• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Custodian of Mecatol Rex
  • Nasza ekipa
  • Recenzje
  • Blog
  • Felietony
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Doom The Board Game second edition – recenzja

27 sierpnia 2017/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Krzysztof Szarawarski

DOOM: The Board Game to najnowsze wydanie gry planszowej opartej na znanej serii gier komputerowych o tej samej nazwie. Pierwsza edycja ukazała się w 2004 roku i była adaptacją wydanego w tym samym czasie Doom3. Poza oczywistym podobieństwem do pierwowzoru z PC, gra planszowa Doom dała początek całej serii Dungeon Crawlerów, opartych na tym samym systemie. Kolejnym bowiem tytułem wykorzystującym mechanikę Doom’a był Descent: Journeys in the Dark wydany przez FFG rok później. 

O historii gry słów kilka

DOOM: The Board Game, podobnie jego poprzednik, jest kolejną adaptacją tej samej serii gier komputerowych. Ta edycja gry opiera się jednak na odświeżonym remake’u Doom, który wziął rynek szturmem wiosną 2016 roku. Ponownie przyjdzie nam kierować poczynaniami drużyny Marines wysłanej na Marsa, aby opanować inwazję piekielnych zastępów. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Jeśli przyjrzymy się mechanice gry, nowy Doom to efekt ponad 12 lat ewolucji systemu zapoczątkowanego w 2004 roku, a później rozwijanego w obu edycjach Descenta czy Imperium Atakuje. DOOM czerpie także z pomysłów zawartych w mechanice Gears of War oraz wprowadza kilka własnych nowych rozwiązań. W związku z tym pozwolę sobie nazwać zastosowaną w tej grze mechanikę systemem Descent 3.0. Mechanizmy z w/w gier zostały bowiem splecione razem i dopracowane do tego stopnia, że otrzymaliśmy, moim zdaniem, najlepszą grę z gatunku „jeden kontra wszyscy”, jaka obecnie jest dostępna na rynku.

Zawsze podchodzę z pewną dozą rezerwy do gier robionych na licencji. Często gęsto okazuje się bowiem że są one miernymi adaptacjami nastawionymi raczej na promocję filmu, serialu, książki lub innego utworu do którego nawiązują, nie mając zbyt wiele do zaoferowania pod względem ciekawych mechanik czy samej fabuły. Także i w tym przypadku byłem pełen obaw, gdyż od wielu lat jestem fanem serii gier FPS, a w szczególności DOOM czy Quake. Nie byłem pewien, czy kiedykolwiek uda się w grze planszowej odtworzyć wrażenia i dynamikę, jaka towarzyszy rozgrywkom na PeCecie…. Cieszę się jednak, że moje obawy się nie ziściły, gdyż…

…Planszowy DOOM: The Board Game doskonale odzwierciedla naturę gry komputerowej, w której gracz (tutaj cała drużyna) przemierza ciasne korytarze, mordując liczne zastępy spawnujących się bestii z piekła rodem. DOOM wykorzystuje każdą okazję, by dać graczom możliwość spełnienia fantazji o zabijaniu potworów pochodzących z samego Piekła. Piły łańcuchowe, strzelby, karabiny konwencjonalne oraz plazmowe, a także najcięższa i najbardziej śmiercionośną broń w grze – BFG… Z takim arsenałem przyjdzie nam siać zniszczenie, a każdą z broni reprezentuje żeton oraz trzy karty okraszone grafiką zapożyczoną bezpośrednio z gry, co dodatkowo buduje klimat.

Gra w praktyce

Jak już wspomniałem, DOOM to najnowsza iteracja zasad znanych z Descent czy Imperium Atakuje. W grze nie znajdziemy klasycznych dwóch akcji dla bohatera. Zamiast tego gracze używają talii kart akcji (składa się ona z kilku kart podstawowych oraz sześciu kart broni, które wybierzemy dla naszej postaci podczas przygotowania gry). Karty te zawierają informację o ilości przysługujących punktów ruchu oraz ilości i rodzaju kości, jeśli zagramy daną kartę do ataku. Ponadto, każda karta posiada symbole: akcji głównej, akcji bonusowej oraz reakcji. W trakcie swojej aktywacji pojedynczy Marines może zagrać jedną akcję główną oraz dowolną ilość kart bonusowych. Aby zagrać reakcję, muszą zaistnieć odpowiednie warunki opisane na karcie. Zagrywając kartę, gracz może zatem wykonać opisane na niej akcje, ruch lub atak posiłkując się symbolami na karcie.

O kolejności ruchów w turze graczy decyduje talia inicjatywy. Tworzy się ją poprzez zmieszanie kart przedstawiających Marines oraz daną ilość kart z Najeźdźcą, a wszystko w oparciu o ilość graczy biorących udział w rozgrywce. Jeśli odsłonięta karta przedstawia jednego z Marines, gracz kontrolujący tę figurkę wykonuje swoje akcje jak opisano powyżej. Jeśli odkryta karta z talii inicjatywy przedstawia Najeźdźcę, ten wybiera jedną z posiadanych grup potworów, aktywuje ją, a następnie porusza i  każdą figurką należącą do tej grupy wykonuje akcje na planszy. Takie naprzemienne tury graczy trwają do momentu aż zabraknie kart w talii inicjatywy, co kończy daną rundę rozgrywki. Większość celów misji skupia się na zabiciu jak największej ilości potworów, ale występują także misje na czas, zmuszające graczy do współpracy – realizacji celu przed upływem danej ilości tur gry. Z kolei Najeźdźca na ogół musi zabić odpowiednią ilość graczy, określoną ilość razy.

DOOM: The Board Game pozwala na dwa warianty gry. Można rozegrać każdy z 12 scenariuszy osobno w trybie skirmish, czyli potyczki pomiędzy Marines a Najeźdźcą, ale można także połączyć kolejne (następujące po sobie) misje w 2 kampanie po 6 misji każda. Kampanię wygrywa ta strona, która zwycięży w większej ilość misji.

W pudełku z grą znajduje się 37 bardzo ładnie wykonanych figurek postaci i potworów. Znajdziemy tam też całą masę elementów tj. karty, żetony, kostki, instrukcje etc. Wszystkie wykonane są z należytą starannością do jakiej przyzwyczaił nas wydawca gry – Fantasy Flight Games. W pudełku znajdziemy również trzy książeczki: Learn to Play; dzięki której gracze szybko nauczą się zasad, dowiedzą się, jak rozłożyć plansze i przygotować rozgrywkę; Rules Reference, czyli kompletne kompendium wiedzy zawierające w sobie wszystkie zasady gry ułożone alfabetycznie wraz z odnośnikami, ilekroć jedna zasada będzie odwoływała się do innych oraz  Operations guide, w którym znajdziemy opis przygotowania i warunków zwycięstwa każdej z dostępnych misji.

Subiektywnie o Doomie

Podsumowując… Doom jest zdecydowanie udanym produktem w katalogu FFG. Rozgrywka zmusza graczy do podejmowania szybkich decyzji. Dzięki wykorzystaniu żywego przeciwnika poziom trudności gry jest wyższy w stosunku do innych (podobnych) tytułów wykorzystujących aplikację w miejsce Mrocznego Władcy/Overlorda.

Gra wynagradza osoby twardo dążące do celu, a wciska w ziemię niedzielnych graczy (tutaj widzę mocne podobieństwo do The Others). Planszowy Doom niemalże doskonale odzwierciedla atmosferę oryginału, bowiem klimat wyczuwalny jest na każdym kroku: ikonach żetonów, grafice kafli planszy, figurkach demonów znanych z gry czy choćby poprzez wykorzystanie zrzutów ekranu z gry w formie grafik na kartach.

Ciekawym smaczkiem jest pełna modułowość układu misji dzięki możliwości losowego wyboru sprzętu i broni oraz jednej z 24 dostępnych klas postaci, które na ogół zmieniają umiejętności i ilość akcji/kart na ręce gracza. Możemy także wybrać cele dla każdej misji/mapy, aby w ten sposób pokusić się o większą różnorodność przy kolejnych rozgrywkach. Dodatkowo gra w swej prostocie pozwala na tworzenie własnych misji, które można pobrać z internetu.

Zdecydowaną zaletą Doom jest zamknięty format. Fantasy Flight Games zaprojektowało grę w taki sposób, że choć możliwe jest dołączanie do niej w przyszłości rozszerzeń, pudełko, jakie otrzymujemy, zawiera wszystko, co będzie nam potrzebne do wielogodzinnych rozgrywek bez poczucia, że brakuje jakichś komponentów, czego nie można powiedzieć o innych grach projektowanych zazwyczaj z myślą o dosprzedaży kolejnych dodatków, a czasem nawet pojedynczych figurek często w cenie, w której można by kupić małą grę planszową.

 

Komu spodoba się nowy Doom ?

  • fanom gier komputerowych typu FPS, w szczególności serii Doom
  • graczom ceniących sobie klimat
  • osobom lubiącym gatunek Dungeon Crawler oraz rozgrywki typu Skirmish
  • graczom, którym zależy na dynamicznej, pełnej emocji rozgrywce
  • graczom zasiadających do stołu w 4 – 5 osobowym gronie

Najważniejsze zalety gry:

  • chyba najlepiej oddany klimat oryginału pośród gier planszowych wzorowanych na grach komputerowych;
  • porywające zwroty akcji oraz rzuty kością zapewniają sporo emocji w pozytywnym tego słowa znaczeniu;
  • bardzo ładne figurki i wysokiej jakości komponenty sprawiają, że gra wyśmienicie prezentuje się na stole;
  • zarówno drużyna Marines jak i gracz kontrolujący Najeźdźców mają do dyspozycji sporo rodzajów akcji i taktyk, dzięki którym istnieje duże pole manewru w rozgrywce. Zdarza się sporo okazji do wykonywania reakcji łańcuchowych (tzw. combosów) po każdej ze stron.

oraz jej kilka wad:

  • efekty wpływające na obniżanie puli kości Marines mogły zostać bardziej rozwinięte;
  • talia inicjatywy zapewnia dobre zróżnicowanie rozgrywki, jednakże czasami może być dewastująca dla jednej ze stron;
  • czas rozgrywki niektórych scenariuszy sięga 3 godzin, co może stanowić problem dla bardziej casualowych graczy.
  • długi czas przygotowania do gry, zwłaszcza przy tworzeniu nowej drużyny.
  • przy 2-3 graczach poziom trudności jest zdecydowanie wyższy dla gracza kontrolującego Najeźdźcę niż w rozgrywkach na 4-5 osób.

 


Tekst pierwotnie opublikowany na blogu Przy Stole


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

Udostępnij
Tagi: dla czterech graczy, Dla dorosłych, dla dwóch graczy, dla pięciu graczy, dla trzech graczy, Doom, Doom 2016, Doom gra planszowa, Doom The Board Game, Fantasy Flight Games, Galakta, gra planszowa Doom
https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/12/doom_cover.jpg 300 1050 Krzysztof Szarawarski https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/07/CustodianofMecatolRex-head-3.png Krzysztof Szarawarski2017-08-27 18:27:572021-01-16 19:15:17Doom The Board Game second edition – recenzja
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
DiceWar: Light of Dragons – recenzja
Panaceum – recenzja
Z wizytą w San Juan – recenzja gry karcianej Puerto Rico
Life always finds a way… – a review of Duelosaur Island
Gemino – recenzja
Twilight Imperium 4 – kompleksowe omówienie zmian w zasadach
Who let the dogs out !? – recenzja The Bark Side
Royals – recenzja
https://www.facebook.com/KrMSzhttps://www.instagram.com/custodianofmecatolrex/https://twitter.com/KSzarawarskihttps://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/kontakt/

Krzysztof Szarawarski
Choć wyglądam młodo, pochodzę z pokolenia, które pamięta dobrze co łączyło ołówek z kasetą magnetofonową… Albo czym w ogóle była kaseta magnetofonowa ;) Przygodę z grami planszowymi zaczynałem jak wielu, od prostych tytułów, takich jak Super Farmer, Barykady. Później przyszedł czas na Gwiezdnego Kupca i Magię i Miecz przy której spędziłem masę czasu w latach 90-tych. Po dłuższej przerwie, powróciłem do gier planszowych w 2011r.. Do powrotu przyczynił się ponownie
Talisman Magii i Miecz. Od tamtej pory gry planszowe są moim głównym hobby, którym obecnie staram się zarazić moje dzieci. Na co dzień grywam we wszystkie rodzaje gier, choć do moich ulubionych gatunków należą strategie 4x w klimacie Sci-fi oraz gry wojenne. Doceniam jednak zalety gier euro, więc będę także o nich pisał od czasu do czasu...

Custodian of Mecatol Rex

ODWIEDŹ KONIECZNIE:




NAJNOWSZE WPISY

  • 10 Days in the USA – recenzja30 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!27 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus – recenzja Kasi26 sierpnia 2019 - 15:05
  • Projekt Manhattan – recenzja28 lipca 2019 - 19:38
  • Tikal – recenzja26 lipca 2019 - 07:00
  • Testowane na dzieciach #3 – małe, szwajcarskie gry22 lipca 2019 - 07:00
  • Sojusz wykuty w lochu – pierwsze wrażenia z rozgrywki w Dungeon Alliance19 lipca 2019 - 09:57
  • Szarlatani z Pasikurowic – recenzja18 lipca 2019 - 11:01
  • Fudżi – recenzja10 lipca 2019 - 09:44
  • Small Star Empires – recenzja3 lipca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Czerwiec 20191 lipca 2019 - 12:00
  • Dungeons & Dragons 5 edycja – recenzja zestawu startowego13 czerwca 2019 - 10:47
  • Blackout Hongkong – recenzja11 czerwca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Maj 201910 czerwca 2019 - 11:50
  • Paperback – recenzja7 czerwca 2019 - 07:00

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Nasza ekipa
  • Współpraca
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • sierpień 2019 (3)
  • lipiec 2019 (8)
  • czerwiec 2019 (5)
  • maj 2019 (12)
  • kwiecień 2019 (8)
  • marzec 2019 (15)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (9)
  • grudzień 2018 (7)
  • listopad 2018 (7)
  • październik 2018 (10)
  • wrzesień 2018 (8)
  • sierpień 2018 (6)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (9)
  • maj 2018 (4)
  • kwiecień 2018 (5)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (4)
  • styczeń 2018 (10)
  • grudzień 2017 (13)
  • listopad 2017 (12)
  • październik 2017 (16)
  • wrzesień 2017 (11)
  • sierpień 2017 (13)
  • lipiec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Custodian of Mecatol Rex | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Karciane Podziemia – recenzja Link to: Karciane Podziemia – recenzja Karciane Podziemia – recenzja Link to: Poradnik planszomaniaka #2 – TOP 5 aplikacji do liczenia punktów Link to: Poradnik planszomaniaka #2 – TOP 5 aplikacji do liczenia punktów Poradnik planszomaniaka #2 – TOP 5 aplikacji do liczenia punktów
Scroll to top Scroll to top Scroll to top