• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Custodian of Mecatol Rex
  • Nasza ekipa
  • Recenzje
  • Blog
  • Felietony
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Gra towarzyska Kieszonkowy Bystrzak – zabawa nie tylko dla dzieci!

9 sierpnia 2018/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Krzysztof Szarawarski

Na pierwszy rzut oka „Kieszonkowy Bystrzak” może u planszówkowych wyjadaczy wzbudzić uśmiech politowania – małe pudełeczko, na okładce głowa postaci jak z kreskówki dla młodszych, a w komiksowym dymku nazwa gry. Jednak gdy taki wyjadacz zostanie poproszony o podanie warzywa na literę „H”, mina może mu zrzednąć. A im więcej pytań, tym człowiek jest coraz mniej pewien swojej inteligencji.

Bystrzak kryje się w pudełku

„Kieszonkowy Bystrzak” to małe pudełeczko, które rzeczywiście bez problemu zmieści się w każdej standardowej kieszeni. Zawiera 55 kart oraz złożoną we czworo instrukcję – po rozłożeniu jest ona nieco mniejsza niż kartka z zeszytu. Karty te zostały wykonane z miękkiej tekturki. Na awersie zdobi je rysunek, prezentujący człowieczka z okładki w różnych sytuacjach. Każda ilustruje opisaną na karcie kategorię – np. przy „Imionach chłopięcych” człowieczek trzyma na rękach niemowlaka, przy „Przyprawach” kosztuje zupę, itp. Ilustracje umieszczone są na pustym tle, co jest zarazem plusem – są czytelne, ale i minusem – nieco to minimalistyczne. Rewers to biała litera na ciemnobłękitnym tle.

Kto jest najbystrzejszy? Karta prawdę Ci powie!

W „Kieszonkowego Bystrzaka” można bawić się na trzy sposoby. Przy każdym może uczestniczyć nawet do 10 osób – wiek minimalny to 8 lat. Warianty rozgrywki nie mają nazw, są po prostu określone w instrukcji za pomocą cyferek. W pierwszym wygrywa osoba, która zgromadzi jak najwięcej kart. W drugim – wręcz przeciwnie, im mniej, tym lepiej. W ostatnim zbiera się punkty i wygrywa ten z graczy, który ma ich najwięcej. Miejsca na wątpliwości w żadnym przypadku nie ma.

Instrukcja

Szybkie przygotowanie i można zaczynać

We wszystkich trzech wariantach przygotowanie do zabawy to po prostu przetasowanie kart. W ostatnim należy dodatkowo dać każdemu z graczy kartkę papieru i coś do pisania. Trzeba także przygotować klepsydrę lub stoper. Gotowi? No to start!

 

Trzy drogi zostania bystrzakiem

Jak wspomniałem, rozgrywka może toczyć się na trzy różne sposoby. Pierwszy jest najbardziej dynamiczny i – co stwierdzam na podstawie obserwacji – ma się przy nim najwięcej zabawy. Kładziemy stos kart awersami do dołu, następnie zaczynający bierz pierwszą kartę i kładzie odwróconą. W ten sposób  na stosie mamy literę, a obok niej – kategorię, na przykład „B – Historia”. Kto pierwszy z graczy wykrzyknie prawidłowe słowo pasujące do tematu, wygrywa kartę. We wspomnianym przypadku może być to „Bolesław Chrobry”, „Batory”, „Bitwa pod Grunwaldem” – cokolwiek. Liczy się refleks. A pomyłki przytrafiają często – krzyknięcie „Marchewka” przy pojawieniu się pary „M – Owoce” nikogo po kilku rundach nie dziwi. A jeszcze zabawniej, gdy pojawi się zestaw „D – Część ciała” – u dorosłych wywołuje to jedno skojarzenie – i nie, nie są to „dłonie”. A co, gdy nikt nie ma pomysłu? Cóż, wówczas karta kategorii zostaje na stole, ale odrzuca się kartę litery i próbuje znaleźć skojarzenia z nową. I tak do skutku.

Zabawa toczy się do momentu wyłożenia ostatniej pary, a potem podliczana jest ilość kart u każdego gracza – osoba z największą ich liczbą wygrywa.

Wariant drugi to również wykładanie par, ale podaje się swoje skojarzenia kolejno. Czyli – najpierw osoba wykładająca, potem druga, trzecia, itd. Jeśli któryś z graczy nie poda odpowiedniego – bierze za karę wyłożoną kartę. Jeżeli powiedzą je wszyscy – karta zostaje odłożona na bok. Wygrywa ten uczestnik zabawy, który zgromadził najmniej kart.

No i wreszcie wariant trzeci, który kojarzy mi się ze szkolną zabawą w „Państwa-miasta”. Kładziemy stosik, wyciągamy cztery karty z brzegu i odwracamy. To kategorie. Litera na pierwszej karcie talii tworzy z każdym z nich parę, np. „S –auta, tytuły, zawody, kwiaty”. Gracze mają 60 sekund na zapisanie skojarzeń związanych z każdym z tematów. Im więcej, tym lepiej, ponieważ po upływie minuty każdy odczytuje swoje słowa. Gdy ma się takie, które nie występuje u innych – nagrodą są 3 punkty. Jeśli choćby jedna osoba wpadła na to samo skojarzenie – otrzymujemy za nie 1 punkt. Można także je tracić – jeżeli nie jest się w stanie podać choćby jednego słowa na któryś temat, odliczane są od posiadanych punków 2. Po zliczeniu wyników odkłada się cztery karty dziedzin i kartę litery, a następnie dobiera cztery nowe. Zabawa trwa do momentu wyczerpania talii. Wygrywa osoba mająca najwięcej punktów, czyli ktoś, kto poda najwięcej unikatowych słów.

W przypadku remisu, we wszystkich trzech wariantach pierwsze miejsce przyznawane jest ex aequo.

Jak się zostaje bystrzakiem?

Muszę przyznać, że zabawa jest lekka, łatwa i przyjemna – w jak najbardziej pozytywnych znaczeniach wszystkich tych słów. Zasady są tak proste, że w mig zrozumieją je zarówno dorośli, jak i dzieci, co umożliwia zabawę wielopokoleniową. Wariant drugi określiłbym jako najtrudniejszy – każdy z graczy musi podać inne skojarzenie, więc jeśli mam trudny temat, gra sześć osób, a ja jestem jako piąty – jest ciężko. Dużą zaletą jest olbrzymia ilość kombinacja słów i dziedzin – 55 kart i znaczeń daje ponad 3 tysiące możliwych par. Dlatego zabawa może za każdym razem być inna. Ten wariant doskonale sprawdza się na 5-6 osób, podczas gdy pierwszy jest idealny dla 4-osobowego grona. Dlaczego? Ze względów praktycznych – przy czterech osobach rzadko zdarzają się sytuacje sporne o to, kto jako pierwszy  podał skojarzenie. Im więcej graczy, tym większa szansa na to, że pojawią się takie sytuacje konfliktowe, które trudno uczciwie rozstrzygnąć. Dlatego najmilej wspominam wariant pierwszy na 4 osoby, nieco mniej – trudniejszy na sześć osób.

A co z ostatnią możliwością zabawy? Tutaj mam skojarzenia z niedawną wydaną grą przez Egmont grą „Łap za słówka” – tam również obowiązuje reguła eliminacji powtarzających się słów. Z jednej strony może wydawać się najmniej atrakcyjna, jednak z drugiej – podnosi znacznie poprzeczkę, ponieważ musimy szukać jak najbardziej oryginalnych skojarzeń, aby zredukować szanse oponentów na zapisanie tego samego pomysłu. Tę wersję rozgrywki polecałbym dla grona składającego raczej ze starszych graczy.

Przy każdym wariancie zabawy spędza się około 30 minut i nie jest to na pewno czas stracony. Z czystym sumieniem można zarekomendować każdemu, kto ma ochotę na nieco inteligentnej rozrywki i nieco śmiechu. Gdy bawimy się w pierwszy wariant i mamy świadomość, że kto pierwszy, ten lepszy, aż nazbyt łatwo popełnia się niezamierzenie zabawne lapsusy językowe. Dla młodszych dodatkowym plusem może być możliwość poznania nowych słów.

PLUSY:

  • bardzo proste zasady;
  • trzy różne warianty zabawy;
  • możliwość gry z różnymi ilościami graczy.

 

MINUSY:

  • w niektórych wariantach liczba graczy powinna być jednak ograniczona

 


Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu


Jeśli podoba się Wam ten blog i chcielibyście być na bieżąco albo zerknąć za kulisy powstawania artykułów, polubcie moją stronę na Facebooku.

Udostępnij
Tagi: dla czterech graczy, Dla dorosłych, dla dwóch graczy, Dla dzieci, dla dziesięciu graczy, dla dziewięciu graczy, dla ośmiu graczy, dla pięciu graczy, dla siedmiu graczy, dla sześciu graczy, dla trzech graczy, Fabryka Kart Trefl-Kraków Sp. z o.o., Gra imprezowa, gra karciana, Gra towarzyska, Kalambury, Kieszonkowy Bystrzak, Trefl, Trefl Joker Line
https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2018/08/bystr_002.jpg 1280 1792 Krzysztof Szarawarski https://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/80/2017/07/CustodianofMecatolRex-head-3.png Krzysztof Szarawarski2018-08-09 11:52:372021-01-16 19:14:10Gra towarzyska Kieszonkowy Bystrzak – zabawa nie tylko dla dzieci!
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Ascension: Year Two Collector’s Edition – recenzja
Miszmasz – kolorowy zawrót głowy !
Coimbra – wrażenia po pierwszej rozgrywce
Karciane Podziemia – recenzja
Szarlatani z Pasikurowic – recenzja
Wysokie Napięcie (wersja doładowana) – recenzja
Spartanie nie pytają, ilu jest wrogów, lecz gdzie się znajdują – recenzja gry Omen: A Reign of War Omega Edition
Dochodzenie: Detektywi kontra seryjny zabójca – recenzja
https://www.facebook.com/KrMSzhttps://www.instagram.com/custodianofmecatolrex/https://twitter.com/KSzarawarskihttps://custodianofmecatolrex.znadplanszy.pl/kontakt/

Krzysztof Szarawarski
Choć wyglądam młodo, pochodzę z pokolenia, które pamięta dobrze co łączyło ołówek z kasetą magnetofonową… Albo czym w ogóle była kaseta magnetofonowa ;) Przygodę z grami planszowymi zaczynałem jak wielu, od prostych tytułów, takich jak Super Farmer, Barykady. Później przyszedł czas na Gwiezdnego Kupca i Magię i Miecz przy której spędziłem masę czasu w latach 90-tych. Po dłuższej przerwie, powróciłem do gier planszowych w 2011r.. Do powrotu przyczynił się ponownie
Talisman Magii i Miecz. Od tamtej pory gry planszowe są moim głównym hobby, którym obecnie staram się zarazić moje dzieci. Na co dzień grywam we wszystkie rodzaje gier, choć do moich ulubionych gatunków należą strategie 4x w klimacie Sci-fi oraz gry wojenne. Doceniam jednak zalety gier euro, więc będę także o nich pisał od czasu do czasu...

Custodian of Mecatol Rex

ODWIEDŹ KONIECZNIE:




NAJNOWSZE WPISY

  • 10 Days in the USA – recenzja30 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus 2: Ewolucja – recenzja rozszerzenia do gry Wirus!27 sierpnia 2019 - 07:00
  • Wirus – recenzja Kasi26 sierpnia 2019 - 15:05
  • Projekt Manhattan – recenzja28 lipca 2019 - 19:38
  • Tikal – recenzja26 lipca 2019 - 07:00
  • Testowane na dzieciach #3 – małe, szwajcarskie gry22 lipca 2019 - 07:00
  • Sojusz wykuty w lochu – pierwsze wrażenia z rozgrywki w Dungeon Alliance19 lipca 2019 - 09:57
  • Szarlatani z Pasikurowic – recenzja18 lipca 2019 - 11:01
  • Fudżi – recenzja10 lipca 2019 - 09:44
  • Small Star Empires – recenzja3 lipca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Czerwiec 20191 lipca 2019 - 12:00
  • Dungeons & Dragons 5 edycja – recenzja zestawu startowego13 czerwca 2019 - 10:47
  • Blackout Hongkong – recenzja11 czerwca 2019 - 07:00
  • Gra miesiąca – Maj 201910 czerwca 2019 - 11:50
  • Paperback – recenzja7 czerwca 2019 - 07:00

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Nasza ekipa
  • Współpraca
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • sierpień 2019 (3)
  • lipiec 2019 (8)
  • czerwiec 2019 (5)
  • maj 2019 (12)
  • kwiecień 2019 (8)
  • marzec 2019 (15)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (9)
  • grudzień 2018 (7)
  • listopad 2018 (7)
  • październik 2018 (10)
  • wrzesień 2018 (8)
  • sierpień 2018 (6)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (9)
  • maj 2018 (4)
  • kwiecień 2018 (5)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (4)
  • styczeń 2018 (10)
  • grudzień 2017 (13)
  • listopad 2017 (12)
  • październik 2017 (16)
  • wrzesień 2017 (11)
  • sierpień 2017 (13)
  • lipiec 2017 (2)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Custodian of Mecatol Rex | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Pierwsza rocznica bloga! Link to: Pierwsza rocznica bloga! Pierwsza rocznica bloga! Link to: Drapacze chmur na planszy – recenzja gry Manhattan Link to: Drapacze chmur na planszy – recenzja gry Manhattan Drapacze chmur na planszy – recenzja gry Manhattan
Scroll to top Scroll to top Scroll to top