Wpisy

Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!

Wirusy w naturze odznaczają się wysoką odpornością na szczepionki, przez co skuteczna walka z nimi opiera się na przeciwdziałaniu ich zdolnościom adaptacyjnym. Nie inaczej jest z bakteriami z popularnej gry Fabryki Kart Trefl-Kraków Sp. z o.o. „Wirus”, której rozszerzenie, Wirus! 2: Ewolucja niedawno trafiło na półki sklepowe. Co nowego wprowadza ono do rozgrywki? Czytajcie dalej aby się przekonać! Czytaj dalej

Wirus – recenzja Kasi

O „Wirusie” słyszałam, nawet gdzieś go w sklepie na półce widziałam, ale nic poza tym. Żadnych informacji ani opinii o mechanice. Na szczęście lubię małe i szybkie karcianki, więc z pozytywnym nastawieniem wzięłam do ręki pudełko i zabrałam się za czytanie instrukcji.

Czytaj dalej

Testowane na dzieciach #3 – małe, szwajcarskie gry

Kiedy zaczynałem moją przygodę z planszówkami chciałem by każda z zakupionych gier miała możliwie wielkie pudełko. Lubiłem to uczucie, gdy płacąc za grę dostawałem okazałe opakowanie, które budziło szacunek zerkających nań domowników. Czas płynął, a pudełek na półce przybywało. Z czasem jedna półka przestała wystarczać, więc szybko powstały kolejne. One jednak też się zapełniły… Zapewne nie tylko ja z czasem zrozumiałem, że choć pragnę kolejnych gier to nie będę w stanie zmieścić ich wszystkich. Jako że posiadam duszę kolekcjonera zacząłem jeszcze bardziej doceniać te produkcje, które nie mają sztucznie nadmuchanych pudełek.

Czytaj dalej

Dead Men Tell No Tales – recenzja

Jest taka świetna gra planszowa w klimatach piratów, która pozwala wcielić się w korsarza i poczuć wiatr we włosach, grog w gardle i zew natury… Tą grą mieli być „Kupcy i korsarze”, na których byłem bardzo mocno nakręcony, po tym jak poczytałem o czym (rzekomo) jest ta gra i co (ponoć) można w niej robić. Później ją pożyczyłem, zagrałem kilka razy i zapał opadł. Na długo. Zraziłem się do gier o tematyce pirackiej, aż do momentu, kiedy zaprosiłem do siebie chłopaków z All in Games na Stark Expo w Polanicy-Zdroju. Wtedy to pokazali mi Magię Czarnego Sportu (który akurat nie polega na zakopywaniu pirackiego skarbu na czas – a szkoda!), Zaginioną (niestety nie piracką…) ekspedycję. W późniejszym czasie miałem też szansę poznać gwiazdę dzisiejszej recenzji: Czytaj dalej

Dice City – recenzja

Z losowością w planszówkach bywa różnie, zazwyczaj gracze są podzieleni na dwa obozy: na tych, którzy kości się nie boją i preferują element zaskoczenia w grach, oraz na tych, którzy wolą mieć wszystko pod kontrolą. Dużo zależy również od samego tytułu, ponieważ nie zawsze cała mechanika opiera się na ich przerzucaniu, a stanowi jedynie dodatek do rozgrywki. W tym artykule przedstawię pozycję, która sprawi, że mechanika z wykorzystaniem kolorowych sześcianów przypadnie wam do gustu, ponieważ w „Dice City” bez kości ani rusz! Czytaj dalej

Wysokie Napięcie (wersja doładowana) – recenzja

Wysokie Napięcie jest bez wątpienia grą kultową. Na wydanej piętnaście lat temu grze zdążyło wychować się całe pokolenie graczy, w tym między innymi ja, choć minęły lata odkąd po raz ostatni wylądowała na naszym stole. Dlatego ucieszyłem się na wieść, że wydawnictwo Lacerta planuje wydać jej odświeżoną edycję w postaci wersji doładowanej, gdyż była to doskonała okazja na ponowne spędzenie czasu z tym klasykiem. Byłem ciekaw, czy przez te lata nie straciło on nic ze swoich atutów i nadal będę się przy nim tak dobrze bawić, lecz także czy wprowadzenie powiewu świeżości go nie zepsuje. Obecnie w polskiej energetyce panuje czas modernizacji i remontów, mających na celu wydłużenie żywotności bloków energetycznych. Czy więc i ta modernizacja sprawi, że Wysokie Napięcie przetrwa z nami następne kilkanaście lat? Czytaj dalej

Wodny Szlak – recenzja

Macie tak czasem, że słyszycie o premierze jakiejś gry, ale wszystkie informacje mijają was i spływają jak woda po kaczce? Ja miałem tak z Wodnym Szlakiem. Fox Games dość wcześnie zaczęło bombardować newsami na facebooku, ale muszę przyznać, że przechodziłem obok nich dość obojętnie i zostawało mi w głowie jedynie to, że taka gra ma się ukazać. A później spotkałem tę grę w sklepie, w dniu jej dostawy, kiedy przemiły Pan dopiero rozcinał folię zabezpieczającą by zacząć zdejmować pudełka z palety i układać na półce. To był impuls. Biorę. Nawet nie odwróciłem pudełka by zobaczyć z czym to się je – na ilu graczy, na ile minut. Biorąc grę jeszcze z palety (ciekawe uczucie) moją uwagę zwróciło hasło na okładce – rodzinna gra kafelkowa. Pierwsza myśl – Carcassonne. Moja żona uwielbia Carcassonne, a wiecie że zaplusowanie u żony to rzecz ważna. Zdecydowałem, biorę, kasa, terminal, karta, biiip, “do zobaczenia”, odpalam auto i jadę do domu zebrać pochwały za udany prezent…

Czytaj dalej

Zoar – recenzja

Pewnego dnia na screenach w internecie zobaczyłem okładkę Zoar. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Raczej dostrzegłem w niej coś co mnie zafascynowało. Choć grafika, która próbuje nas skusić jest na wskroś minimalistyczna to ma w sobie niezaprzeczalny urok. Bliski wschód, wielbłądy, karawany, pustynie i opowieści o odległych czasach – tyle wyczytałem z pudełka. Szybko sięgnąłem do internetowych galerii przywołując kilka zdjęć z rozgrywki. Znalazłem tam fajnie wyglądającą planszę zbudowaną z kafli i poukładane na niej dużo meepli. Tym, co w szczególności przykuło moja uwagę były drewniane znaczniki naszych podwładnych, na których ustawialiśmy kolejne drewienka symbolizujące sejmitary, kilofy czy zwoje. Wyobraźnia zapracowała, podpowiadając mi ciekawe mechaniki, gdzie decydujemy o rolach naszych podwładnych przydzielając im konkretne narzędzia. Więcej nie potrzebowałem. Niedługo później pudełko z grą znalazło się u mnie na stole. Czytaj dalej

Flamme Rouge – recenzja

Ponad 30 lat temu, kiedy byłem podrostkiem, całe moje życie towarzyskie koncentrowało się na podwórku. To były czasy wolne od tabletów, komputerów, konsol i smartfonów. Królowała piłka nożna, bezproduktywne szwendanie się po osiedlach w poszukiwaniu kłopotów,  wszelkie zabawy budujące przyjaźń i koleżeństwo (wojna, pikuty, berek po osiedlowych piwnicach, solówki) oraz…

Czytaj dalej

Z wizytą w San Juan – recenzja gry karcianej Puerto Rico

W świecie gier planszowych normalną rzeczą jest, że popularne gry doczekują się reedycji, a czasem (zapożyczając termin z seriali telewizyjnych) swoich spin-offow. W ten sposób na przestrzeni lat doczekaliśmy się wielu gier karcianych a także kościanych, będących przełożeniem swych planszowych pierwowzorów. Nie inaczej sytuacja ma się z popularnym wśród graczy Puerto Rico, które zaledwie kilka lat po swej premierze doczekało się karcianej wersji – San Juan – obecnie wydanej u nas pod nazwą Puerto Rico gra karciana przez wydawnictwo Lacerta. Ale czy ponowna wizyta na Karaibach przywoła miłe wspomnienia, czy raczej będzie to odgrzewane Asopao? Dowiecie się tego z dalszej lektury recenzji. Zapraszam! Czytaj dalej