Wpisy

Tajne agentki – recenzja

„Tajne agentki” przykuły moją uwagę przede wszystkim pięknymi grafikami, które nie bez powodu kojarzą się z grą „Gejsze” wszystkim, którzy mieli styczność z tym tytułem. W obie gry zagramy tylko w dwie osoby, a ilustracje zostały wykonane przez tę samą osobę – Maisherly Chan. Zadaniem tytułowych kobiet jest przechwycenie wrogich agentek posiadających prawdziwe dane wywiadowcze, podsuwanie fałszywych informacji przeciwnikowi i ucieczka przynajmniej jednej agentki z prawdziwymi danymi. Komu uda się osiągnąć jeden z tych celów, zostaje zwycięzcą. Kto wygra? Oniwaban, szpiedzy odchodzącego od władzy szoguna czy rząd Meiji i jego komórka wywiadowcza? Wybierzcie jedną ze stron konfliktu i przechylcie szalę zwycięstwa na waszą stronę! Czytaj dalej

Dead Men Tell No Tales – recenzja

Jest taka świetna gra planszowa w klimatach piratów, która pozwala wcielić się w korsarza i poczuć wiatr we włosach, grog w gardle i zew natury… Tą grą mieli być „Kupcy i korsarze”, na których byłem bardzo mocno nakręcony, po tym jak poczytałem o czym (rzekomo) jest ta gra i co (ponoć) można w niej robić. Później ją pożyczyłem, zagrałem kilka razy i zapał opadł. Na długo. Zraziłem się do gier o tematyce pirackiej, aż do momentu, kiedy zaprosiłem do siebie chłopaków z All in Games na Stark Expo w Polanicy-Zdroju. Wtedy to pokazali mi Magię Czarnego Sportu (który akurat nie polega na zakopywaniu pirackiego skarbu na czas – a szkoda!), Zaginioną (niestety nie piracką…) ekspedycję. W późniejszym czasie miałem też szansę poznać gwiazdę dzisiejszej recenzji: Czytaj dalej

Perdition’s Mouth: Abyssal Rift Revised Edition – recenzja

W ostatnich kilku latach na rynku gier planszowych można zaobserwować prawdziwy wysyp gier z gatunku dungeon crawlerów. Niestety, kolejne produkcje częstokroć powielają te same rozwiązania mechaniczne przez co nie trudno zaryzykować stwierdzeniem, że jeśli zagrało się w jednego „lochołaza”, zagrało się we wszystkie. Na pierwszy rzut oka większość gier tego gatunku różni się tylko kształtem figurek i szatą graficzną pozostałych komponentów. Do podobnych wniosków musieli dojść projektanci z fińskiego studio Dragon Dawn Productions, ponieważ w swej grze Perdition’s Mouth: Abyssal Rift użyli zupełnie innego języka, aby zobrazować procesy jakich zwykle dane nam będzie uświadczyć w grach tego gatunku, zastępując losowość generowaną przez kości rozwiązaniami rodem z gier euro. Przy tym samą grę dedykowali bardziej dojrzałemu odbiorcy za sprawą oprawy graficznej, która przywodzi na myśl światy wykreowane w horrorach spod pióra Clive’a Barkera czy H.P. Lovecrafta. Jak im to wyszło? Po odpowiedź na to pytanie zapraszam do dalszej lektury!

Czytaj dalej

Kroniki Zbrodni – recenzja

Być może część z Was wie, że Alfred Hitchcock – mistrz filmów grozy – swego czasu pisał książki.. przygodowe.. dla młodzieży. Był to cały cykl opowiadań o przygodach trzech przyjaciół: Jupitera Jonesa, Peta Crenshawa i Boba Andrewsa. Dzięki swojej dobrej koleżance z czasów młodości miałem możliwość poznać wszystkie ich perypetie, za co jestem jej do dziś bardzo wdzięczny. A dlaczego o tym w ogóle wspominam? Bo ów cykl nosił wspólny tytuł „Przygody trzech detektywów”, a ja ostatnio miałem okazję zagrać w tytuł, w którym znów poczułem się jakbym miał te -naście lat i był członkiem tamtej paczki. I nie jest to „Detektyw” od Portalu… 😉

Czytaj dalej

Zoar – recenzja

Pewnego dnia na screenach w internecie zobaczyłem okładkę Zoar. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Raczej dostrzegłem w niej coś co mnie zafascynowało. Choć grafika, która próbuje nas skusić jest na wskroś minimalistyczna to ma w sobie niezaprzeczalny urok. Bliski wschód, wielbłądy, karawany, pustynie i opowieści o odległych czasach – tyle wyczytałem z pudełka. Szybko sięgnąłem do internetowych galerii przywołując kilka zdjęć z rozgrywki. Znalazłem tam fajnie wyglądającą planszę zbudowaną z kafli i poukładane na niej dużo meepli. Tym, co w szczególności przykuło moja uwagę były drewniane znaczniki naszych podwładnych, na których ustawialiśmy kolejne drewienka symbolizujące sejmitary, kilofy czy zwoje. Wyobraźnia zapracowała, podpowiadając mi ciekawe mechaniki, gdzie decydujemy o rolach naszych podwładnych przydzielając im konkretne narzędzia. Więcej nie potrzebowałem. Niedługo później pudełko z grą znalazło się u mnie na stole. Czytaj dalej

DiceWar: Light of Dragons – recenzja

DiceWar: Light of Dragons to strategiczna gra kościana dla dwóch graczy, w której uczestnicy jako przywódcy rywalizujących ze sobą frakcji starali się będą przejąć kontrolę nad krainą, o władanie której staną do zaciekłej konfrontacji na polu bitwy. Mając do dyspozycji sześć gatunków fantastycznych stworów będą musieli stoczyć zaciekły bój, w którym o zwycięstwie przesądzi nie siła, lecz odpowiednia taktyka i umiejętne wykorzystanie posiadanych jednostek. Wyobraźcie sobie Szachy fantasy z jednostkami, które możecie ulepszać, specjalnymi umiejętnościami i systemem punktacji. Brzmi ciekawie?

Czytaj dalej

Battle for Rokugan – recenzja

Bitwa o Rokugan to dosyć prosta w swych założeniach gra z jeszcze prostszą mechaniką. Nie znajdziemy w niej kilkudziesięciu przepięknie odlanych, dużych figurek czy innych elementów, które stanowią nieodzowny element (a niejednokrotnie tylko ozdobnik) wielu innych współczesnych gier. Niemniej jednak, jej zasady da się wyjaśnić w kilka minut, a do rozgrywki możemy zasiąść z każdym, niezależnie od tego czy jest początkującym graczem czy zaprawionym w bojach strategiem i stoczyć zapadające w pamięć bitwy klanów o panowanie nad wzorowaną na feudalnej Japonii krainą. Czy z pomocą minimalistycznych komponentów i prostych zasad wydawnictwo Fantasy Flight Games jest w stanie rzucić wyzwanie konkurencyjnemu Rising Sun, któremu przyświeca cały blichtr Kickstarter’owego splendoru, aby powalczyć o miejsce na naszych stołach jak równy z równym? Czytaj dalej