Rzutem do mety – recenzja

Muszę przyznać, że interakcja jest tym co przyciąga mnie do gier jak magnes i wszystkie tytuły, które jej unikają lub pozwalają jedynie “popasjansować” muszą przebyć zdecydowanie bardziej wyboistą drogę by ostatecznie trafić na mój stół. Przyznam również, że gram w towarzystwie ludzi, którzy najbardziej rodzinne tytuły potrafią przekuć w zajadłą potyczkę. Z moim przyjacielem od lat hołdujemy tradycji, że nie ważne który z nas wygra, ważne by “dokopać” temu drugiemu, ot taka nasza mała rywalizacja. Czytaj dalej

Perdition’s Mouth: Abyssal Rift Revised Edition – recenzja

W ostatnich kilku latach na rynku gier planszowych można zaobserwować prawdziwy wysyp gier z gatunku dungeon crawlerów. Niestety, kolejne produkcje częstokroć powielają te same rozwiązania mechaniczne przez co nie trudno zaryzykować stwierdzeniem, że jeśli zagrało się w jednego „lochołaza”, zagrało się we wszystkie. Na pierwszy rzut oka większość gier tego gatunku różni się tylko kształtem figurek i szatą graficzną pozostałych komponentów. Do podobnych wniosków musieli dojść projektanci z fińskiego studio Dragon Dawn Productions, ponieważ w swej grze Perdition’s Mouth: Abyssal Rift użyli zupełnie innego języka, aby zobrazować procesy jakich zwykle dane nam będzie uświadczyć w grach tego gatunku, zastępując losowość generowaną przez kości rozwiązaniami rodem z gier euro. Przy tym samą grę dedykowali bardziej dojrzałemu odbiorcy za sprawą oprawy graficznej, która przywodzi na myśl światy wykreowane w horrorach spod pióra Clive’a Barkera czy H.P. Lovecrafta. Jak im to wyszło? Po odpowiedź na to pytanie zapraszam do dalszej lektury!

Czytaj dalej

Perdition’s Mouth: Abyssal Rift Revised Edition – unboxing

Dawno już nie było tu unboxingu, który nie byłby częścią publikowanej na łamach bloga recenzji. Tym jednak razem w moje ręce trafiła bardzo nietypowa gra, która swym nieortodoksyjnym podejściem do tematyki dungeon crawlerów wywarła na mnie tak ogromne wrażenie, że zasadnym stało się przygotowanie osobnego unboxingu – tak długi bowiem wyszedł tekst samej recenzji, która już jutro pojawi się na łamach bloga. Dziś jednak, uchylimy wieko pudełka aby przekonać się, co skrywa w sobie tytułowa Szczelina Otchłani. Zapraszam zatem na unboxing Perdition’s Mouth: Abyssal Rift! Czytaj dalej

Royals – recenzja

Dobry gateway to ważna rzecz, a takie zdanie to oczywista oczywistość. Choć wielu producentów o tym wie, to jak mawia przysłowie “łatwiej powiedzieć niż zrobić”. Dobry gateway może świetnie wprowadzić nowych graczy do świata planszówek, być tytułem, który zawsze warto zdjąć z półki, niezależnie od tego czy ta już ugina się ona od wielu tytułów czy dopiero leży na niej kilka pudełek. Dobry gateway to też mieszanka prostych zasad, szybkiej rozgrywki i miłego łaskotania mózgu. Kiedy powiem dobry gateway pewnie na myśl przychodzą Wam takie tytuły jak Wsiąść do Pociągu, Carcassonne, Dixit, Nowy Jork 1901, Tajniacy czy choćby Potwory w Tokio. Łączy je prostota zasada: przystępność nawet dla nowicjuszy, szybkość rozgrywki i na dodatek niezła, lub w niektórych przypadkach niezwykła oprawa graficzna.

Czytaj dalej

Glory: a Game of Knights – przedpremierowa recenzja prototypu

W ostatnich miesiącach przez naszą redakcję przewinęło się wiele prototypów gier. Pośród nich znalazła się także finalna wersja prototypu gry Glory: A Game of Knights, z którą pierwszy kontakt zaliczyłem ponad 6 lat temu, gdy znana była jeszcze pod nazwą Via ad Gloriam. Za sprawą tego projektu autorzy, Dominik „Lir” Mucha i Marcin „Wis” Wisthal – na co dzień członkowie bractwa rycerskiego, a prywatnie miłośnicy planszówek próbują przybliżyć nam odrobinę historii i za sprawą gry planszowej pokazać jak wyglądały turniejowe zmagania i codzienny żywot rycerzy w XV-wiecznej Europie. Ale czy po tak wielu latach od koncepcji pomysłu na grę tytuł ten ma jeszcze szanse stając w szranki ze współczesnymi euro-grami, czy raczej nie ma o co kruszyć kopii? Czytaj dalej

Wysokie Napięcie (wersja doładowana) – recenzja

Wysokie Napięcie jest bez wątpienia grą kultową. Na wydanej piętnaście lat temu grze zdążyło wychować się całe pokolenie graczy, w tym między innymi ja, choć minęły lata odkąd po raz ostatni wylądowała na naszym stole. Dlatego ucieszyłem się na wieść, że wydawnictwo Lacerta planuje wydać jej odświeżoną edycję w postaci wersji doładowanej, gdyż była to doskonała okazja na ponowne spędzenie czasu z tym klasykiem. Byłem ciekaw, czy przez te lata nie straciło on nic ze swoich atutów i nadal będę się przy nim tak dobrze bawić, lecz także czy wprowadzenie powiewu świeżości go nie zepsuje. Obecnie w polskiej energetyce panuje czas modernizacji i remontów, mających na celu wydłużenie żywotności bloków energetycznych. Czy więc i ta modernizacja sprawi, że Wysokie Napięcie przetrwa z nami następne kilkanaście lat? Czytaj dalej

Wodny Szlak – recenzja

Macie tak czasem, że słyszycie o premierze jakiejś gry, ale wszystkie informacje mijają was i spływają jak woda po kaczce? Ja miałem tak z Wodnym Szlakiem. Fox Games dość wcześnie zaczęło bombardować newsami na facebooku, ale muszę przyznać, że przechodziłem obok nich dość obojętnie i zostawało mi w głowie jedynie to, że taka gra ma się ukazać. A później spotkałem tę grę w sklepie, w dniu jej dostawy, kiedy przemiły Pan dopiero rozcinał folię zabezpieczającą by zacząć zdejmować pudełka z palety i układać na półce. To był impuls. Biorę. Nawet nie odwróciłem pudełka by zobaczyć z czym to się je – na ilu graczy, na ile minut. Biorąc grę jeszcze z palety (ciekawe uczucie) moją uwagę zwróciło hasło na okładce – rodzinna gra kafelkowa. Pierwsza myśl – Carcassonne. Moja żona uwielbia Carcassonne, a wiecie że zaplusowanie u żony to rzecz ważna. Zdecydowałem, biorę, kasa, terminal, karta, biiip, “do zobaczenia”, odpalam auto i jadę do domu zebrać pochwały za udany prezent…

Czytaj dalej

Gildie Londynu – recenzja

Wiecie jak to jest, kiedy gra okazuje się czymś innym niż powinna być tylko dlatego, że patrząc na okładkę i słysząc zdawkowe opinie wyobraźnia podpowiada Wam nie to co powinna? Domyślacie się pewnie, że tak było w przypadku mojej przygody z Gildiami Londynu. Nie wiedzieć czemu ubzdurałem sobie, że będzie tu wielka plansza – przynajmniej jak w Troyes… Wyszło inaczej gdyż dostałem grę kafelkową. Spoko. Lubię kafelki.

Czytaj dalej

Panaceum – recenzja

Stara chińska legenda głosi, że prawie 3000 lat przed naszą erą Shennong, zwany także „Płomiennym Cesarzem”, dał początek nauce, nazywanej przez współczesnych medycyną. W grze „Panaceum” wcielamy się w adeptów starożytnej sztuki ziołolecznictwa. Cesarstwu grozi epidemia, więc naszym celem staje się odkrycie leku, który zapobiegnie pladze. Do miana największego zielarza pretenduje wielu medyków, a bez współpracy z nimi nie uda nam się odnaleźć upragnionego specyfiku. Aby odkryć lekarstwo na epidemię musimy dzielić się więc informacjami, pamiętając że tylko jeden z nas otrzyma miano bohatera. Czy w grze „Panaceum”, wydanej przez Lucrum Games, uda nam się znaleźć lek na wszystko? Czytaj dalej

Yokai: City of Crime – przedpremierowa recenzja prototypu

Ściągnięciu jego demonicznej maski towarzyszył delikatny syk. Elektronika gasła, a on spokojnie patrzył przez okno.

Tu, na dziesiątym piętrze wieżowca w Hanamachi, czuł tylko triumf. W oddali policyjne syreny zwiastowały ostateczne zwycięstwo. Rodzina będzie zadowolona, ryzykowna operacja w końcu się opłaciła, a anonimowy donos przypieczętował los rywali z Doków.

„Nie było łatwo” – pomyślał. „W końcu nic nie przychodzi łatwo. Teraz, kiedy gliny oczyszczają teren, a najważniejsi gracze z Yama-gumi trafią za kraty, dzielnica będzie nasza!”

Odwrócił się od okna. Grymas na jego twarzy mógłby zostać uznany za uśmiech, gdyby tylko ktoś go widział. Elektroniczna maska demona Oni powoli budziła się do zaprogramowanego życia, kiedy zakładał ją na twarz. Mężczyzna odszedł powoli, nie zostawiając po sobie żadnych śladów, niczym demon… Czytaj dalej