywką pochylę się w recenzji, dlatego nie napiszę wiele na ich temat tutaj. Skupię się za to na jakości wykonania komponentów gry i ogólnych wrażeniach po otwarciu pudełka.

Pudełko, jak już wspomniałem, jest dosyć spore. Jest ono zbieżne rozmiarem z pudełkiem gier The Gallerist czy Anachrony i jest bardzo ciężkie, co zwiastuje mnogość wypełniających je komponentów. W wersji Deluxe jest ich tak wiele, że pudełko nie domyka się, gdyż wypełniają je dodatki dostępne wyłącznie dla wspierających grę poprzez Kickstarter.

Graficznie, pudełko zdradza piękno kryjącej się w nim gry, której styl wizualny oparto na azulejos – tradycyjnych płytkach ceramicznych, na których przedstawiano motywy codziennego życia mieszkańców lub wykwintne wzory dekoracyjne, a które są niemal nierozłącznie kojarzone z Lizboną i zdobią jej liczne zabytki. Za oprawę graficzną odpowiada Ian I’Toole, utalentowany artysta którego rzemiosło można podziwiać w wielu grach planszowych, m.in. w opisywanej przeze mnie niegdyś Nemo’s War (tu znajdziecie unboxing, a tu recenzję), gdzie oddał wiernie klimat wiktoriańskich czasów, ilustrując grę na wzór obrazów w książkach z tamtego okresu.

Po otwarciu pudełka znajdziemy w nim dwa zestawy instrukcji oraz pomocy gracza w językach polskim i angielskim. Pomoc gracza zaskoczyła mnie w szczególności, gdyż nie spodziewałem się, że zastanę małą książeczkę, która wygląda jak skrót zasad głównej instrukcji. Po lekturze okazało się, że na 8 stronach zawarto opisy działania licznych żetonów występujących w grze. Instrukcja wydana jest na gładkim papierze kredowym. Zasady gry wyłożono na łącznie 23 stronach, nie licząc okładki, a większość opisów bogato ilustrują grafiki z przykładami wykonywanych akcji. Niestety, w polskiej wersji instrukcji oraz pomocy gracza znajduje się wiele błędów w tłumaczeniu, czasami dosyć poważnych, wypaczających działanie opisywanych zasad czy elementów gry. Wydawnictwo Hobbity.eu zadeklarowało jednak, że podejmie się ponownego przetłumaczenia instrukcji oraz dostarczy ją wraz z kartami pomocy do wszystkich osób, które zakupiły polską wersję gry. W chwili gdy piszę te słowa, deklaracja ta wciąż nie została zrealizowana, pomimo upływu kilku tygodni od premiery gry. Wersja Deluxe zawiera także dwie dodatkowe ulotki na których umieszczony został opis dodatkowych elementów jak i zasady do rozgrywki jednoosobowej.

Kolejnym elementem jaki zastaniemy po otwarciu wieczka pudełka jest ogromnych rozmiarów plansza, obok której nie sposób przejść obojętnie. Jest bardzo bogato ilustrowana w stylu azulejos. Składa się z dwóch głównych sekcji – lewej, po której znajdziemy portrety szlachty z którą przyjdzie graczom wchodzić w interakcję w trakcie gry oraz prawej strony na której w dosyć abstrakcyjny sposób przedstawiono teren śródmieścia, na którym gracze stawiać będą w trakcie gry budynki przybliżające ich do zwycięstwa. Poza planszą główną znajdziemy także mniejszą planszetkę dostępną tylko w wersji Deluxe, na której ułożymy karty dekretów oraz zaślepkę pozwalającą zakryć część pól śródmieścia w grze wariancie dla dwóch graczy. Wszystkie te elementy wykonano z grubej tektury i ładnie prezentują się one po rozłożeniu. Plansze są także zadrukowane z drugiej strony, co jest miłym akcentem.

Wszystkie żetony w grze znajdują się na łącznie czterech wypraskach, niewiele mniejszych od samego pudełka. Są one bardzo grube, zrobione z blisko 3mm lakierowanej tektury. Co prawda na moim egzemplarzu wszystkie żetony były prawidłowo wysztancowane, aczkolwiek niektórzy gracze narzekali na przesunięcia nadruku. Dwa dodatkowe arkusze zawierają żetony dostępne w wersji Deluxe, pozwalające na zmianę premii na polach śródmieścia, co ma wprowadzić większą różnorodność do rozgrywek.

Jak na tak dużą grę przystało, organizacja stanowi bardzo ważny aspekt przygotowania do gry. W związku z tym znajdziemy w pudełku bardzo dobrą wypraskę, składającą się z kilku elementów. Dla osób, które miały wcześniej styczność z grami Vitala Lacerdy, które wydaje Eagle-Gryphon Games nie jest to nowość, lecz nowi nabywcy na pewno będą pod niemałym wrażeniem porządku jaki wprowadzają liczne komory oraz wyjmowane tacki w których możemy wygodnie przechowywać znaczniki. Wadą wypraski jest to, że nie zmieścimy w niej kart zabezpieczonych protektorami.

Jak na typową grę euro przystało, Lisboa zawiera sporo drewnianych znaczników i figurek urzędników, które w wersji Deluxe przedstawiono jako popiersia szlachty. Część tych elementów będziemy przechowywać w dwóch materiałowych woreczkach, z których dolosowywane będą w trakcie gry. Zmienione w wersji Deluxe są także niektóre znaczniki pomocnicze, służące do zaznaczania różnych statystyk w trakcie gry.

Nie wszystkie znaczniki będą jednak umieszczane na planszy. Sporą część z nich gracze umieszczać będa na rozbudowanych planszetkach. Zawierają one zagłębienia, w których mieszczą się niektóre ze znaczników oraz specjalne otworzy na spodzie, dzięki którym będziemy mogli wsunąć zagrywane podczas gry karty. Przed pierwszą rozgrywką trzeba jednak oderwać zbędne zaślepki znajdujące się na odwrocie plansz.

Nie mniej ważnym elementem są dwie talie kart. Większe, w standardowym rozmiarze karty służą do zagrywania akcji w trakcie gry. Mniejsze z kolei to dekrety, które pozwalają na koniec gry zdobyć dodatkowe punkty zwycięstwa, jeśli graczowi uda się spełnić wskazany na nich warunek. Karty wykonano ze sztywnej tektury i posiadają powierzchnię imitującą płótno. Niestety, rewersy kart zdradzają niewielkie przesunięcie względem osi karty, co może psuć odbiór estetyczny i nie powinno mieć miejsca w produkcie kosztującym blisko pięćset złotych. Wersja Deluxe zawiera dodatkowo talie oznaczone literami „A” i „B”, które służą do nauki gry dla początkujących. Odkrywając jedną z nich co turę, ujawniamy czynność, którą gracze powinni wykonać w danej turze, aby w ten sposób nauczyć się kolejności działań.

Na koniec zdjęcie w towarzystwie The Gallerist, pozwalające porównać obie gry i ich rozmiar.


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

  • Paweł Róg

    Fajny unboxing. Kiedy można spodziewać się recenzji gry?

    • Tekst recenzji jest już właściwie gotów, jeszcze tylko kilka poprawek i pójdzie do korekty. Jako że mam już zapisane na blogu teksty, które są gotowe do publikacji na ten i przyszły tydzień, recenzję Lisbony opublikuję najpóźniej do dwóch tygodni. Chyba, że będzie więcej zapytań, to puszczę tekst wcześniej, poza kolejnością 🙂

      • Paweł Róg

        Super 🙂