• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Custodian of Mecatol Rex
  • Nasza ekipa
  • Recenzje
  • Blog
  • Felietony
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Gra miesiąca – Marzec 2019

1 kwietnia 2019/0 Komentarze/w Felietony/Autor Krzysztof Szarawarski

Przyszedł czas na kolejne podsumowanie miesiąca. Redakcja nie próżnowała i w marcu u każdego z nas lądowała na stole spora ilość gier. Czy były to jednak nowości czy powroty do starych, dobrych gier? 


 

Paweł Dołęgowski – Na Skrzydłach

Jak co roku, wreszcie nastała wiosna, która zamiast powoli przyczłapać w kaloszach, jak to ma w zwyczaju, przyleciała “Na Skrzydłach”, wraz ze 170 gatunkami dzikich ptaków. Sporo jak na nasze warunki, ale nie ma obawy, pokarmu jest pod dostatkiem. Tylko patrzeć, kiedy pojawia się pierwsze jajka. Wielkanoc może być w tym roku bardzo udana!

Wprawdzie ominął mnie cały hype związany z polską premierą gry Na skrzydłach, ale kiedy wreszcie miałem chwilę czasu żeby zaznajomić się z wykonaniem i mechaniką tej gry, niezwłocznie dokonałem zakupu. Od strony wizualnej gra robi niesamowite wrażenie, jest przepięknie ilustrowana i posiada fantastyczne komponenty. Zasady są zadziwiająco proste i sprowadzają się do czterech podstawowych akcji. Tłumaczenie zajmuje kilkanaście minut a sama rozgrywka trwa około godziny.

Mechanika gry opiera się na kartach ptaków, które zagrywamy w celu zdobycia punktów, realizacji celów, kart bonusowych a także z powodu ich umiejętności. To właśnie umiejętności ptaków stanowią o sile rozgrywki i regrywalności, a ta wydaje się naprawdę ogromna. Różne akcje i cechy ptaków, zmienne warunki punktowania, duży wybór celów do realizacji oraz możliwość tworzenia kombosów, to prosty przepis na sukces.

Nie ma dwóch takich samych rozgrywek, każda jest inna, ciekawa, niezwykle emocjonująca i wyrównana. Różnice punktowe z kolei niewielkie. Pomimo lekkiego tematu i prostej mechaniki, Na Skrzydłach daje duże możliwości strategiczne i jest dość wymagająca. Dla mnie to jedno z największych pozytywnych zaskoczeń tego roku. Jestem nią totalnie zauroczony.

 


 

Sylwia Smolińska – Pokój 25

Ostatnio miałam okazję obejrzeć film „Cube” z 1997 roku. Założę się, że ten klasyk zna każdy, a nawet jeśli ktoś tego nie oglądał, to na pewno o nim usłyszał. Specjalnie wybrana grupa ludzi zostaje zamknięta w dużym sześcianie, składającym się z mniejszych. Każdy taki osobny ‘pokój’ ma kilka wyjść, niektóre z nich prowadzą do bezpiecznych sześcianów, natomiast inne do pułapek. Aby się wydostać, osadzeni muszą ze sobą współpracować, ale tylko część osób wykazuje chęć do współpracy, ponieważ wśród nich czai się zdrajca… Okazuje się, że ten świetny motyw został przeniesiony do gry planszowej „Pokój 25”, gdyż to o niej mowa. Jest grą semi-kooperacyjną przeznaczoną dla maksymalnie sześciu osób, w której gracz wciela się w postać jednego z więźniów. Cel jest prosty – musisz przetrwać i nie dać się zaskoczyć i zabić. Gra posiada aż pięć różnych trybów rozgrywki, co wpływa pozytywnie na regrywalność tytułu. Możemy między innymi rywalizować z innymi więźniami, kooperować, współpracować drużynowo, a nawet spróbować swoich sił w wersji solo. Moim ulubionym jest tryb podejrzliwości, czyli gra z motywem ukrytego zdrajcy. Akcje są bardzo proste i stanowią kalkę filmu. Gracze w swojej turze wykonują dwie akcje, wybierając: poruszenie się do sąsiedniego pokoju lub jego podejrzenie, wypchnięcie innego więźnia, sterowanie, czyli przesunięcie jednego z pięciu rzędów kafli tworzących planszę. W ten sposób kafle pokoi będą się przemieszczać, zupełnie tak jak w filmie. Pamiętacie, kiedy każda z postaci w ekranizacji miała do odegrania swoją rolę? Jedna osoba była lekarzem, inna okazała się być świetnym matematykiem. Gracze w „Pokoju 25” również będą mogli poczuć się wyjątkowo, a to za sprawą specjalnej zdolności przypisanej do każdej postaci w grze. W ogólnym odbiorze rozgrywka jest bardzo klimatyczna, dodatkowym elementem wprowadzającym adrenalinę, jest odliczanie rund, ponieważ jesteśmy ograniczeni czasowo. „Pokój 25” w połączeniu z odpowiednią muzyką przeniesie was do wymiaru znanego z filmu „Cube”, a krótki czas rozgrywki zachęci do rozpoczęcia nowej partii.

 


 

Katarzyna Satława – Lorenzo il Magnifico

W marcu miałam mało czasu na granie. W takich sytuacjach mam problem, którą grę rozłożyć na stole. Z jednej strony lubię skomplikowane eurogry, które zajmują 2-5 godzin. Z drugiej strony nie mam ani tyle czasu ani siły, a chciałabym mimo wszystko pograć w coś cięższego niż rodzinne tytuły. I tu pojawia się gra, którą poznałam całkiem niedawno i najchętniej po nią sięgałam w ostatnich tygodniach – „Lorenzo il Magnifico”. Szczerze mówiąc, nie miałam w ogóle zamiaru jej poznawać. Wiem, że wielu osobom podoba się oprawa graficzna tej gry, ale dla mnie samo pudełko jest jednym z brzydszych jakie widziałam, a już na pewno najbrzydsze na mojej półce. W najlepszym przypadku przypomina mi stary, zniszczony dywam lub zasłonę. Plansza i postaci są niewiele lepsze i kompletnie do mnie nie przemawiają. Jednak przypadkiem gra trafiła pod mój dach i miałam w niedalekiej przyszłości wytłumaczyć innym jej zasady, więc wzięłam się niechętnie za instrukcję. Po jej przeczytaniu, rozłożeniu wszystkiego i rozegraniu pierwszej rozgrywki wiedziałam, że gra zostaje u mnie. Znalazła swoje miejsce na mojej półce i wątpię, żeby z niej zniknęła.

W grze „Lorenzo il Magnifico” wysyłamy członków naszego rodu, aby wykonywali różne zadania, np. zdobyli nowego sługę lub wybudowali budynek. Naszym celem jest uzyskanie sławy w renesansowej Florencji, porównywalnej do rozgłosu, jaki zdobyła tytułowa postać – Wawrzyniec Wspaniały. Mamy wiele ścieżek do wygranej, a regrywalność jest naprawdę spora. Mimo że w grze występują trzy kości, które co rundę określają nam wartość danego członka rodu, nie ma w niej praktycznie żadnej losowości. Nawet wykładane losowo karty będą pojawiały się w innej kolejności, ale ostatecznie wszystkie pojawią się na planszy. Tak więc zwycięstwo zależy tylko i wyłącznie od nas.

Niestety niewiele znajdziemy tu klimatu lub powiązań mechaniki z tematem. Są małe smaczki, jak widmo ekskomuniki, którą Wawrzyniec rzeczywiście został obłożony przez papieża, jeżeli nie zdobędziemy odpowiedniej ilości punktów wiary, ale gra mogłaby być o czymkolwiek i działałaby tak samo. Przez całą rozgrywkę myślę o optymalnych ruchach, zbieraniu dobrych kart i zajęciu danego miejsca jako pierwszy gracz, a nie o Florencji i sławie. I ta oprawa graficzna, o której wspominałam wcześniej… Mimo braku tylu cech, które cenię w planszówkach, „Lorenzo il Magnifico” stoi na mojej półce. Dlaczego? Bo to po prostu świetna gra. Proste zasady w wymagającej myślenia grze, dużo możliwości oraz dodatkowy wariant dla zaawansowanych graczy. I to coś, co ciężko nazwać, ale przywołuje nas do siebie, a my z radością się temu poddajemy i po raz kolejny wyciągamy „Lorenzo” na stół.

 


 

Paweł Imperowicz – Bajkogra: Żółw i Zając

Marzec obfitował w wiele gier, które przemknęły przez mój stół. Było trochę nowości, trochę kotletów i kilka gier, które nigdy się nie starzeją. Stąd też mój typ na grę, którą chciałbym wyróżnić w marcu zmieniał się kilkakrotnie, a ostateczny wybór okazał się nieco przewrotny i zapewne niejednego z Was zdziwi.

W marcu największym “wzięciem” cieszyła się u mnie Bajkogra: Żółw i Zając. Poczekajcie, nie scroll`ujcie tekstu i dajcie mi szansę by się wytłumaczyć. Dużo czasu spędziłem w tym miesiącu indoktrynują syna – właściwie było jak co miesiąc, wiecie, Antek nie ma ze mną lekko i musi lubić gry. Staram się testować z nim sporo tytułów skierowanych do jego grupy wiekowej, bo czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci.

Żółw i Zając to urocza gra wyścigowa, w której zwierzątka ścigają się by jak najszybciej dotrzeć do mety. Wykonanie to najwyższa półka, wszystko jest kolorowe i ślicznie narysowane, a takie elementy jak trójwymiarowe podium, drewienka przypominające kształtem zwierzęta czy modularna trasa, którą możemy dowolnie układać, tylko pogłębiają frajdę z zabawy. Jako gracze nie bierzemy bezpośredniego udziału w wyścigu, lecz obstawiamy, które ze zwierzątek wygra, a w toku rozgrywki zagrywamy odpowiednie karty wspieramy naszych ulubieńców. Zwierzęta biegną jednak w różnym tempie i każde podlega nieco innym zasadom. Dla przykładu wilk potrafi wyć, co paraliżuje pozostałych uczestników wyścigu, a płochliwa owca pędzi zawsze o jedno pole więcej niż wynika to z zagranych kart.

Dzieciaki bawią się przy grze przednio i kiedy futrzaki zbliżają się do mety można poczuć emocje, które kłębią się nad stołem. Żółw i Zając ma na tyle proste zasady, że przy minimalnej pomocy rodziców może w niego zagrać nawet czterolatek, z kolei starszym uczestnikom ta nietypowa Bajkogra pozwala pokombinować przy zagrywaniu kart i blefowaniu na kogo tak naprawdę stawiamy.

Zrobiłem eksperyment i zabrałem tę zabawną pozycję na poważne granie. Jako filler dała radę i pyknęliśmy bodaj trzy partie nim usiedliśmy do czegoś cięższego. Jeśli Wam i waszym pociechom siadły gry pokroju Przebiegłych Wielbłądów czy Pędzących Żółwi z pewnością powinniście dać Szansę Żółwiowi i Zającowi. Więcej o grze napiszę już niebawem w kolejnej części cyklu “Testowane na dzieciach” (pierwszy artykuł z tej serii znajdziecie tutaj).

 

A jakie gry królowały na Waszych stołach? Koniecznie dajcie nam znać w komentarzu poniżej! 😉

 

 


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, zajrzyjcie koniecznie na moje fanpage’e na:

       

Udostępnij
Tagi: Felieton, Gra miesiąca
https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2019/03/gotm_mar2019_cover.jpg 375 666 Krzysztof Szarawarski https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/07/CustodianofMecatolRex-head-3.png Krzysztof Szarawarski2019-04-01 09:00:242021-01-16 19:13:25Gra miesiąca – Marzec 2019
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Gra miesiąca – Kwiecień 2019
Gra miesiąca – Czerwiec 2019
Wywiad z Michałem Meiserem, autorem Epic Naval Battles
Odległe Słońca – historia Twilight Imperium cz. 1
Testowane na dzieciach #2 – Szybko, edukacyjnie i ze zwierzętami
Gra miesiąca – styczeń 2019
Gra miesiąca – Maj 2019
Gra miesiąca – Luty 2019
https://www.facebook.com/KrMSzhttps://www.instagram.com/custodianofmecatolrex/https://twitter.com/KSzarawarskihttps://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/kontakt/

Krzysztof Szarawarski
Choć wyglądam młodo, pochodzę z pokolenia, które pamięta dobrze co łączyło ołówek z kasetą magnetofonową… Albo czym w ogóle była kaseta magnetofonowa ;) Przygodę z grami planszowymi zaczynałem jak wielu, od prostych tytułów, takich jak Super Farmer, Barykady. Później przyszedł czas na Gwiezdnego Kupca i Magię i Miecz przy której spędziłem masę czasu w latach 90-tych. Po dłuższej przerwie, powróciłem do gier planszowych w 2011r.. Do powrotu przyczynił się ponownie
Talisman Magii i Miecz. Od tamtej pory gry planszowe są moim głównym hobby, którym obecnie staram się zarazić moje dzieci. Na co dzień grywam we wszystkie rodzaje gier, choć do moich ulubionych gatunków należą strategie 4x w klimacie Sci-fi oraz gry wojenne. Doceniam jednak zalety gier euro, więc będę także o nich pisał od czasu do czasu...

Custodian of Mecatol Rex

ODWIEDŹ KONIECZNIE:




NAJNOWSZE WPISY

  • 10 Days in the USA – recenzja30 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!27 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus – recenzja Kasi26 sierpnia 2019 - 15:05
  • Projekt Manhattan – recenzja28 lipca 2019 - 19:38
  • Tikal – recenzja26 lipca 2019 - 07:00
  • Testowane na dzieciach #3 – małe, szwajcarskie gry22 lipca 2019 - 07:00
  • Sojusz wykuty w lochu – pierwsze wrażenia z rozgrywki w Dungeon Alliance19 lipca 2019 - 09:57
  • Szarlatani z Pasikurowic – recenzja18 lipca 2019 - 11:01
  • Fudżi – recenzja10 lipca 2019 - 09:44
  • Small Star Empires – recenzja3 lipca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Czerwiec 20191 lipca 2019 - 12:00
  • Dungeons & Dragons 5 edycja – recenzja zestawu startowego13 czerwca 2019 - 10:47
  • Blackout Hongkong – recenzja11 czerwca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Maj 201910 czerwca 2019 - 11:50
  • Paperback – recenzja7 czerwca 2019 - 07:00

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Nasza ekipa
  • Współpraca
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • sierpień 2019 (3)
  • lipiec 2019 (8)
  • czerwiec 2019 (5)
  • maj 2019 (12)
  • kwiecień 2019 (8)
  • marzec 2019 (15)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (9)
  • grudzień 2018 (7)
  • listopad 2018 (7)
  • październik 2018 (10)
  • wrzesień 2018 (8)
  • sierpień 2018 (6)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (9)
  • maj 2018 (4)
  • kwiecień 2018 (5)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (4)
  • styczeń 2018 (10)
  • grudzień 2017 (13)
  • listopad 2017 (12)
  • październik 2017 (16)
  • wrzesień 2017 (11)
  • sierpień 2017 (13)
  • lipiec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Custodian of Mecatol Rex | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Yokai: City of Crime – przedpremierowa recenzja prototypu Link to: Yokai: City of Crime – przedpremierowa recenzja prototypu Yokai: City of Crime – przedpremierowa recenzja prototypu Link to: Panaceum – recenzja Link to: Panaceum – recenzja Panaceum – recenzja
Scroll to top Scroll to top Scroll to top